46-latek sfałszował faktury za dostawy owoców za granicę i wyłudził zwrot podatku  w wysokości 8,5 miliona euro.

46-letni sadownik ze Styrii w Austrii w środę odpowiedział przed regionalnym sądem karnym w Grazu za poważne oszustwo handlowe. Mężczyzna przyznał się, że niesłusznie otrzymał od urzędu skarbowego ponad 8,5 mln euro podatku naliczonego z tytułu rzekomych dostaw jabłek za granicę, a znaczną część pieniędzy zainwestował w swoje gospodarstwo i firmy zagrożone bankructwem.

W latach 2006-2018 przedsiębiorca oszukiwał pobierając z urzędu skarbowego podatki za pomocą fałszywych faktur i pieczątek firmowych. Wiedział, że to oszustwo, jednak jak mówi:  „Byłem zbyt głupi, żeby pracować dobrze ekonomicznie. Moim celem było stworzenie doskonałej firmy sadowniczej”.

Nawet wyrok skazujący za fałszowanie dokumentów i oszustwo w 2018 roku, kiedy jako Austriak sprzedawał morele z Węgier, nie był wystarczającym ostrzeżeniem. Kontynuował oszustwo. „Pojawił się kredyt i presja ekonomiczna” - powiedział.

Kiedy duża sieć detaliczna nagle przestała w 2005 roku kupować owoce od pozwanego, ten ponieważ musiał płacić swoim dostawcom jabłek, zdecydował się zarabiać na zwrocie podatku od sprzedaży. 

Dzięki fałszerstwom do 2009 roku przeorganizował swoją firmę i spełnił wymagania swoich dostawców. Poźniej postanowił zainwestować miliony w swoje gospodarstwo, z których większość nadal bezzasadnie pozyskiwał z sektora publicznego. W sumie było to ponad 8,5 mln euro. Do tej pory spłacił 75 000 euro. 

„To bezsprzecznie duża suma, ale nie trafiła do jego osobistej kieszeni. Nie miał ani luksusowych wakacji, ani Porsche” - powiedział jego obrońca. Rolnik stwierdził, że wraz z partnerem zbudował tylko dom jednorodzinny o wartości około 500 000 euro. Sędzia zapytał go, dlaczego nie chciał wtedy zbankrutować. „Jednym z moich największych błędów było to, że nie zrobiłem tego w 2005 roku. Mój honor i duma na to nie pozwoliły”. 46-latek przyznał, że tylko około 20 procent dostaw jabłek do Rumunii, Mołdawii i Bośni zostało faktycznie zrealizowanych. Reszta została wymyślona.

Sadownik został ostatecznie skazany na pięć lat więzienia. Musi również zwrócić ponad osiem milionów euro do urzędu skarbowego. Pozwany poprosił o trzy dni na refleksję. Prokuratura nie wydała oświadczenia, więc wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

 

Najnowsze komentarze

Sadownicy polują

Projekt strony www Sitte.pl Lublin

No Internet Connection