Ukraina czy Turcja? Kto naprawdę zagraża polskim sadownikom?
Ograniczenia w imporcie ukraińskiego koncentratu soku jabłkowego miały chronić europejski rynek, ale mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych – przekonuje EastFruit. Portal zwraca uwagę na rosnącą konkurencję ze strony Turcji i wskazuje, że konsekwencje tych zmian mogą odczuwać również polscy sadownicy, szczególnie na rynku jabłek przemysłowych.
EastFruit o sytuacji polskich sadowników
W opublikowanym 13 października artykule zatytułowanym „Polska chroniła swoich producentów jabłek przed Ukrainą i osiągnęła odwrotny skutek” EastFruit krytycznie ocenia skutki ograniczeń dotyczących importu ukraińskiego koncentratu jabłkowego do Unii Europejskiej.
Punktem wyjścia są ceny jabłek przemysłowych w Polsce. Według informacji przywołanych przez portal zakłady oferują obecnie około 0,12–0,13 euro za kilogram. EastFruit twierdzi, że już wcześniej ostrzegał przed scenariuszem, w którym ograniczenie dostępu do ukraińskiego koncentratu nie poprawi sytuacji krajowych producentów, a wręcz zwiększy presję na ceny skupu.
To mocna teza, która zasługuje na uwagę szczególnie w obecnej sytuacji na rynku jabłek przemysłowych. Jakie argumenty przedstawia portal?
Dlaczego polskim przetwórcom potrzebny jest ukraiński koncentrat?
Polska jest nie tylko jednym z najważniejszych producentów jabłek w Europie, lecz także istotnym ośrodkiem przetwórstwa i eksportu koncentratu soku jabłkowego.
Jak wyjaśnia EastFruit, znaczenie ma nie tylko cena koncentratu, ale również jego kwasowość. Koncentrat produkowany z późniejszych odmian jabłek może charakteryzować się niższą kwasowością. Z kolei koncentrat z Ukrainy o wyższej kwasowości może być wykorzystywany do mieszania z produktem krajowym, tak aby uzyskać parametry odpowiadające wymaganiom odbiorców.
Według portalu ograniczenie dostępu do ukraińskiego surowca utrudnia polskim zakładom korzystanie z tego rozwiązania.
EastFruit wskazuje, że Ukraina dysponuje bezcłowym kontyngentem na dostawy koncentratu do UE w wysokości 30 tys. ton. Po jego wykorzystaniu import ma być objęty 30-procentowym cłem. Takie obciążenie zwiększa koszty zakupu koncentratu i może ograniczać opłacalność jego wykorzystania przez polskie przedsiębiorstwa.
Turcja może wykorzystać sytuację
Zdaniem EastFruit ograniczenie importu z Ukrainy nie oznacza automatycznie, że polskie zakłady będą kupować więcej krajowych jabłek. Brakujący koncentrat mogą zastąpić produktem z innych państw.
Portal wskazuje przede wszystkim na Turcję, która konkuruje z Polską zarówno na rynku świeżych jabłek, jak i koncentratu soku jabłkowego. Według danych przytoczonych w analizie turecka produkcja jabłek może w normalnych latach sięgać 4–5 mln ton, podczas gdy w przypadku Ukrainy portal podaje około 1–1,4 mln ton.
EastFruit argumentuje, że ta różnica ma znaczenie w ocenie konkurencji na międzynarodowym rynku owoców i ich przetworów.
Jeśli europejscy odbiorcy mogą zastąpić ukraiński koncentrat produktem tureckim lub pochodzącym z innego kraju, ograniczenia importowe nie muszą prowadzić do wzrostu popytu na polskie jabłka przemysłowe. Mogą natomiast zmieniać układ sił między dostawcami.
Czy koszty przetwórców odbiją się na cenach skupu?
To najważniejszy element argumentacji EastFruit z punktu widzenia polskich producentów.
Jeżeli zakłady ponoszą wyższe koszty zakupu koncentratu, a jednocześnie muszą konkurować z dostawcami oferującymi tańszy produkt, ich marże mogą znaleźć się pod presją. W takim przypadku przetwórcy mogą szukać oszczędności również przy zakupie surowca.
EastFruit uważa, że właśnie w ten sposób ograniczenia dotyczące ukraińskiego koncentratu mogą pośrednio oddziaływać na ceny polskich jabłek przemysłowych.
Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to interpretacja portalu. Sam poziom cen skupu nie przesądza o tym, w jakim stopniu odpowiadają za niego koszty importowanego koncentratu. Na rynek wpływają również podaż jabłek, zapotrzebowanie zakładów, ceny gotowego produktu i sytuacja na rynkach zagranicznych.
Ukraina czy Turcja?
W swojej analizie EastFruit stawia pytanie, czy w dyskusji o ochronie polskich producentów wystarczająco dużo uwagi poświęca się konkurencji ze strony Turcji.
Według portalu ograniczanie dostępu do ukraińskiego koncentratu może nie rozwiązywać problemu konkurencji cenowej, ponieważ europejscy odbiorcy nadal mogą korzystać z dostaw z innych kierunków. W rezultacie na zmianach mogą zyskiwać inni eksporterzy, podczas gdy polscy przetwórcy będą mierzyć się z wyższymi kosztami i presją na marże.
Nie oznacza to, że argumenty EastFruit rozstrzygają całą dyskusję o zasadach importu czy ochronie krajowego rynku. Pokazują jednak, że konsekwencje ograniczeń handlowych mogą być bardziej złożone, niż wynikałoby z samego założenia, że mniejsza konkurencja z Ukrainy automatycznie poprawi sytuację polskich producentów.
Dla sadowników najważniejsze pozostaje pytanie o to, czy zmiany w handlu koncentratem rzeczywiście przekładają się na większy popyt na krajowe jabłka i lepsze ceny skupu.
EastFruit stawia sprawę jasno: ograniczenie konkurencji z Ukrainy nie musi oznaczać korzyści dla polskich sadowników. Jeśli miejsce ukraińskiego koncentratu zajmą dostawcy z innych krajów, a polscy przetwórcy będą ponosić wyższe koszty, efekt może być inny od zakładanego.
źródło: east-fruit.com
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Gruzja wznowiła program dopłat do jabłek przemysłowych
- Czy substancje humusowe mogą ograniczyć zużycie nawozów mineralnych?
- Pogoda na weekend. 19°C w dzień, a nocą możliwe przymrozki
- ZSRP staje w obronie Maliszewskiego. „To próba osłabienia pozycji sadowników”
- Dopłaty do paliwa: KRIR chce zmiany zasad i więcej czasu dla rolników
- Bez zapylaczy nie będzie plonu. Co sadownik może zrobić dla pszczół?
- Gala, Prince i Golden poszukiwane. Kupujący szukają jabłek na eksport


Komentarze
Tam nie ma gospodarza, miłości do ziemi i pracy za darmo
Wykasujemy i będziemy znowu zbierać po 8 gr jeśli nie zmarznie
Jest moc
Brawo my