Mimo licznych protestów maliniarzy ceny nadal spadają. Wczoraj skupy w większości proponowały za malinę od 1,70 do 1,80 zł/kg. Nieliczne punkty zaoferowały nawet 1,60 zł/kg. Stawki za klasę extra wahają się średnio od 2,40 do 2,60 zł/kg.

Dla wielu producentów takie ceny oznaczają koniec zbiorów. Za zerwanie kilograma malin pracownikowi należy zapłacić około złotówki (do tej kwoty doliczyć trzeba również zakwaterowanie, koszty ubezpieczenia, często także wyżywienie).  Okazuje się, że dla producenta pozostaje niewiele.

Jak mówi nam Krzysztof Cybulak, sekretarz Związku Sadowników RP, po kolejnych obniżkach coraz większa grupa producentów rezygnuje z zatrudniania Ukraińców. Wielu rwie maliny własnymi siłami, bo nie opłaca się najmować siły roboczej. – W mojej okolicy (Opole Lubelskie) wielu Ukraińców jest zwalanianych z konieczności z pracy przy rwaniu malin. Wracają do domu lub szukają innego zatrunienia – mówi Pan Cybulak.

Mimo drastycznie niskich cen są jednak producenci, którzy kontynuują zbiór, ponieważ liczą na chociażby częściowy zwrot poniesionych nakładów.

Maliniarze mają pretensje o import mrożonej maliny z Ukrainy. – Trudno jest zrozumieć, dlaczego zakłady sprowadzają owoce z Ukrainy, podczas gdy nasze zostają na krzakach. Tym bardziej, że ukraińska malina nie jest tańsza – wyjaśnia Pan Cybulak.