Jak wyprodukować wysokiej jakości jabłka przy minimalnym użyciu środków chemicznych, w jakości baby food? Jak wygląda ochrona w tym roku? Sytuację relacjonuje Piotr Zieliński, doradca sadowniczy Biocont i główny technolog projektu „Czysty Owoc”. 

Relacja z poprzedniego tygodnia: TUTAJ

 

Przyglądając się prognozom pogody można powiedzieć, że czeka nas nieco nerwowa końcówka tygodnia. Od kilku dni ze względu na silny wiatr nie wykonywaliśmy żadnych zabiegów w sadach. Tymczasem zapowiadane są opady deszczu, co będzie wiązało się z koniecznością wykonania zabiegów zabezpieczających przed ewentualnym wysiewem zarodników parcha jabłoni. Faza różowego pąka to również czas wykonania pierwszych zabiegów przeciwko mszycom i zwójkom.

W weekend mają pojawić się opady deszczu o charakterze burzowym. Niestety, to oznacza, że będą mieć charakter bardzo lokalny. Z pewnością nie wszędzie będzie padać. Niemniej, można spodziewać się, że tam, gdzie wystąpią opady deszczu, dojdzie do silnej infekcji parcha jabłoni. Zwracam uwagę, że w czwartek oraz piątek w wielu lokalizacjach będą odpowiednie warunki do wykonania zabiegów zapobiegawczych. W tym celu można zastosowaćVitisan (5kg/ha), Delan 700 WG (0,7 kg/ha) lub Captan 80 WDG (1,9 kg/ha). Przypominam, że do kwitnienia oba preparaty można stosować również w programie ograniczającym pozostałości. Proponowałbym do tego zabiegu dołączyć również preparat z grupy SDHI – Sercadis (0,3 kg/ha), który działa ograniczająco także na mączniaka oraz szarą pleśń lub Fontelis 200 SC (0,5 l/ha), który ma podobne działanie.

W odmianach, w których rozpoczęło się już kwitnienie np. w odmianie Idared można zastosować tylko środek Vitisan w dawce 5kg/ha lub stężeniowo 1% roztwór. Trzeba pamiętać, aby stosować preparat na suche liście, najlepiej do preparatu dodać adiuwant Wetcit w stężeniu 0,1% (100ml/100l wody).

Bardzo możliwe, że przy sprzyjającej temperaturze konieczne będzie wykonanie zabiegu przerywającego infekcję „stop-spray”. Pamiętamy, że wówczas liczy się jak najszybszy oprysk, jeszcze na mokre liście. Można w tym celu zastosować Delan 700 WG lub Captan 80 WDG. Na Zachodzie w celu przerwania infekcji stosuje się również ciecz kalifornijską, w naszym kraju jest to jednak zabronione. Jeśli nie uda się wykonać zabiegu przerywającego infekcję, konieczny będzie zabieg interwencyjny.

Nie zapominamy również o zabiegach insektycydowych. Pora na zwalczanie mszyc. Jak pisałem w ostatnim raporcie, w fazie różowego pąka zwalczamy mszyce preparatem Teppeki 50 WG, w szczególności, jeśli zaobserwowaliśmy już mszyce jabłoniowo-babkową. Jeśli podczas lustracji dostrzegliśmy tylko niewielką liczebność mszycy zielonej jabłoniowej, możemy zastosować Mospilan. Jeśli chodzi o zwójki, zwalczamy je również w fazie różowego pąka, ja w tym celu proponuje preparatem Lepinox Plus (bezpieczny dla pszczół). Uczulam jednak, żeby zabiegów zwalczanych wyżej wymienione szkodniki nie stosować podczas kwitnienia, a także w czasie oblotu owadów zapylających. Trzeba pamiętać iż pszczoła zginie nawet jeśli zostanie opryskana samą wodą, dlatego okres kwitnienia jest bardzo szczególny. Należy zatem zwrócić szczególną uwagę na porę dnia w jakiej wykonywany jest zabieg.

Zwróćmy również uwagę na kondycję liści rozetowych. Sucha wiosna i przymrozki wpłynęły na nie bardzo negatywnie. Liście są bardzo często przebarwione i pomarszczone, a przecież to one będą odpowiadały za odżywienie zawiązków w pierwszych fazach rozwoju. Zatem koniecznie trzeba już stosować zabiegi dolistne (pamiętamy, że poprzez brak wilgoci w glebie drzewa mogą mieć problem z pobieraniem składników wysianych wczesną wiosną). W celu odżywienia drzew stosujemy przede wszystkim azot, magnez, a także bor-szczególnie ważny w czasie niekorzystnych warunków podczas kwitnienia.

Piotr Zieliński, doradca sadowniczy Biocont

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia