Rosjanie świętują kolejną rocznicę przyłączenia Krymu do ich państwa. W toku uroczystości Prezydent Putin spotkał się z delegacją francuską i w rozmowie wypowiedział słowa o chęci unormowania relacji handlowych między UE, a Rosją.

Putin stwierdził, że mimo sprzeciwu rosyjskiego sektora rolno-spożywczego gotów jest na zdjęcie sankcji, jeśli tylko Unia zdejmie swoje. Przyznał, że jedyną przyczyną, dla której one istnieją są unijne sankcje nałożone na Rosję.

Czy jest to delikatne wyrażenie woli o chęci unormowania wzajemnych stosunków handlowych? Prezydent Putin to rasowy dyplomata i wie co mówi. Nie sposób posądzić go o wyrażanie słów bez pokrycia. Można przypuszczać, że w ten zawoalowany sposób dał do zrozumienia, że jest gotów ułożyć się z nowymi władzami unijnymi po majowych wyborach do europarlamentu. Nowe rozdanie wśród brukselskiej administracji może posłużyć jako pretekst do podjęcia rozmów o unormowaniu wzajemnych stosunków. Być może Kreml będzie chciał pokazać, że z poprzednimi władzami UE nie mógł dojść do porozumienia, ale wybory wyniosły nowych ludzi, z którymi już może się porozumieć.

Europejski elektorat widzi konsekwencje wojny handlowej z Rosją, a takie słowa Putina mogą tylko wesprzeć ugrupowania pozytywnie nastawione do Rosji. Akurat naszym sadownikom nie trzeba uświadamiać, jakie znaczenie miał Wschód dla produkcji rolnej. Choć od 2014 roku rynek jabłek się zmienił i wygląda inaczej, to z pewnością europejskie sadownictwo z radością przywitałoby Rosję w gronie swoich klientów. Dla naszych sadowników, którzy latami budowali sady pod rosyjskiego klienta, zniesienie embarga byłoby darem niebios i pozwoliłoby złapać oddech po ciosach ostatnich sezonów.

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia

Sadownicy polują