Dlaczego jabłko przemysłowe kosztuje 50 groszy? Sadownik wskazuje na problem całego rynku
Polecane

Dlaczego jabłko przemysłowe kosztuje 50 groszy? Sadownik wskazuje na problem całego rynku

Dlaczego jabłka przemysłowe kosztują 50–55 groszy za kilogram i czy taka cena rzeczywiście wynika z sytuacji na rynku? Do tych kwestii odniósł się sadownik Michał Kot w opublikowanym na Facebooku wpisie. Sadownik przeanalizował handel koncentratem jabłkowym, koszty surowca oraz wyniki finansowe wybranych firm przetwórczych. Jego zdaniem problem polskiego sadownictwa nie sprowadza się do ceny skupu. Chodzi również o nierównowagę między producentami a przetwórcami oraz niewielki wpływ sadowników na kolejne etapy łańcucha wartości.

Jabłko przemysłowe zależy od światowego rynku

Michał Kot zwraca uwagę, że jabłko przemysłowe jest przede wszystkim surowcem do produkcji koncentratu jabłkowego (AJC), który trafia na rynki międzynarodowe. Oznacza to, że polskie przetwórnie konkurują nie tylko między sobą, lecz także z producentami koncentratu z Chin, Turcji, Ukrainy i Mołdawii.

Jak wskazuje sadownik, w 2025 roku Chiny dostarczyły na rynek unijny około 66 tys. ton koncentratu jabłkowego. Dla porównania, w 2022 roku było to około 7 tys. ton.

Polska również uczestniczy w międzynarodowym handlu tym produktem. W sezonie 2024/2025 wyeksportowała około 176,6 tys. ton koncentratu, jednocześnie importując około 50 tys. ton, głównie z Ukrainy i Mołdawii, ale również z Chin i Turcji.

Zdaniem Kota pokazuje to, że krajowa podaż jabłek nie jest jedynym czynnikiem decydującym o cenach skupu. Znaczenie mają także dostępność koncentratu na świecie, jego cena, jakość, kwasowość oraz koszty transportu.

Czy jabłko przemysłowe może kosztować więcej?

Sadownik przeprowadził również uproszczoną kalkulację opłacalności produkcji koncentratu. Przyjął, że pod koniec sierpnia polski koncentrat był wyceniany na około 1600 euro za tonę. Przy kursie 4,30 zł za euro dawało to 6880 zł za tonę produktu. Założył także, że do wyprodukowania jednej tony koncentratu potrzeba 6,5 tony jabłek.

Przy takich założeniach koszt surowca przedstawia się następująco:

  • 55 gr/kg – koszt 6,5 tony jabłek wynosi 3575 zł, a po odjęciu tej kwoty od wartości koncentratu pozostaje 3305 zł.
  • 65 gr/kg – koszt surowca wynosi 4225 zł, a pozostała kwota to 2655 zł.
  • 70 gr/kg – koszt surowca wynosi 4550 zł, a pozostała kwota to 2330 zł.
  • 80 gr/kg – koszt surowca wynosi 5200 zł, a pozostała kwota to 1680 zł.

Kot podkreśla, że kwoty te nie są zyskiem przetwórni. Zakłady muszą jeszcze pokryć koszty energii, wynagrodzeń, transportu, amortyzacji i finansowania. Jest to więc uproszczona kalkulacja, a nie rzeczywista marża przedsiębiorstwa.

Wyliczenie pokazuje jednak, jak duże znaczenie dla przetwórców ma cena zakupu surowca. Według sadownika każde 10 groszy więcej za kilogram jabłek oznacza przy produkcji 50 tys. ton koncentratu dodatkowe 32,5 mln zł kosztów surowca.

Nie zmienia to faktu, że z samej kalkulacji nie wynika, iż cena jabłek musi wynosić właśnie 50–55 groszy za kilogram.

Nierównowaga między przetwórniami a sadownikami

Zdaniem Michała Kota istotnym problemem jest również różnica w pozycji negocjacyjnej obu stron rynku. Po jednej stronie znajdują się duże przedsiębiorstwa przetwórcze, a po drugiej tysiące producentów, którzy często nie mają możliwości długiego przechowywania jabłek przemysłowych i czekania na korzystniejsze ceny.

Sadownik zwraca przy tym uwagę na różnice w kosztach produkcji. W przypadku gospodarstw nastawionych na jabłka deserowe owoce przemysłowe są często produktem ubocznym. Producent ponosi koszty prowadzenia sadu, ochrony, nawożenia, nawadniania i zbioru, aby uzyskać towar wysokiej jakości, ale część plonu ostatecznie trafia do przetwórstwa.

Jeżeli jabłka średniej jakości są produkowane, zbierane, przechowywane i sortowane jak deserowe, a następnie sprzedawane jako przemysł, koszty gospodarstwa mogą okazać się nieadekwatne do uzyskanego przychodu.

Inaczej wygląda sytuacja gospodarstw świadomie nastawionych na produkcję przemysłową. W ich przypadku znaczenie mają odpowiedni dobór odmian, mechanizacja, wysoki plon i ograniczanie kosztów jednostkowych. Spadek cen może jednak również w takich gospodarstwach doprowadzić do utraty opłacalności.

Kot porusza także kwestię sadowników, dla których produkcja owoców jest dodatkowym źródłem dochodu. Jeśli nie uwzględniają oni w kalkulacji wszystkich kosztów, w tym własnej pracy i amortyzacji, mogą akceptować ceny, przy których profesjonalne gospodarstwa nie są w stanie funkcjonować.

Zbiór przemysłu nie zawsze musi się opłacać

W swoim wpisie Michał Kot podważa również założenie, że każde jabłko przemysłowe należy bezwzględnie zebrać i sprzedać.

Jeżeli cena skupu nie pokrywa kosztów zbioru i transportu, pozostawienie części owoców w sadzie może w niektórych sytuacjach okazać się ekonomicznie uzasadnione. Sadownik zaznacza jednak, że trzeba uwzględnić względy fitosanitarne, ponieważ pozostawione owoce mogą zwiększać presję niektórych chorób i szkodników.

Zwraca też uwagę na bilans składników pokarmowych. Wraz ze zbieranymi owocami z sadu wywożone są między innymi potas, fosfor, azot, wapń i magnez. Pozostawienie części owoców oznacza, że część zawartych w nich składników może wrócić do gleby w procesie rozkładu materii organicznej.

W ocenie Kota decyzja o zbiorze powinna więc wynikać z rachunku ekonomicznego, a nie z automatycznego założenia, że każdy dodatkowy kilogram jabłek musi przynieść przychód.

Ile naprawdę zarabiają przetwórcy?

Sadownik przywołuje również dane ze sprawozdań finansowych wybranych firm działających na rynku przetwórstwa owoców. Według przedstawionych przez niego zestawień:

  • Austria Juice Poland osiągnęła około 537 mln zł przychodów i 16,6 mln zł zysku netto.
  • Döhler wykazał około 1,4 mld zł przychodów i 32,7 mln zł zysku netto.
  • Rauch Polska osiągnął około 436 mln zł przychodów i 9,7 mln zł zysku netto.

Kot ocenia, że oznacza to około 2–3 proc. zysku netto w relacji do przychodów. Zaznacza jednak, że są to wyniki polskich spółek, które nie muszą odzwierciedlać rentowności całych międzynarodowych grup kapitałowych.

Szczególną uwagę zwraca na informację, że w sprawozdaniu Austria Juice niemal cała wykazana sprzedaż przypadała na podmioty powiązane kapitałowo. Stawia więc pytanie, w którym miejscu łańcucha handlowego powstaje ostateczny zysk ze sprzedaży koncentratu wyprodukowanego z polskich jabłek.

Nie formułuje przy tym zarzutów o nielegalne działania. Wskazuje natomiast, że wyniki finansowe pojedynczej spółki nie muszą pokazywać rentowności wszystkich etapów produkcji i handlu.

Polska produkuje jabłka, ale kto kontroluje kolejne etapy rynku?

Zdaniem sadownika dyskusja o cenach przemysłu powinna prowadzić do szerszego pytania o pozycję polskich producentów w łańcuchu wartości. Polska dysponuje rozbudowaną bazą produkcyjną, nowoczesnymi gospodarstwami, chłodniami i zapleczem technicznym. Nie oznacza to jednak automatycznie, że krajowi producenci mają równie silną pozycję w przetwórstwie, handlu i dostępie do odbiorców końcowych.

Kot zwraca uwagę, że produkcja realizowana w Polsce przez zagraniczne przedsiębiorstwa zwiększa krajowe PKB, ale własność kapitału i sposób podziału zysków to odrębne kwestie. Przywołuje również dane NBP, według których dochody zagranicznych inwestorów bezpośrednich w 2024 roku odpowiadały 3,7 proc. polskiego PKB.

W jego ocenie warto więc analizować nie tylko wartość produkcji, lecz także to, kto posiada przedsiębiorstwa, kontroluje sprzedaż i czerpie korzyści z przetwarzania surowca.

