Zbiory 2019 u niektórych sadowników są już zakończone. Wielu jest na „finiszu” zrywając ostatnie w kolejce odmiany: Alwę i Idareda.

Mniej jabłek to przede wszystkim szybciej zakończone zbiory. W ubiegłym sezonie przy obfitym plonowaniu bardzo często nie nadążano, aby zebrać poszczególne odmiany w odpowiednim terminie. W tym sezonie nie było z tym większych problemów. Co ciekawe, tej jesieni również mało mówi się o deficycie pracowników sezonowych – wielu sadowników radzi sobie ze zbiorami bez siły roboczej z Ukrainy.

Jeśli sięgniemy pamięcią do jesieni 2018, trzeba przyznać, że ówczesne zbiory trwały znacznie dłużej. Z tego względu, jeszcze po symbolicznej dla sadowników dacie, czyli Wszystkich Świętych, zrywano jabłka deserowe. Jabłka przemysłowe zbierano prawie do końca listopada.

Nową „tradycją”, którą można zaobserwować od kilku lat w polskich zagłębiach sadowniczych, są „wianki”, dobrze znane z innych branż. Oznaczają one koniec sezonu. Są to różnego rozmiaru i kształtu wieńce z gałązek jabłoni z owocami. I takie właśnie wieńce można już zauważyć w mediach społecznościowych. 

 

Najnowsze komentarze