Wywiad z Waldemarem Żółcikiem (UO) o otwarciu Wietnamu dla polskich jabłek
2 października w Warszawie podpisano porozumienie, które otwiera wietnamski rynek dla polskich jabłek. Oprócz Polski, spośród państw europejskich jeszcze tylko Francja może się poszczycić takim osiągnięciem. Na ten temat rozmawiamy z Waldemarem Żółcikiem, prezesem Unii Owocowej, która skutecznie zabiegała o otwarcie tego nowego rynku
Wizyty inspektorów w sadach i obiektach przechowalniczych odbyły się parę dni temu. Jak to się stało, że pozytywna decyzja, tak nagle zapadła?
Przekonaliśmy inspektorów, że jabłka produkujemy w Polsce w należytej kulturze produkcyjnej, oraz że obiekty, które służą sortowaniu i przechowywaniu jabłek spełniają najwyższe normy (HACCP, ISO). Jeśli chodzi o bezpieczeństwo są na światowym poziomie. Przekonaliśmy inspektorów, że nie oglądają obiektów przygotowanych na potrzeby kontroli. Tak wyglądają nasze sady produkcyjne, które codziennie funkcjonują i sortują owoce.
Jak Pan ocenia, co spowodowało, że tak szybko podjęto decyzję?
Bardzo duży nacisk w naszych rozmowach z inspektorami wietnamskimi oraz chińskimi kładliśmy na bezpieczeństwo owoców, na to że wykorzystujemy najnowsze technologie w postaci np. doradztwa internetowego, bazującego m.in. na informacjach ze stacji pogodowych, po to aby maksymalnie zoptymalizować zabiegi ochrony roślin. Inspektorzy poznali nasze nowoczesne laboratorium, które bada pozostałości środków ochrony roślin w owocach. Rynki azjatyckie, w tym wietnamski, są bardzo wyczulone pod kątem bezpieczeństwa owoców. Stronie wietnamskiej zależało, aby jabłka były zdrowe i nie miały tego co mają np. jabłka chińskie. Wietnamczycy chcieli zdywersyfikować portfolio jabłek o owoce, które mają więcej walorów zdrowotnych niż importowane z Chin. Uważam, że to jest kierunek polskiego sadownictwa, żebyśmy coraz bardziej optymalizowali zabiegi chemiczne, w celu minimalizacji pozostałości środków ochrony roślin w owocach, oraz kierowali się na produkcję integrowaną.
W praktyce kiedy można spodziewać się, że pierwsze jabłka z polskich sadów dotrą do Wietnamu?
Tak jak zadeklarowała dzisiaj strona wietnamska, czyli od 10 października. Wczoraj jeszcze nie znaliśmy tej daty. Dzisiaj jest to dla nas niespodzianka. Nie było wiadomo, czy pozytywna decyzja zapadnie za cztery, czy sześć miesięcy. Okazuje się, że granice otworzyły się dla nas bardzo szybko. Będziemy teraz pracować, by jak najszybciej pozyskać odbiorców.
Przeczytaj także: Polskie jabłka pojadą do Wietnamu. Podpisano porozumienie otwierające granice
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- UE zwiększa środki dla Polski. Rolnictwo z większym finansowaniem
- Upały i burze nadciągają do Polski. IMGW ostrzega przed dynamiczną pogodą
- Wsparcie dla producentów owoców i warzyw – nabór wystartował
- Racjonalne nawożenie w sadach – bezpłatne szkolenie online
- Wiśnie 2026: spadek zbiorów na Węgrzech, wzrost w Turcji i Serbii
- Grad niszczy sady jabłoniowe w Belgii. Straty przekraczają 50 procent
- Stres termiczny – ukryty złodziej plonu. Jak przewidywać stres termiczny i radiacyjny?

