Niektóre organizacje producenckie w Polsce działają od dawna.

Można powiedzieć, że mają doświadczenie i wypracowane metody postępowania w różnych sytuacjach rynkowych i międzyludzkich. Dobrym przykładem, jak działać z dobrym skutkiem i rozwijać się, jest grupa spod Lublina.
Stryjno-Sad powstał 11 lat temu, ja wstąpiłem do zrzeszenia 7 lat temu. Skończyłem studia w Lublinie i miałem wielu znajomych z tamtego rejonu. W tym czasie w okolicy Wilgi, gdzie mieszkam, nie działała jeszcze żadna grupa, więc tak się zaczęło… Można być w grupie i jednocześnie daleko od grupy. Jestem zadowolony z funkcjonowania zrzeszenia, mimo odległości dzielącej mnie od siedziby – stwierdza Jacek Piesiewicz. Najważniejsze, że nie muszę zajmować się handlem, a czas mogę  poświęcić na produkcję – dodaje rozmówca.  
W grupie jest w tej chwili 83 członków. Każdy ma jeden równy głos. Jest to zrzeszenie, a nie spółka, więc większość rządzi w duchu demokracji. Dotychczas nie było dramatycznych zgrzytów, choć są różnice zdań, ale przecież dyskusja jest konieczna, aby można się było rozwijać się i podążać we właściwym kierunku.
Stryjno-Sad jest w tej chwili grupą wstępnie uznaną. Członkowie muszą sprzedać 80% własnych owoców za jej pośrednictwem. Grupę tworzymy, aby wspólnie sprzedawać. Mamy rynki zbytu, o które trzeba dbać. Nie chodzi o to, aby pośredniczyć w handlu owocami kupowanymi na zewnątrz, choć i to się zdarza, ale sprzedawać swoje własne produkty. Całą produkcję jabłek upłynniam przez Stryjno-Sad – mówi Jacek Piesiewicz.
Owoce sprzedawane są przede wszystkim na rynku krajowym. Grupa w mniejszym stopniu eksportuje je na rynek rosyjski, głównie na Ukrainę, do Skandynawii i na Zachód. Jakość owoców bardzo się liczy, a wymagania odbiorców wciąż rosną. Specyfika eksportu powodowała, że nie przywiązywano większej wagi do obostrzeń np. w stosowaniu kaptanu. Jabłka były badane pod kątem pozostałości, ale nie wykryto przekroczeń normy.
Aby dobrze rozplanować sprzedaż, członkowie składają trzykrotnie deklaracje. Producenci owoców miękkich i wczesnych odmian jabłek muszą to zrobić do 20 czerwca, ale wtedy trudno jeszcze miarodajnie ocenić wielkość zbioru. Druga deklaracja wstępna wypełniana jest do końca sierpnia dla jabłek do sprzedaży we wrześniu i  październiku, a ostatnia deklaracja, już ostateczna, składana do końca października na owoce sprzedane i te, które są zebrane z prognozą sprzedaży w poszczególnych miesiącach. To jest punkt wyjścia do dalszych działań grupy. Sytuacja rynkowa weryfikuje założenia i pewna elastyczność jest konieczna. Sposób przechowywania ogranicza termin sprzedaży (przechowalnia do końca listopada, chłodnia zwykła od marca, KA dłużej).
Rozliczenie następuje według średniej ceny miesięcznej, choć ideałem byłoby rozliczanie w dłuższym okresie, co niestety nie jest możliwe.
Sadownicy na ogół boją się sprzedawać owoce do sortowania, ale nie Jacek Piesiewicz. Według rozliczeń tylko 5-7% jego owoców wędruje do przetwórstwa. Gdy po raz pierwszy zawiozłem swoje jabłka do kalibrowania i gdy przyszły rozliczenia okazało się, że 15% stanowiło tzw. przemysł. Pomyślałem, że jeśli procent jest tak wysoki, to coś z jabłkiem jest nie w porządku. Staram się jeszcze bardziej dbać o jakość, lepiej produkować, a błędów szukać raczej u siebie niż w grupie. Uważam, że mamy sady na poziomie europejskim, ale jakość jabłka nie jest na tym samym poziomie – konstatuje Jacek Piesiewicz.
W sprzedaży konieczna jest dywersyfikacja i długofalowa polityka zbytu. Przez 11 lat działania zrzeszenia udało się nawiązać kontakty handlowe, ale nie na zasadzie licytacji – dajesz więcej, więc tobie sprzedamy. Ceny tegoroczne nie zadowalają – pokrywają jedynie koszty produkcji i przechowywania, ale tak też bywa. Zrzeszenie Stryjno-Sad to nie typowa firma, ale grupa osób, wzajemnie się wspierających. W ubiegłym roku, gdy kilku członkom grad bardzo zniszczył sady, podjęto specjalną akcję poszukiwania rynków zbytu dla owoców, aby nie trzeba było ich sprzedawać po cenach jabłek przemysłowych (dla poszkodowanych były one nieznacznie wyższe w ramach solidarności). W grupie chodzi o zapewnienie zbytu na możliwie najwyższym poziomie i pomoc w produkcji dobrych jakościowo owoców. W Stryjno-Sadzie doradcą jest Adam Fura.  
Kolejną zaletą grupowego działania są wspólne zakupy środków ochrony roślin, częściowo na kredyt. Razem kupowane są też inne środki produkcji: bambusy, druty, itp., co wypada zdecydowanie taniej, a to wielki zysk.
Mamy budynki, nie dysponujemy jeszcze wspólną przechowalnią, ale wkrótce taka powstanie. Kilka lat temu zakupiono za zebrane w grupie pieniądze obiekt, który został wyremontowany i zmodernizowany. Przechowywane są w nim owoce przesortowane, gotowe do wysyłki. Budowana jest hala wstępnego sortowania – mówi Jacek Piesiewicz.
Do grupy corocznie przyjmowani są nowi członkowie. Opłata jest bezzwrotna. W spółce prawa handlowego można zbyć udziały i odejść, w przypadku zrzeszenia nie ma takiej możliwości. Można jedynie przekazać członkostwo następcy lub nabywcy wraz z rynkiem zbytu. Wstępne  wynosi 15 tys. zł, a w przypadku spółek wynika z wartości księgowej majątku i bywa wyższe.
Jesteśmy otwarci na nowych członków, musimy ich jednak bliżej poznać, dlatego trzeba przejść okres kandydacki. W grupie są członkowie z miejscowości jeszcze bardziej oddalonych niż moja – spod Przemyśla, Warki i jeszcze trzech z Wilgi. Odległość nie stanowi przeszkody, gdy chce się wspólnie działać - podsumowuje Jacek Piesiewicz.  
 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia