Murarka ogrodowa jest pszczołą żyjącą samotnie, ale chętnie zasiedla stanowiska przygotowane dla niej przez człowieka i nie przeszkadza jej życie w koloniach. Rozpoczęcie przygody z hodowlą murarki nie jest trudne i nie wymaga większego nakładu pracy. Nie obciąży nas również finansowo. Natomiast rozległe preferencje żywieniowe tej pszczoły zapewnią naszym uprawom doskonałe zapylenie. Nie musimy się również martwić o użądlenia, ponieważ są pszczoły te pozbawione są żądeł.

Murarki zasiedlają puste łodygi roślin, spróchniałe drzewa i szczeliny u murach. Wraz ruszeniem wegetacji z kokonów wygryzają się samce – przy sprzyjającej pogodzie jest to początek kwietnia. Kilka dni później pojawiają się samice, następuje cykl godowy. Tutaj rola samców się kończy – żyją tylko trzy tygodnie. To samice zajmują się wyszukaniem miejsca na gniazdo, gromadzeniem pyłku i budową komór. Jeśli chcemy rozpocząć hodowlę, nasze gniazda muszą być gotowe w momencie, kiedy rozkwitną pierwsze rośliny. Murarki żyjące w obrębie gospodarstwa na pewno je zasiedlą i stopniowo, co roku, nasza kolonia będzie się powiększać. Jeśli zdecydowaliśmy się kupić kokony (sprzedawane w Internecie), musimy wyłożyć je obok gniazd, najpóźniej dwa tygodnie przed kwitnieniem.

Jako, że pierwsze murarki ogrodowe niespiesznie wygryzają się ze swoich zimowych gniazd, jest to ostatni moment, aby przygotować dla nich nowe siedliska. Na naszym rynku są firmy, które oferują gotowe plastry hodowlane z tworzywa sztucznego, jednak gniazda możemy również przygotować samodzielnie i chociaż nie będą tak wytrzymałe, jak te od profesjonalistów, murarki zasiedlą je bardzo chętnie.

Najlepszym, praktykowanym od wielu lat rozwiązaniem są wiązki z ciętej trzciny. Przygotowanie takiego gniazda nie zajmie nam dużo czasu, ale musimy pamiętać o kilku istotnych zasadach. Po pierwsze, trzcina musi mieć odpowiednią długość. Najbardziej efektywnym rozwiązaniem jest nacięcie rurek o długości około 20 cm. Dłuższych murarka nie wykorzysta w całości. Koniecznie zwróćmy również uwagę na średnicę rurek – im szersza, tym lepsza. Z cienkich rurek, o średnicy od 5 do 6 mm wylęgnie się większa liczba samców, a na tym nam nie zależy. W tych od 6 do 7 mm uzyskamy równowagę pomiędzy płciami, a najlepszym rozwiązaniem są rurki o średnicy 8 mm, bo w z nich wylęgną się w przewadze samice. Dlaczego to tak ważne? Ponieważ to samice zapylają nasze sady. Nie poleca się używać łodyg innych roślin, bo murarki mogą ich nie zasiedlić.

Rurki musimy powiązać w pakiety. Bardzo ważne, aby zrobić to solidnie, tym bardziej, jeśli nie mamy zamiaru „zajmować się” później gniazdami (fachowcy polecają zimą oddzielać kokony zdrowe od tych uszkodzonych przez pasożyty. W tym celu musimy rozciąć rurki, które już nie będą nadawały się do użytku. Czytaj więcej: TUTAJ). Nie wszyscy sadownicy jednak to robią, więc ważne, aby wiązki nie rozpadły się pod wpływem czasu.

Z powodzeniem możemy użyć także drewnianych pieńków, w których nawiercimy otwory o średnicy 8 mm. Używając takiego gniazda, mamy pewność, że otwory mają szerokość idealną, nie ma również ryzyka porwania przez wiatr, ponieważ pieniek jest ciężki. Jednak trzcina zawsze będzie bardziej ekonomiczna, ponieważ wiercenie otworów jest kłopotliwe, zajmuje więcej czasu, a poza tym ciężko nam będzie nawiercić dużą ilość wejść.

Gdzie umieszczamy nasze pakiety? Tu i ówdzie można dowiedzieć się, że mogą one być przywiązane do drzewa w sadzie. Odradzamy takie rozwiązanie. Bezwzględnie musimy przygotować dla naszej kolonii budkę, którą może być zwykły stojak z daszkiem. Pamiętajmy, że murarki lubią słońce, dlatego otwory wylotowe powinny być skierowane na południe, ewentualnie na południowy-wschód, bądź na południowy-zachód. Kierunki odchylne od strony południowej są gorsze ze względu na możliwość zalewania gniazd przez zacinające deszcze – a musimy chronić gniazdo przed zawilgoceniem. Na jakiej wysokości umieszczać budki? Nie ma to większego znaczenia, opieramy się raczej na naszej wygodzie. Pamiętajmy także, żeby unikać budek (pieńków, jeśli się na nie zdecydowaliśmy) malowanych farbą, ze sztucznych tworzyw, które po nagrzaniu mogą wydzielać chemiczny zapach, ponieważ murarki nigdy się w nich nie osiedlą. Warto zabezpieczyć wloty do skrzynki (budki) siatką, ażeby uniemożliwić drapieżnikom (dzięcioły, kuny) spustoszenie gniazda.

Jak już wspomnieliśmy wyżej, późną jesienią warto jest zabrać gniazda do suchego pomieszczenia. Zimą, w wolnym czasie, wykonujemy selekcję i oddzielamy kokony zdrowe od uszkodzonych (rozpoznamy je gołym okiem, chore są zapleśniałe i nierówne). Wiosną wystawiamy je ponownie obok gniazd, powtarzając cykl. Nie wszyscy dbają jednak o swoje hodowle w ten sposób. Mimo że taka kolonia narażona jest na większą śmiertelność, spowodowaną działalnością pasożytów, większość murarek i tak przetrwa. Jeśli nie zabieramy na zimę gniazd z pola, warto zabezpieczyć je przed wilgocią.

 

przygotowywanie wiązek 1
przygotowywanie wiązek 1
przygotowywanie wiązek 2
przygotowywanie wiązek 2
przygotowywanie wiązek 3
przygotowywanie wiązek 3
przygotowywanie wiązek 4
przygotowywanie wiązek 4
pierwsze murarki 1
pierwsze murarki 1
pierwsze murarki 2
pierwsze murarki 2
pierwsze murarki 3
pierwsze murarki 3

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia

Sadownicy polują