Brutalne rozstanie z glifosatem

Przed nami chyba dziwny sezon. Jak wszyscy Państwo wiecie, UE dąży do ekologizacji produkcji rolnej na swoim obszarze. W zasadzie to chyba należy to nazwać wprost ograniczeniem produkcji pod pretekstem wyższych norm. Efektem tych chorych pomysłów są co raz wyższe ceny środków ochrony roślin, a nawet ich deficyty. Już zimą firma Bayer, ogromny dostawca glifosatu, ogłosiła, że nie będzie w stanie zrealizować wszystkich zamówień na preparaty z tą substancją. W efekcie ceny tych środków wystrzeliły w górę w całej UE, w tym w Polsce. Teoretycznie jeszcze można używać Roundapu i odpowiedników, lecz nagle ten zabieg stał się bardzo drogi. Natomiast we Włoszech sadownicy spotkali się z tak ogromną barierą cenową, że odchodzą od pasów herbicydowych, jako sposobu utrzymania gleby pod koronami drzew. Nie wiem, czy nas ratuje jeszcze dość powszechny import glifosatu z Kraju Środka? Czy może polscy sadownicy są zamożniejsi? Jednak we Włoszech nastał szał na zakupy maszyn do zwalczania chwastów pod drzewami.

Wszelkiej maści kosiarki i brony do wzruszania gleby rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Popyt jest tak wielki od chwili, kiedy sadownicy zorientowali się jak niska jest dostępność glifosatu i jak absurdalnie wysoka jest jego cena. Dla jasności dodam, że ciągle mówimy o konwencjonalnych gospodarstwach, a nie tych ekologicznych. Teoretycznie glifosat jest dopuszczony w UE do końca bieżącego roku. Praktycznie może znikać z pól już w tym sezonie. Nikt nie chce go kupować, bo jest strasznie drogi a jego przyszłość jest praktycznie przesądzona negatywnie. Co bardziej śmiałe umysły wprost twierdzą, że producenci glifosatu, mając świadomość porażki w kwestii odnowienia rejestracji, próbują pozbyć się zapasu substancji i nie uruchamiają produkcji, przy okazji wywołując mały kryzys na rynku i windując ceny, aby korzystnie upłynnić zalegające zapasy. Włoscy producenci chcieli jeszcze ten sezon pryskać tym herbicydem, powoli szukając optymalnych maszyn, które go zastąpią. Jednak cena oprysku, jaką zastali w sklepach, skazała ich na gwałtowne zakupy maszyn, aby tylko zdążyć je zakupić, nim chwasty zaczną być zbyt dużą konkurencją dla drzew. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest zamówieniowe Eldorado dla producentów różnej maści wykaszarek i maszyn uprawowych. Doszło nawet do tego, że w zakładach nie chcą podawać cen albo podają je z zastrzeżeniem, iż ostateczne cenę będą znane przy składaniu zamówieniach. Prosty telefon do fabryk kończy się pytaniem: Pan chce zamówić czy tylko pyta o cenę? Popyt ma podkaszarki przerósł oczekiwania producentów i usztywnił ich stanowisko w kwestii negocjacji ceny. Naszą sytuację ratuje dostęp do nielegalnego glifosatu, sprowadzanego zza granicy, jego podaż działa ograniczająco na cenę na półkach. Na Zachodzie jest ciut mniejsza skłonność do sięgania po niezarejestrowane środki. Jednak nie da się ukryć, że i u nas nastąpił gwałtowny wzrost cen produktów zawierających glifosat, aktualnie bańka 20 litrowa kosztuje ponad tysiąc złotych (przy zawartości substancji czynnej na poziomie 360g/l). Brak dostaw oraz powszechność używania tych preparatów będą powodowały raczej dalszy ich wzrost cen. Gdzieś z tyłu głowy każdy miał świadomość, że odejście od pasów herbicydowych będzie wkrótce konieczne, że trzeba szukać alternatyw, ale nikt nie sądził, że stanie się to tak szybko. Jeśli ktoś jeszcze nie ma na podwórku maszyny do koszenia chwastów pod koronami, to powinien poważnie rozważyć zakup takowej.

Oczywiście glifosat nie jest jedyną substancją czynną w herbicydach i można go czymś zastąpić, ale alternatywy nie są takie tanie, a do tego ich przyszłość też jest niepewna. Gdzieś w tle jest jeszcze kryzys żywnościowy, który rysuje się nam na horyzoncie, a przed którym ONZ ostrzega wprost. Być może będzie to "czarny łabędź", który wywróci do góry nogami cały Zielony Ład i trend ekologizacji życia. Po prostu nikt nie będzie patrzył na reżim produkcyjny, tylko na cenę produktu na półce. Jednak to może nastąpić, ale nie musi. Na razie pewni jesteśmy, że musimy sobie jakość ułożyć życie bez glifosatu. Czy postąpimy jak Włosi i rzucimy się na maszyny do podkoronowego zwalczania chwastów?

Powiązane artykuły

Glifosat dalej będzie drogi?

ECHA: Glifosat nie jest rakotwórczy

Mogą być problemy z dostępnością glifosatu

Sadownicy polują

X