Szykuje się mega infekcja parcha!

Ostatnio mniej padało, choć nawiedzała nas plaga przymrozków. Czy będą miały one znaczenie gospodarcze? Jeszcze nie wiadomo. Zbyt wcześnie, aby ocenić skalę uszkodzeń. Jednak deszcz do nas wróci z początkiem maja. Skoro nie padało przez kilka dni i temperatura pozwoliła na rozwój zarodników parcha, to istnieje duże ryzyko kumulacji zarodników i bardzo dużego wysiewu przy najbliższej okazji. Nie jest to coś nadzwyczajnego, rozwój parcha jest skorelowany z rozwojem wegetacyjnym jabłoni. Największe wysiewy zazwyczaj mają miejsce tuż przed, w trakcie oraz tuż po kwitnieniu. Czasem układ pogody to przesuwa, lecz jest to znana nauce korelacja. Do takiej infekcji trzeba się będzie przygotować poważniej, zrobić dobre zabiegi, najlepiej tuż przed wysiewem, może nawet stop spray a raczej na pewno będzie konieczna interwencja. Mówiąc o dobrych zabiegach mam na myśl środki kontaktowe w mieszaninie z systemicznymi, aby zapewnić lepszą odporność drzewa na potencjalne zagrożenie infekcją.

Taki układ pogody, gdzie po okresie bezdeszczowym następuje opad i mega infekcja, ma duże znaczenie dla produkcji jabłek w skali kraju. Mega infekcje są takimi probierzami jakości pryskania, jakości wiedzy i technologii produkcji danego sadownika. Z naszego punktu widzenia dobrze, że takowe się zdarzają, bo dość znacznie ograniczają one potencjał dzikich sadów. Po roku przymrozkowym 2020, ten sezon niesie ze sobą ryzyko zbyt obfitego zawiązania (choć do "zimnej Zośki" jeszcze może się coś zmienić). Skala zagrożenia płynącego ze spodziewanej infekcji może spowodować znaczącą redukcje tego potencjału. Parch może być sprzymierzeńcem sadowników, bo oddzieli "prawdziwych" producentów od amatorów. Sadownicy korzystający z programów symulacyjnych albo tę wiedzę czerpiący z innych źródeł, jakoś się do tego przygotują, poradzą sobie z zagrożeniem i uchronią owoce przed potencjalnym porażeniem. Natomiast takie super wysiewy i infekcje mocno przetrzebią sady tych sadowników, którzy – nie znając skali zagrożenia – opryskają byle kontaktem 3-4 dni wcześniej, uznając, że to wystarczy. Tam parch na pewno będzie, jeśli w jednym wysiewie pękną worki z 20% zarodników.

Takie mega infekcje to również istotny argument przeciw produkcji ekologicznej. Stosując siarkę czy miedź, nawet tuż przed wysiewem, nawet wspomagając się cieczą kalifornijską tuż po deszczu, możemy mieć problem z opanowaniem potencjalnego zagrożenia. To ważny argument przy wyborze tego reżimu produkcyjnego w naszych warunkach klimatycznych. Parch to choroba, która potrafi naprawdę istotnie zredukować plon. Jednak chyba nie będzie to aż taką katastrofą dla sadowników, prawda?

Prognozy zapowiadają falę opadów a nie jedną ulewę. Podobną falę mieliśmy nie tak dawno. Jeśli długoterminowe prognozy się sprawdzą i będziemy mieli mokry rok, to może się okazać, że walka z chorobami stanie się sporo trudniejsza niż poprzednimi laty. W minionym sezonie mieliśmy "porę deszczową" w czerwcu, czego skutkiem był parch w sadach przed zbiorami. Nie były to pojedyncze sady, ale zjawisko naprawdę szerokie. Daje nam to wyobrażenie jakim zagrożeniem może być ta choroba, gdy trafi na sprzyjające warunki pogodowe (deszczowa aura) oraz błędy sadowników. Wraz z deszczową aurą przyjdzie też zagrożenie z kierunku chorób gniazda nasiennego u pochodnych Red Deliciousa oraz kilku innych grzybów, które infekują mokre kwiaty. To naprawdę może być trudny rok w ochronie, o ile sprawdzą się prognozy o deszczowym sezonie. W takich latach nie ma przestrzeni na błędy, na niedociągnięcia, niedopryskane liście czy pąki. Jednak trudny sezon to dobry sezon.

Powiązane artykuły

Kolejne fungicydy wycofane!

Komunikat sadowniczy Hubert Konarski, Agrii 09.06.21

Wiosenna ochrona sadów przed chorobami grzybowymi

X