Przymrozki czy już mróz? Ocena strat w sadach po nocnym spadku temperatur
Polecane

Przymrozki czy już mróz? Ocena strat w sadach po nocnym spadku temperatur

Ostatnia noc z silnym mrozem, sięgającym lokalnie nawet -7°C, może znacząco wpłynąć na tegoroczne plony, szczególnie w sadach znajdujących się w fazie kwitnienia. W wielu gospodarstwach trwa obecnie intensywna ocena strat oraz działania mające na celu regenerację roślin i ograniczenie skutków stresu abiotycznego.

 Komunikat w formie wideo dostępny jest pod tym linkiem:

Noc z temperaturami do -7°C

W regionie temperatura spadła do około -3°C, jednak w samych sadach sytuacja była znacznie poważniejsza. Jak relacjonuje Damian Palus, lokalnie temperatura mogła osiągnąć nawet -7°C.

To już nie były typowe przymrozki, z jakimi sadownicy mają do czynienia każdej wiosny. Był to pełnoprawny mróz, który szczególnie mocno uderzył w odmiany takie jak Red Delicious czy Jonagold. Wstępne obserwacje wskazują na poważne uszkodzenia kwiatów i zawiązków.

Sucho, wietrznie i jeszcze groźniej

Na skalę zniszczeń wpłynęły nie tylko same temperatury. Kluczową rolę odegrały również warunki atmosferyczne – bardzo niska wilgotność powietrza oraz silny wiatr.

W normalnych warunkach wilgoć w powietrzu i na glebie sprzyja tworzeniu się cienkiej warstwy lodu, która może częściowo chronić rośliny. Tym razem jednak było inaczej – powietrze było suche, a wiatr dodatkowo potęgował efekt wychłodzenia. W efekcie mróz działał znacznie silniej niż zazwyczaj.

Jak podkreślają sadownicy, brak widocznego szronu na trawie czy samochodach mógł być mylący – w sadach uszkodzenia były realne i dotkliwe.

Czy plony są zagrożone?

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne plony mogą być poważnie zagrożone. Jedna noc z przymrozkiem często jest jeszcze do opanowania. Problem pojawia się wtedy, gdy niskie temperatury utrzymują się przez kilka dni z rzędu.

A prognozy na najbliższy tydzień nie napawają optymizmem.

Dodatkowym utrudnieniem jest brak systemów antyprzymrozkowych w gospodarstwie. Jak przyznaje Damian Palus, dotychczas nie były one konieczne, ponieważ przymrozki nie powodowały dużych strat. W tym roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Działania ratunkowe

Mimo trudnych warunków sadownicy nie pozostają bezczynni. Już w ciągu dnia, gdy temperatura wzrosła powyżej 5°C, wykonano zabiegi mające na celu ograniczenie strat.

Zastosowano:

  • preparaty zawierające gibereliny,
  • środki antystresowe,
  • biostymulatory wspierające regenerację roślin.

Ich zadaniem jest nie tylko odbudowa uszkodzonych tkanek, ale także przygotowanie roślin na kolejne możliwe spadki temperatur.

W kolejnych dniach planowane są dalsze działania. W fazie pełni kwitnienia sadownicy zamierzają ponownie zastosować gibereliny, aby wesprzeć te zawiązki, które przetrwały. Dodatkowo rozważane jest użycie proheksadionu wapnia, który ogranicza wzrost wegetatywny drzew i pozwala roślinie skupić się na utrzymaniu owoców.

Trudny sezon przed sadownikami

Obecna sytuacja pokazuje, jak bardzo sadownictwo uzależnione jest od warunków pogodowych. Nawet najlepiej prowadzone gospodarstwa, osiągające co roku wysokie plony, nie są w stanie w pełni zabezpieczyć się przed tak ekstremalnymi zjawiskami.

Sadownicy zgodnie przyznają, że najbliższe dni będą kluczowe. Każda kolejna noc z ujemną temperaturą może pogłębić straty.

Na ten moment pozostaje jedno – liczyć na poprawę pogody i dodatnie temperatury, które pozwolą roślinom się zregenerować.

Bo choć wiele już zostało stracone, wciąż jest o co walczyć.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły