Dopłaty do paliwa niewiele zmienią
Polecane

Dopłaty do paliwa niewiele zmienią

Coś się w naszym społeczeństwie zmienia i to na lepsze. Przedstawiciele Krajowej Rady Izb Rolniczych wystosowali apel o dopłaty do nawozów azotowych, a rolnicy niemal natychmiast zaczęli się od tego pomysłu dystansować. To zaskakujące i budujące, ale też w pewnym sensie reprezentatywne dla naszego kraju.

Gdy czytałem komentarze pod postami dotyczącymi dopłat do nawozów, naprawdę trudno było znaleźć głosy poparcia. Wręcz przeciwnie, dominowało przekonanie, że dopłaty nie są potrzebne. Argument pojawiał się niemal zawsze ten sam: jeśli nikt nie będzie kupował po zawyżonych cenach, rynek sam je zweryfikuje i ceny szybciej spadną.

Jako branża od lat funkcjonujemy w systemie różnego rodzaju dopłat i dotacji, ale coraz więcej osób dostrzega, że na dłuższą metę przynosi to więcej szkody niż pożytku. Być może polscy rolnicy zaczynają skłaniać się ku większej roli wolnego rynku, zamiast kolejnych regulacji i interwencji państwa.

Na razie dopłat do nawozów nie wprowadzono, choć można przypuszczać, że w Ministerstwie Rolnictwa temat nadal jest analizowany. To obszar, w którym politycy od lat czują się wyjątkowo swobodnie. Na szczęście na ten moment takich decyzji nie ma.

Pojawiły się natomiast zapowiedzi obniżek cen paliw. Wielu komentatorów zauważa, że reakcja jest spóźniona, Polska należy do ostatnich krajów Unii Europejskiej, które zdecydowały się na taki krok, ale dobrze, że cokolwiek zaczyna się dziać.

Nie obyło się jednak bez typowego dla naszego systemu komplikowania prostych rozwiązań. Zamiast ograniczyć się do obniżenia podatków, pojawiają się propozycje częściowego, administracyjnego sterowania rynkiem. Tymczasem ponad połowę ceny paliwa stanowią różnego rodzaju daniny publiczne, więc wzrost cen oznaczał jednocześnie zwiększone wpływy do budżetu.

Obniżenie VAT-u i akcyzy to krok w dobrym kierunku, choć jego skuteczność jest ograniczona, w przypadku firm VAT i tak podlega zwrotowi. Większy efekt przyniosłoby zmniejszenie opłaty paliwowej (ok. 45 groszy na litrze) czy opłaty emisyjnej (ok. 8 groszy), które nie są zwracane podatnikom. Mimo to każda ulga ma znaczenie, bo ceny paliw osiągnęły już poziomy trudne do zaakceptowania.

Znacznie bardziej kontrowersyjne wydają się pomysły wprowadzania cen maksymalnych czy podatków od nadmiarowych zysków. Tego typu rozwiązania rzadko mają realny wpływ na rynek, częściej służą przesuwaniu środków, by zrekompensować ubytki w budżecie wynikające z obniżek podatków.

Wracając do nawozów – można mieć nadzieję, że zmiana nastawienia wobec dopłat okaże się trwała. Historia pokazuje jednak, że nawet gdy branża nie oczekuje interwencji państwa, urzędnicy potrafią ją wprowadzić i tak. Przykłady z rynku owoców pokazują, że opinia środowiska nie zawsze ma decydujące znaczenie.

Najbliższy sezon w rolnictwie zapowiada się wyjątkowo trudny. Globalna dostępność nawozów wyraźnie spadła. Wysokie ceny gazu ograniczają produkcję w Europie, a w regionach, gdzie surowce są tańsze, sytuację destabilizują konflikty zbrojne. Dodatkowo pojawiają się problemy z dostępnością siarki, surowca kluczowego dla produkcji nawozów. Choć Polska dysponuje własnymi złożami, bariery administracyjne mogą utrudnić ich wykorzystanie.

To wszystko pokazuje, jak bardzo skomplikowany i obciążony regulacjami stał się obecny system. Dopiero w sytuacjach kryzysowych widać wyraźnie skalę problemów wynikających z nadmiaru podatków, opłat i procedur administracyjnych.

Trudno obwiniać rząd za globalne wydarzenia, takie jak konflikty zbrojne czy wzrost cen surowców. Jednak przy tak dużym udziale podatków w cenie paliwa to właśnie konsumenci ponoszą największe konsekwencje. Można odnieść wrażenie, że rynek działa sprawnie dopiero wtedy, gdy pozwoli mu się działać.

Być może kiedyś do decydentów dotrze, że nie trzeba ratować obywateli przed skutkami kryzysów, jeśli wcześniej nie obciąża się ich nadmiernie w okresach stabilnych.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły