Od 1 stycznia weszły w życie nowe regulacje prawne opracowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Pierwsza z ustaw wprowadza większy zwrot za olej napędowy używany do produkcji rolnej. Zwiększeniu ulega limit zużywanego oleju napędowego na 1 ha upraw rolnych z 86 do 100 litrów.

Rząd zaproponował podniesienie limitu zwrotu podatku akcyzowego z obecnych 86 litrów/ha do 100/ha. Oczywiście jest to dobra inicjatywa dla rolników, choć sadownicy informację o 100 litrach na hektar w ciągu roku kwitują uśmiechem. Chociaż jest to ruch w zdecydowanie dobrą stronę, trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że olej napędowy używany do produkcji płodów rolnych ma dużo mniejszy wpływ na dochody rolników niż olej napędowy przeznaczony do ich transportu.

Szczególnie widać to na przykładzie sadowników, którzy sami zapewniają transport jabłkom. Płody rolne to towary masowe, które przewozi sięna bardzo duże odległości ciężarówkami spalającymi po 25-35 litrów diesla na 100 km. W efekcie koszt transportu ma bardzo duży udział w końcowej cenie produktu, a cena paliwa ma bardzo duży udział w ogólnym koszcie transportu. Dla przykładu: przy produkcji owoców zużywamy 300 litrów diesla na ha (po 5 zł/l), a plon wynosi 40 ton. Wówczas na jeden kilogram owoców przypada koszt 0,0375 zł. Aby przewieźć taką ilość jabłek na przykładową odległość 1000 km potrzebujemy około 600 litrów paliwa (ciężarówka spali średnio 30 litrów na 100 km i zabiera na raz maksymalnie 20 ton). Wynika z tego, że paliwo na przetrasportowanie tych samych 40 ton generuje koszt na poziomie 0,075 zł/kg, czyli dokładnie 2 razy więcej niż paliwo przeznaczone na wyprodukowanie tych jabłek.

Podsumowując, podwyżka zwrotu akcyzy to korzystny ruch, lecz nijak to się ma do rzeczywistych potrzeb produkcyjnych (limit 100 l/ha zamiast 86), nie wpłynie także znacząco na konkurencyjność czy dochody sadowników.

 

Ostatnie ogłoszenia