Kolejna obniżka ceny przemysłu?
Sytuacja rynkowa nie rysuje się w pozytywnych barwach dla sadowników. Wiem, że bardzo popularne są komentarze o moich ukrytych celach w pisaniu o negatywnych scenariuszach rynkowych. Ludzie oskarżają mnie o chęć zarabiania na tanich owocach. Trochę to śmieszne, a trochę straszne. Śmieszne, bo przypisywanie mi takiej mocy sprawczej, abym kreował relację podaży i popytu na rynku, jest daleko idącym przecenianiem moich możliwości. Choć przyjmuję ten argument również jako komplement dla potęgi moich słów. Straszne, bo dobitnie pokazuje, jak olbrzymia część naszych kolegów po fachu jest całkowicie oderwana od rynku.
Otóż ci uczestnicy rynku, którzy są blisko podmiotów kształtujących popyt, czyli przetwórni, marketów czy importerów, doskonale widzą sytuację. O ile markety są dość subtelne w przekazie, to większość przetwórni nie ma problemu z rozsyłaniem nawet SMS-ów do dostawców, w których dzielą się swoją oceną szansy na wzrost lub spadek cen. Współpraca z przetwórniami czy sieciami daje dużo większe rozeznanie rynku, nie tylko poprzez informacje przekazywane przez odbiorców, lecz także dzięki wszystkim innym, niebezpośrednim sygnałom. Natomiast polski sadownik uważa, że zajmuje się produkcją, a od handlu są pośrednicy. W efekcie jest ostatnim, który dostaje informacje o zmianie cen na rynku, nie mówiąc już o braku dostępu do tych wszystkich pośrednich sygnałów. Mamy więc ogromną ilość plotek i ploteczek, opartych na całkowitym braku informacji.
Teraz też chyba czeka nas kolejny ruch cenowy w dół dla jabłek przemysłowych, takie sygnały płyną z niektórych przetwórni. Oczywiście możemy mieć tu element próby manipulacji rynkiem, ale nawet gdyby tak było, nie zmienia to faktu, że rynek wysyła określone sygnały. Nie chcę prorokować, czy spadek wyniesie grosz czy kilka groszy, bo byłoby to zgadywanie. Ważniejsze jest dostrzeganie tendencji, ponieważ pokazuje ona relację między popytem a podażą. Gdyby owoców brakowało, sygnały byłyby odwrotne.
Nie piszę tych słów, aby wpływać na decyzje handlowe producentów, lecz aby uczciwie przedstawiać sytuację i tendencje rynkowe. Każdy ma własny rozum i wolność, więc może zrobić, co zechce ze swoimi jabłkami. Chciałbym jednak, aby polski sadownik częściej pozyskiwał informacje o rynku bezpośrednio od podmiotów, które go kształtują, a nie wyłącznie z plotek internetowych. Informacja jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzje biznesowe, dlatego warto sięgać po dane z pierwszej ręki. Nawet jeśli pewne podmioty mają większy wpływ na rynek – i można dyskutować, czy tak powinno być – rzeczywistość pozostaje taka sama i trzeba w niej podejmować decyzje. Każdy robi to na własną odpowiedzialność i ryzyko.
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Regeneracja i ochrona truskawek po zimie
- UE zaostrza zasady walki z nieuczciwymi praktykami handlowymi
- Związek z rozsądku, nie z miłości
- Globalny niepokój o nawozy – konflikt w Zatoce Perskiej uderza w światową żywność
- Olej, miedź, siarka - zabiegi w okresie bezlistnym, Darek Ziarko
- Rolnicy alarmują: ceny paliw zagrażają produkcji rolnej
- Rolnicy obawiają się droższych nawozów i problemów z ich dostępnością

