Producenci gruszek z Belgii są zaniepokojeni wizją sankcji, które są rozważane przez kraje Unii Europejskiej wobec Białorusi. Sadownicy nie chcą, aby wprowadzone sakcje spowodowały kolejny bojkot ich gruszek.

Kiedy Rosja w sierpniu 2014 roku w odpowiedzi na europejskie sankcje gospodarcze i dyplomatyczne, które zostały nałożone po aneksji Krymu i destabilizacji Ukrainy, wprowadziła embargo na import owoców, warzyw i mięsa z Europy, był to ogromny cios dla producentów gruszek, którzy nagle stracili dostęp do głównego rynku zbytu.

Do tego czasu około jedna trzecia belgijskich gruszek trafiała prosto do Rosji. Bojkot ten jest nadal poważnym problemem dla Haspengouw, gdzie uprawia się trzy czwarte belgijskich gruszek. Teraz, producenci tych owoców obawiają się dodatkowego bojkotu.

W 2013 roku, czyli rok przed wprowadzeniem przez Rosję embargo, z Belgii do Rosji, jak wynika z danych Eurostatu, wyeksportowano 90 000 ton gruszek. Od tego czasu import eksplodował w Estonii, na Łotwie i Litwie. W sumie w 2019 r. bezpośrednio do tych krajów wyeksportowano około 70 000 ton gruszek, czyli około 10 razy więcej niż w 2013 r. Wprawdzie bezpośredni import z Belgii na Białoruś znacznie spadł w ostatnich latach, ale sektor owoców ma świadomość tego, że Białoruś jest buforem między Rosją a Europą. I właśnie dzięki bliskim kontaktom między tymi dwoma krajami, gruszki finalnie trafiają do Rosjan. Dlatego plantatorzy są zaniepokojeni kryzysem na Białorusi, która jest bardzo ważnym ogniwem na tym szlaku dostaw. 

Gruszki to jedne z nielicznych produktów rolnych, których Rosjanie sami nie uprawiają. 

Źródło: haspengouwsnieuws.be

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin

No Internet Connection