Mszyce buszują w sadach
Polecane

Mszyce buszują w sadach

Rozwój wegetacji postępuje mimo nie do końca sprzyjających warunków. Mamy dużą suszę, do tego towarzyszyły nam nocne przymrozki i niezbyt wysokie temperatury w dzień, lecz mimo to pąki jabłoni rozwijają się systematycznie, a wraz z tym pojawiają się mszyce. Możemy już zauważyć dwa podstawowe gatunki: mszycę jabłoniową oraz jabłoniowo-babkową. Nawet ta ostatnia jest już znajdowana na liściach, choć zazwyczaj pojawia się nieco później.

Ubiegły rok, gdy znaczna część drzew była dotknięta przymrozkami, mógł stworzyć lepsze warunki do rozwoju mszyc. Drzewa nieobciążone owocami pozwalały sobie na dość długi wzrost, a tym samym mszyce miały dostęp do pożywienia w sadach przez znaczną część sezonu. Również redukcja ochrony na kwaterach o niskim owocowaniu sprzyjała szkodnikom. Trzeba też zwrócić uwagę, że coraz rzadziej sięgamy po zabiegi olejowe w ochronie jabłoni.

Kilkanaście lat temu był to standard – olej parafinowy był prawie zawsze pierwszym zabiegiem w sezonie i przyczyniał się do znacznej redukcji zimujących jaj mszyc. Jednak od pewnego czasu spada zainteresowanie sadowników taką formą ochrony. Swoje robi cena olejów, która nie jest zbyt atrakcyjna. Do tego mieliśmy sezony z przymrozkami, które utrudniają znalezienie okna zabiegowego dla oleju parafinowego. Mimo wszystko należy wskazać relatywnie wysoką cenę zabiegu olejowego obecnie, w porównaniu z cenami sprzed dekady, jako przyczynę spadku częstotliwości wykorzystywania tego typu preparatów.

Tradycyjnie, w okresie różowego pąka, zwalczamy mszyce z wykorzystaniem najlepszych rozwiązań, wśród których dominuje flonikamid. Wkrótce powinniśmy mieć to stadium wegetacyjne, więc będzie można zastosować te preparaty. Jednak chciałbym zwrócić uwagę, że liczba aficydów w jabłoniach jest raczej niewielka. Precyzyjnie rzecz biorąc, mamy cztery substancje: flonikamid i acetamipryd oraz pirymikarb i flupyradifuron, plus środki do ekologii i pyretroidy (dwóch ostatnich grup nie uwzględniam w sadownictwie konwencjonalnym).

O tym, że standardowe dawki odpowiedników Mospilanu nie działają zbyt dobrze, słyszymy od wielu lat, co jest raczej zrozumiałe – preparat stosujemy bardzo długo i na dużą liczbę szkodników, więc uodpornienie miało prawo się pojawić. Dawki Pirimoru i jego generyków zostały ograniczone do wartości, które nie pozwalają na skuteczne zwalczanie najgroźniejszego przeciwnika, czyli bawełnicy korówki, a właśnie do tego preparat ten był najczęściej używany (nota bene nawet teraz nie jest do tego zarejestrowany).

Sivanto i Teppeki wraz z odpowiednikami to dwa rodzaje preparatów, na które odporność jeszcze się nie pojawiła i które całkiem skutecznie działają w dawkach rejestracyjnych, choć już powszechnie stosuje się flonikamid w dawce 0,20 kg/ha zamiast 0,14 kg/ha w przypadku zwalczania nie tylko bawełnicy, ale także mszycy jabłoniowo-babkowej (szczególnie przy silnym nasileniu). Jeśli pojawi się odporność na te dwa preparaty, będzie to dla nas dość trudny moment.

Polityka unijna nie zachęca do opracowywania nowych substancji – raczej obserwujemy ich redukcję. Mamy te dwie substancje, które dość dobrze się sprawdzają, i musimy dbać o jak najdłuższe utrzymanie ich skuteczności, bo w przypadku uodpornienia się mszyc – tak jak ma to miejsce w przypadku acetamiprydu – zostaniemy bez jakiejkolwiek sensownej alternatywy.

Druga kwestia: czy naprawdę nie przesadzamy ze zwalczaniem mszycy jabłoniowej? O ile jej babkowa kuzynka stanowi realne zagrożenie, o tyle mszyca jabłoniowa, szczególnie w drugiej części sezonu, nie musi być zwalczana do zera. Dorosłym drzewom nic się nie stanie, jeśli „wilki” zostaną częściowo zjedzone przez szkodnika, a sama mszyca stanowi atrakcyjny pokarm dla różnych organizmów pożytecznych. Im więcej zabiegów tym samym preparatem, tym łatwiej o nabycie odporności przez szkodnika. Dodatkowo brak jest ekonomicznego uzasadnienia dla zwalczania każdej kolonii mszycy jabłoniowej, która pojawi się latem w sadzie.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły