Nasza konkurencja nieźle sobie radzi
Na facebookowej grupie z ogłoszeniami o kupnie i sprzedaży owoców pojawił się post prezentujący ofertę ukraińskich śliwek importowanych do Polski. Trochę niedoskonałą polszczyzną oferent (z pochodzenia Ukrainiec) próbuje zainteresować potencjalnych nabywców swoimi owocami. Ależ komentarze posypały się pod tym postem, oczywiście większość zdecydowanie negatywna. Od razu napiszę, że import z Ukrainy stanowi nieuczciwą konkurencję, bo pracujemy w różnych reżimach ochrony rośli i nawet jeśli wyniki pozostałości będziemy mieli podobne (tzn.: bez obecności zakazanych substancji), to i tak oni mają nad nami przewagę w postaci większej palety środków. Jednak moją uwagę przykuło coś innego: Ukrainiec słabo mówi po polsku, ale stara się sprzedać towar u nas, pisząc do nas w naszym języku, umie też co nieco po angielsku. Ma facet kilka aplikacji do komunikacji międzynarodowej (Whats App, Viber, Telegram), jest profesjonalnie przygotowany do eksportu i ma w ręku pełną dokumentację fitosanitarną, w tym badania laboratoryjne (przynajmniej tak twierdzi). Oferent jest nawet w stanie pomóc w zorganizowaniu transportu. Raczej nie są to jego śliwki, po prostu nimi handluje. Czy nam się to podoba czy też nie, to z konkurencją z innych krajów, w tym z tą nie do końca uczciwą jak z Ukrainy, będziemy mieli do czynienia tak czy siak.

Co roku słyszymy lamenty o imporcie śliwek z Serbii czy Mołdawii i populistyczne wezwania do zamknięcia naszego rynku. Tylko czy po tylu latach tych krzyków udało się ten rynek zamknąć? No nie, czas sobie wprost powiedzieć, że rynku zamknąć raczej nie damy rady i konkurencja będzie nam towarzyszyła już pewnie corocznie. Przestańmy żyć złudzeniami o jakieś autarkii owocowej. Za konkurentów mamy ludzi takich, jak z tego facebookowego ogłoszenia a nawet dużo lepszych graczy. Czym my z nimi chcemy konkurować? Mówimy po angielsku czy niemiecku (nawet tak przeciętnie jak ten Ukrainiec) żeby sprzedać swoje owoce na innych rynkach niż rodzimy? Ilu z nas ma Whats App'a i używa go do komunikacji z klientami? Ilu z nas ma zrobione badania swoich owoców w ręku, aby pochwalić się tym przed potencjalnym klientem a o które to badania tak wołamy u Ukraińców? Ilu z nas wysłało oferty do jakichkolwiek klientów w Polsce czy za granicą? Oni to robią i docierają ze swoimi produktami tutaj.
Przez lata tego nie zablokowaliśmy i pewnie już raczej nie zablokujemy, musimy podjąć tę rękawicę i zacząć dbać o swoje interesy. Natomiast jeśli ktoś uważa, że "chłop to jest od produkcji a od handlu to są firmy handlowe", to niech wie, że handlowcy pracują na marży a tę łatwiej uzyskać na tańszych owocach z Ukrainy.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Kulminacja fali upałów przed nami. Temperatury przekroczą 40°C
- Polskie jabłka w centrum rozmów handlowych z Egiptem
- Upały w tunelach: jak skutecznie chronić maliny i jeżyny przed stresem termicznym i utratą jędrności?
- Wzmożone kontrole importowanych czereśni. Rząd reaguje na sygnały o możliwych nieprawidłowościach
- Ochrona sadu przed upałami: monitoring, nawadnianie i biostymulacja
- Nadchodzi ekstremalny żar. Temperatury sięgną nawet 39°C!
- Mauzer przygniótł bawiące się dzieci. Dwóch 8-latków trafiło do szpitala


Komentarze
Resztę zrobi za nich rząd piss