Już wieki temu zaobserwowano, że uprawianie w tym samym miejscu roślin przez wiele lat pod rząd skutkuje osłabieniem ich wzrostu i spadkiem plonu. Odpowiada za to zjawisko zmęczenia gleby. Problem ten, choć bywa kojarzony głównie z monokulturami zbożowymi,  nie odnosi się wyłącznie do upraw polowych - w uprawach wieloletnich jest nawet trudniejszy do rozwiązania niż w tradycyjnym płodozmianie rolniczym.

Pewne wyobrażenie o randze zjawiska zmęczenia gleby w Polsce dają badania Szczygła i Zepp z 1998 roku. Oceniono wówczas procent sadów jabłoniowych dotkniętych chorobą replantacji. Najgorzej wypadły okolice Skierniewic, w których stwierdzono problem aż w 83% sadów. Niewiele lepiej w Kielcach i Poznaniu – tam chorobę replantacyjną stwierdzono w 73% sadów. W okolicach Warszawy był to natomiast co drugi sad jabłoniowy.

 

Zmęczenie gleby na danym obszarze to efekt współdziałania wielu negatywnych czynników, do których zalicza się:

- nie uregulowany odczyn gleby i związane z tym ograniczenie dostępności składników mineralnych. Trzeba pamiętać, że naturalną konsekwencją stosowania nawozów fizjologicznie kwaśnych (np. siarczanu potasu, saletry amonowej) jest spadek pH gleby. 

- słabą, bezagregatową strukturę gleby.

- małą ilość materii organicznej, niestosowanie nawozów naturalnych.

- wzrost glebowej populacji chorobotwórczych bakterii, promieniowców, grzybów oraz pasożytniczych nicieni (np. korzeniaka szkodliwego).

- nagromadzenie toksycznych substancji używanych przy zabiegach ochrony roślin.

 

 Skala zmęczenia gleby i jego negatywny wpływ na wzrost, rozwój oraz plonowanie roślin zależy od rodzaju gleby (bardziej podatne na zmęczenie są przeważające w naszym kraju gleby lekkie), zawartości materii organicznej, uprawianego gatunku i jego odmiany. Ważny jest także wiek, siła wzrostu podkładki oraz stopień rozwoju systemu korzeniowego – duże drzewa, o bujnie rozrośniętym systemie korzeniowym, który mocno penetruje glebę w płaszczyźnie pionowej i poziomej, są na zmęczenie gleby mniej wrażliwe. Najbardziej podatne są drzewka młode, na rok i dwa lata po posadzeniu. Właśnie dlatego objawy są najpoważniejsze po replantacji.

Należy w miarę możliwości zapobiegać problemowi zmęczenia gleby, chociaż w dobie upowszechnienia mniej wytrzymałych na czynniki stresowe podkładek karłowych, gęstych nasadzeń oraz częstej wymiany sadów, nie jest to proste.

Oczywiście najlepsze skutki przynosi sadzenie roślin w nowinę. Dobre jest również ugorowanie gruntu, ale w produkcji owoców musimy zachować ciągłość i nie możemy sobie pozwolić na przestoje w działalności. Do „realnych” sposobów walki z chorobą replantacyjną można zaliczyć obsiewanie gruntu roślinami fitosanitarnymi (np. gorczycą, żytem) przy okazji wymiany sadu. Jednak w żadnym wypadku nie należy wysiewać ich w rzędy posadzonych już drzew, bo będą z nimi konkurować o wodę i poważnie osłabią ich wzrost.

Bardzo ważne jest także możliwie najstaranniejsze usuwanie korzeni po poprzedniej uprawie – ich pozostałości ulegają rozkładowi w glebie i są źródłem związków zatruwających nowe drzewa.  

Opłaca się stosować obornik, torf lub kompost. Nawożenie mineralne powinno być dostosowane do potrzeb roślin, a także ustalonej na podstawie badań zasobności gleby. Trzeba monitorować odczyn gleby i w razie potrzeby zareagować wapnowaniem. Pozytywne skutki przynosi również stosowanie preparatów nicieniobójczych i grzybobójczych.

 

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin