Eksport polskich jabłek zwalnia. Ceny spadają, a zapasy są duże
Polecane

Eksport polskich jabłek zwalnia. Ceny spadają, a zapasy są duże

Polski sezon jabłkowy wszedł w trudną fazę – mówi Jakub Krawczyk, menedżer ds. eksportu w polskiej firmie eksportującej jabłka Appolonia: „Zapasy są nadal stosunkowo wysokie, sprzedaż jest słaba, a wiele rynków zbytu nie akceptuje obecnie oferowanych cen. Zazwyczaj o tej porze roku rynek powinien funkcjonować płynniej, jednak z naszej perspektywy dotarcie do niektórych klientów i zawarcie nowych umów jest obecnie dość trudne”.

Nie jest jednak aż tak źle, ponieważ inne rynki coraz chętniej kupują polskie jabłka – twierdzi Krawczyk. „Pozytywnym sygnałem jest to, że rynki wschodnie, takie jak Kazachstan i Białoruś, zaczęły ostatnio przyjmować większe ilości. Pojawia się również pytanie, jak rynek egipski zareaguje na ostatnie wydarzenia geopolityczne. W lutym Egipt nadal był głównym odbiorcą polskich jabłek, według danych dotyczących certyfikacji fitosanitarnej”.

Jak mówi Krawczyk, obecna sytuacja geopolityczna wpływa na działalność firmy Appolonia głównie w negatywny sposób: „Ceny paliw znacznie wzrosły i nikt nie wie, kiedy ten wzrost się zatrzyma ani czy rządy wprowadzą jakieś mechanizmy ochronne. Dzieje się to w szczególnie trudnym momencie, ponieważ plantatorzy rozpoczynają teraz intensywne wiosenne prace w sadach, co zwiększa zużycie paliwa. Eksporterzy, których dostawy zmierzają na rynki Zatoki Perskiej, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar, również mogą napotkać komplikacje, ponieważ trasy żeglugowe mogą ulec opóźnieniu lub zmianie. Jeśli koszty będą nadal rosły, importerzy mogą mieć trudności z utrzymaniem cen sprzedaży. Tymczasem rynek UE jest bardzo nasycony jabłkami”.

Według Krawczyka popyt na niektóre odmiany słabnie, ponieważ na rynku pojawiają się owoce z innych regionów. „Red Delicious pozostaje popularną odmianą w większości krajów eksportowych. Popyt na Galę wydaje się słabnąć, a oferty producentów zaczynają spadać. Gala z RPA weszła już na rynek indyjski. Konkurencyjność Gali z UE prawdopodobnie spadnie, gdy dostawcy z półkuli południowej rozpoczną wysyłki do Azji, co zazwyczaj ma miejsce od końca marca do początku kwietnia. Dodatkowe komplikacje w wysyłce na rynki takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar mogą również spowodować anulowanie lub przełożenie niektórych zamówień na Galę”.

„Obecnie dostępność odmiany Red Jonaprince jest bardzo dobra, a wiele partii wciąż znajduje się w magazynach. Zapasy odmiany Golden Delicious są również duże. W komorach ULO nadal przechowywany jest Idared, jednak wielu plantatorów niechętnie je otwiera. Naszym zdaniem bezpieczniej jest otwierać komory dopiero wtedy, gdy istnieje potwierdzony klient na konkretną odmianę. Szczególnie w tym sezonie trudno mieć pewność, że kupujący nie zmienią swoich planów w nadchodzących tygodniach i nie zrezygnują z załadunku niektórych odmian”.

Na tym etapie sezonu w firmie Appolonia średnie ceny jabłek raczej spadają niż rosną: „Coraz więcej firm obniża ceny i być może będziemy musieli podążyć za tym trendem. Wolumeny dostaw są obecnie mniejsze niż zwykle o tej porze roku, a aby zabezpieczyć zamówienia, eksporterzy często muszą dostosowywać się do oczekiwań kupujących. Wcześniej w sezonie wiele osób spodziewało się wzrostu cen w drugiej połowie roku, jednak jak dotąd obserwujemy odwrotny trend. Mamy nadzieję, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie spowoduje dalszych zakłóceń na rynku. Sektor jabłek, podobnie jak wiele innych branż, jest bardzo wrażliwy na zmiany wpływające na ceny ropy naftowej i globalną logistykę” – podsumowuje Krawczyk.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły