Sytuacja finansowa wielu gospodarstw nie jest najlepsza, toteż wielu producentów decyduje o samodzielnym cięciu drzew zamiast wynajmowania ekip. Zmniejszenie kosztów i pozytywny wpływ fachowej ręki gospodarza to najważniejsze argumenty przemawiające za osobistym cięciem sadu, z pomocą jednego, dwóch pracowników lub członków rodziny. Taką grupę można poduczyć według własnych zapatrywań i kontrolować jej pracę.

Kiedy można rozpocząć cięcie? Zbyt wczesne może zmniejszyć odporność drzew na ujemne temperatury. Jeśli więc kalendarz prac na to pozwala, dla bezpieczeństwa dobrze jest zacząć je w lutym, gdy ryzyko dużych spadków temperatur jest już mniejsze. Jednak to nie zawsze jest możliwe, tym bardziej, jeśli chcemy ciąć dużą powierzchnię z małą liczbą osób lub gdy areał jest po prostu zbyt duży.  

W takim wypadku rozsądne wydaje się minimalizowanie ryzyka i rozpoczęcie prac od starszych kwater, gdzie ewentualne straty będą mniejsze. Jak mówią ostatnio sadownicy pół żartem, pół serio, biorąc pod uwagę ceny i rentowność poszczególnych kwater, być może należy poważnie zastanowić się, czy danej kwatery nie należy ciąć poziomo, 20 cm na gruntem. Mowa o kwaterach niewydajnych, gdzie od dawna drzewa produkują 20 ton owoców na hektar z wybarwieniem 20-procentowym.

Określa się, że czas cięcia 1 hektara sadu półkarłowego to około 150 godzin i tylko wtedy, gdy drzewa są dobrze prowadzone i nie trzeba naprawiać błędów z lat poprzednich. Czas pracy rośnie wprost proporcjonalnie do skali nagromadzonych pomyłek.

Koszty robocizny niepomiernie rosną ostatnimi laty i to przy spadku średnich cen owoców. Oznacza to, że trzeba liczyć koszty i zyski każdego działania agrotechnicznego. Również cięcia. Ostatnio jest moda na sekatory elektryczne, które ułatwiają pracę zmniejszając jej uciążliwość. Czy to jest opłacalne? Jeśli sekator przyspieszy pracę o połowę (do 75 h/ha) to zmniejszy koszt cięcia do 750 zł/ha (przy stawce 10 zł/ha), co oznacza, że zakup za 3700 zł netto zwróci się po 5 ha. Zwiększenie tempa o połowę to optymistyczne założenie i należy pamiętać, że jeśli mamy dużo błędów do naprawienia, to sekator elektryczny może mieć problem z cięciem gałęzi o średnicy powyżej 40 mm (a takie najczęściej są wynikiem błędów). Natomiast przy lepiej prowadzonych drzewkach koszt 3700 zł może zwrócić się jeszcze przed końcem zimowego cięcia. Decyzję jest trudna, tym bardziej, że 3700 zł to koszt tańszych modeli.

Również samą technikę cięcia trzeba dobrze przemyśleć. Spodziewamy się niższych plonów niż w minionym sezonie. Na Jonagoldach czy Ligolu znacznie niższych, a na Gali czy Goldenie raczej nieznacznie. Stąd inne podejście. Silne cięcie pierwszej grupy przy niskich plonach będzie się wiązało z mocną reakcją wzrostową i borykaniem się z "wilkami", wzrostem wtórnym i tak dalej, przez cały sezon. Natomiast na Gali czy Goldenie raczej można byłoby pokusić o bardziej zdecydowane ruchy, ponieważ kolejny już sezon udowadnia nam, że rozmiar ma znaczenie. Silne cięcie, czasem w starszym drewnie, stymuluje również wzrost owoców, a to rozmiar +70 daje lepsze pieniądze.

Nie we wszystkich sadach udało się opanować w tym roku mączniaka, a silny i długi wzrost na odmianach na niego podatnych (Jonagoldy) będzie ułatwiał infekowanie kolejnych pędów. Dlatego eliminacja źródła zakażeń podczas zimowego cięcia może okazać się istotna. Cięcie wpłynie nie tylko na zmniejszenie presji niektórych chorób, ale także zaważy na wielkości i wybarwieniu owoców. Żeby jabłka dwukolorowe łatwo „łapały” policzek, pędy z owocami nie mogą się cieniować, co oznacza, że między kolejnymi piętrami należałoby zachować odpowiednie odstępy. Jeśli zostawimy zbyt wiele gałęzi, szczególnie starych, to latem będzie trzeba poświęcić wiele czasu na cięcie letnie, a to dodatkowe koszty.

 

Ostatnie ogłoszenia