Większe wsparcie dla polskiego przetwórstwa?

Michał Kot postuluje, aby obok wspierania produkcji rolnej większy nacisk położyć na rozwój krajowego kapitału w przetwórstwie i handlu. Stawia pytanie o to, ile środków publicznych trafia do dużych koncernów przetwórczych, a ile do niezależnych polskich przedsiębiorstw i organizacji producentów.

Zastrzega jednocześnie, że bez sprawdzenia rejestrów beneficjentów nie można przesądzać, które firmy otrzymały konkretne dotacje. Podkreśla też, że zagraniczne przedsiębiorstwa działające w Polsce tworzą miejsca pracy, inwestują i płacą podatki.

Jego propozycją jest rozwijanie profesjonalnych przedsięwzięć przetwórczych, które miałyby odpowiednią skalę, technologię, kapitał obrotowy i dostęp do rynków zagranicznych. Wśród możliwych kierunków wymienia spółdzielnie, grupy producenckie, wspólne inwestycje sadowników oraz rozwój polskich firm przetwórczych.

Chodzi o to, aby producenci nie ograniczali się do sprzedaży surowca, lecz mogli uczestniczyć również w wartości powstającej na kolejnych etapach jego przetwarzania i dystrybucji.

Czy za rok znów będziemy rozmawiać o 50 groszach?

W ocenie Michała Kota problem niskich cen jabłek przemysłowych jest częścią szerszego wyzwania strukturalnego. Światowa konkurencja, koszty produkcji, różnice między gospodarstwami oraz silna pozycja dużych odbiorców wpływają na sytuację sadowników. Jednak sama podwyżka ceny skupu nie rozwiąże wszystkich problemów branży.

Sadownik stawia pytanie, czy polskie sadownictwo będzie nadal koncentrować się przede wszystkim na produkcji i walce o kilka dodatkowych groszy za kilogram, czy też podejmie próbę budowania silniejszej pozycji w przetwórstwie i handlu.

To właśnie brak większego wpływu na kolejne etapy łańcucha wartości uważa za jeden z najważniejszych problemów branży. Bez rozwoju własnego kapitału, przetwórstwa i kanałów sprzedaży polscy producenci mogą pozostać zależni od decyzji podmiotów, które kupują i przetwarzają ich owoce.

Komentarze  

0 #4 Ekonom 2026-10-11 05:19
Coraz więcej sadowników oprócz jabłek uprawia TRUSKAWKI. Jest to niezły biznes. Bo jak widzę to nieźle im się powodzi i Ukraina ma co robić. Więc rozważcie to. :-)
Ja jestem dwu zawodowcem. Tak jak większość sadowników w Austrii, czy Włoszech gdzie przeważają małe gospodarstwa
Cytować
-3 #3 Bida 2026-10-11 04:53
Cytuję XXX:
Dlaczego walczy o jabłko przemysłowe to jest odrzut od produkcji jabłka deserowego. Zacznijcie walczyć o cenę jabłka deserowego dziś ceny dla sadownika kształtują się w granicach 1,2zł.-1,5zł.
Jak to się ma do kosztów produkcji?
Wszyscy w około się śmieją że podnosicie zawsze temat jabłka przemysłowego a nie deserowego grupy i inni zacierają ręce że na ten temat jest cisza.

Jablka są najważniejsze
Nie ma życia bez jablek

Nie ma świata za brama

Tylko jabłka się liczą i są warte poświęcenia zycia

Gorączka jabłkowy trwa
Cytować
+4 #2 XXX 2026-10-10 11:15
Dlaczego walczy o jabłko przemysłowe to jest odrzut od produkcji jabłka deserowego. Zacznijcie walczyć o cenę jabłka deserowego dziś ceny dla sadownika kształtują się w granicach 1,2zł.-1,5zł.
Jak to się ma do kosztów produkcji?
Wszyscy w około się śmieją że podnosicie zawsze temat jabłka przemysłowego a nie deserowego grupy i inni zacierają ręce że na ten temat jest cisza.
Cytować
-2 #1 Bida 2026-10-09 19:31
Oczywiście że jazdę jabłko musi być zebrane bez wzecu na cenę i koszt zbioru

Imacxej ziemia się zakwasi albo sąsiad pęknie ze smiechu albo wesele córki abo rata kredytu a s ostateczności gros, do grosza i będzie kokosza

Po 8 gr wyczyścili sady i zupełnie nie rozumiem dlaczego teraz 50 nId nie pasuje
Cytować

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły

WARTO PRZECZYTAĆ