Duże zainteresowanie mechanizmem wycofania

47 zakładów wyraziło już chęć wzięcia udziału w programie wsparcia dla producentów jabłek. Wydaje się, że zainteresowanie sadowników jest duże. Już w pierwszych dniach zadeklarowano sprzedaż kilkunastu tysięcy ton – poinformował wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

"Nie spodziewałem się tak dużej liczby chętnych do skupu jabłek, w początkowej fazie rozmów zainteresowanych było tylko 10 firm. To bardzo cieszy, bo to daje szansę na konkurencyjną cenę, którą będą mogli otrzymywać sadownicy" – powiedział Henryk Kowalczyk.

SOKI

"Mam nadzieję, że dopłata 30 gr. do sprzedaży jabłek zrekompensuje sadownikom koszty produkcji tych owoców" - powiedział wiceminister.

Zdaniem ministra cena skupu powinna utrzymać się na poziomie powyżej 60 groszy za kg. Dodał, że na razie współpraca z przetwórstwem jest dobra.

Jak poinformował Kowalczyk, szacuje się, że nadwyżka spowodowana wprowadzeniem embarga przez Białoruś może wynosić 200-300 tys. ton jabłek deserowych, dlatego zapadła decyzja o wycofaniu tych owoców z rynku i przerobieniu na cele spożywcze. Pozwoli to na utrzymanie ceny jabłek konsumpcyjnych na rynku - tłumaczył szef resortu rolnictwa.

Zauważył, że "interwencją" zostanie objęte 5-7 proc. rynku jabłek, ale jeżeli weźmie się pod uwagę tylko jabłka deserowe, tj. owoce przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji, to jest to już 20-30 proc. rynku. "Jest to ta ilość, która nie może być wyeksportowana i jest to istota tego mechanizmu" - powiedział.

"Wydaje się, że zainteresowanie sadowników jest duże, ale faktycznie będzie można to ocenić po zakończeniu programu. Już w pierwszych dniach zadeklarowano sprzedaż kilkunastu tysięcy ton" - zaznaczył Kowalczyk. Wyjaśnił, że sadownik, który chce sprzedać jabłka musi skontaktować się z wybranym przez siebie zakładem i umówić na termin dostawy.

Wnioski o udzielenie pomocy muszą trafić do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do dnia 30 czerwca 2022 r.

m.radio.kielce za: PAP

Powiązane artykuły

X