Fedefruta, chilijska Narodowa Federacja Producentów Owoców, szacuje, że gradobicie, które wystąpiło 12 listopada w Chile, przyniesie tamtejszym producentom owoców ponad 200 milionów dolarów strat. Najbardziej poszkodowane są środkowe i południowe regiony kraju. Ogłoszono również czerwoną strefę dla regionu O'Higgins, gdzie szkody wystąpiły dla 100% produkcji. 

Według prezesa Fedefruta, Jorge Valenzuela Trebilcock, gradobicia poważnie wpłynęły na produkcję owoców w kraju. Z powierzchni uprawy owoców wynoszącej w Chile 321 tysięcy hektarów, region O'Higgins zajmuje 85 tysięcy, co stanowi 26,5% całości. Czerwona strefa, w której powstały największe uszkodzenia, to 30 tysięcy hektarów produkcji, czyli 10 % całkowitej powierzchni uprawy owoców. W tej strefie straty wynoszą od 10 do100%. Najbardziej poszkodowane są plantacje czereśni, winogron stołowych, owoców pestkowych, jabłek, kiwi, migdałów i orzechów.

Rozmiar szkód zależy od lokalizacji. Oprócz O'Higgins, również w Kodegua cierpiało 100% plantacji czereśni, śliwek, nektarynek, kiwi i jabłek. W tym regionie odnotowano też 80% szkody w innych gatunkach. Poza tym, w Maule Norte, gdzie uprawianych jest około 10 tysięcy hektarów borówek, obserwowane są szkody wyrządzone nie przez grad, ale przez opady deszczu.

Szacuje się, że straty przekroczą 200 milionów dolarów. Gradobicia to nie tylko starty w plonie i jego jakości. Federacja Producentów Owoców szacuje, że efektem ubocznym będzie pozbawienie miejsc pracy 40 tysięcy pracowników. Tylko przy zbiorze samych czereśni potrzebnych będzie od 10 do 15 tysięcy mniej miejsc pracy na miesiąc niż zazwyczaj.

Chilijczycy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia ze zjawiskiem o takich wymiarach. Rozmiar szkód jest spowodowany rozległym obszarem wystąpienia gradu, długim czasem jego trwania (od 20 do 30 minut) oraz dużym rozmiarem gradzin. 

 

Źródło: Fedefruta

Ostatnie ogłoszenia