Słońce w majówkę nie wyklucza przymrozków. Co chłodna wiosna mówi o zmianie klimatu?
Majówka zapowiada się raczej stabilnie i słonecznie, choć z dużymi różnicami temperatur między dniem a nocą oraz lokalnymi przymrozkami. To punkt wyjścia do szerszej rozmowy o tym, czy zimna Zośka nadal daje gwarancje końca przymrozków, dlaczego chłodne epizody wiosną nie przeczą globalnemu ociepleniu i jak zmiana klimatu wpływa na rolnictwo w Polsce.
O prognozie na majówkę, ocieplającej się Arktyce, suszy, rolnictwie i coraz intensywniejszych zjawiskach pogodowych mówi Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.
Pogoda w majówkę będzie raczej stabilna, dlatego że znajdziemy się pod wpływem układów wysokiego ciśnienia. Oznacza to jednak pogodę o dużej zmienności dobowej. W pierwszych dniach majówki, w nocy z czwartku na piątek, na północnym wschodzie oraz w kotlinach podgórskich możliwe są nawet silne przymrozki. W sobotę i niedzielę będzie już zdecydowanie cieplej. W najcieplejszym momencie, na większości obszaru kraju, temperatura wyniesie od 19 do 22 stopni Celsjusza. Wiatr będzie słaby lub umiarkowany, nieco silniejszy w niedzielę.
Chłodniej będzie nad morzem, gdzie na lokalne temperatury wciąż będzie wpływał chłód zmagazynowany w zbiorniku wodnym. Natomiast zdecydowanie słońce powinno nam to wynagrodzić. Oczywiście w wysokich partiach gór również można spodziewać się niższych temperatur, do 10 stopni Celsjusza. W miejscach, gdzie zalega pokrywa śnieżna i zacienionych, temperatura może spaść poniżej zera. Szczególnie proszę uważać wieczorami oraz nad ranem, tam, gdzie w zagłębieniach terenu będzie się zbierało chłodne powietrze. Na tych ternach możliwe są mgły i zamglenia, a to dla kierowców szczególnie trudna pogoda.
Będą to pogody o dużym cyklu dobowym, a to oznacza, że musicie Państwo uważnie oceniać, co będzie się w pogodzie działo i zdecydowanie ubierać wiele warstw. Nie spodziewamy się dużych różnic pomiędzy regionami Polski, z wyjątkiem wspomnianych gór, gdzie znaczenie mają wysokość i zalegający śnieg.
Skąd te chłody? Arktyka wysyła nam pocztówkę
Zarówno chłody przed majówką, jak i przeplatające się ciepłe oraz chłodne pogody w kwietniu, nie przeczą globalnemu ociepleniu. W słowie globalne czai się odpowiedź. Pod uwagę bierzemy temperatury z całego globu, z całego roku i tu mamy wyraźnie rosnącą średnią. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy odczuwać rozmaitych efektów związanych z warunkami lokalnymi czy regionalnymi. To co działo się w Polsce w marcu i kwietniu jest efektem rozmarzniętej Arktyki, która ociepla się 3-3,8 razy szybciej niż reszta globu, a niektóre jej obszary jeszcze szybciej. W efekcie maleje kontrast termiczny pomiędzy zwrotnikiem a biegunem. To sprawia, że chłodne masy powietrza mogą docierać daleko na południe. Lokalnie odczuwamy to jako chłodną wiosnę.
Dodajmy jeszcze do tego warunki lokalne, spływ oraz zaleganie zimnego powietrza, warunki sprzyjające wypromieniowaniu energii i mamy gotową receptę na poważne przymrozki. Z 28 na 29.04 nawet dwucyfrowe, co spowoduje ogromne straty w rolnictwie.
Pogoda to nie klimat
Musimy koniecznie odróżniać pogodę od klimatu. Pogoda jest tym, co dzisiaj konkretnie jest za oknem, a klimat oznacza typowe, średnie przebiegi, jakich typów pogód spodziewamy się, kiedy.
Jeżeli mówimy o klimacie, patrzymy na wieloletnie dane, typy pogód w danym miejscu, jaki mają rytm w ciągu roku. Jeżeli mówimy o klimacie globalnym, analizujemy także cyrkulację powietrza i w oceanie na całym globie. Natomiast jeżeli wychodzę na powietrze i widzę, że jest chłodniej albo chwilowo obserwuję opady śniegu, nie zaprzecza to absolutnie zmianie klimatu. Kluczowe jest zadawanie pytań, np. czy śniegu jest tyle samo, co typowo, czy pojawił się w tym samym momencie, w którym typowo się go spodziewaliśmy, a także obserwowanie, jak ten rytm się zmienił.
Zimną Zośkę znamy, jednak wiosenne chłody się wydłużają
Wiosenne chłody nie są niczym nowym w klimacie Polski. W naszej kulturze funkcjonują takie określenia jak zimni ogrodnicy czy zimna Zośka. Tradycyjnie oznaczały one ostatnie momenty chłodu wiosną. Po tym czasie rolnicy spodziewali się, że niskie temperatury nie będą już zagrażać roślinom. Obecnie obserwujemy jednak, że uderzeń chłodu jest więcej, docierają dalej na południe Europy i występują później, już, kiedy rośliny są rozwinięte, zawiązują się owoce. W efekcie mamy bardzo słabe zbiory, szczególnie owoców miękkich, z których przecież Polska słynęła, a konsekwencją są bardzo wysokie ceny. To nie tylko zagrożenie dla naszego portfela, ale również poważne zagrożenie dla rolnictwa, w kontekście stabilności produkcji, szeroko pojętego ryzyka dla dochodów całych rodzin.
Chłodna pogoda oznacza również niewielkie opady. Zima 2025-2026 przyniosła opady śniegu, których się nie spodziewaliśmy, ale według Biuletynu Klimatycznego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie były one wyjątkowe. Tylko w niewielu obszarach kraju osiągnęły 100-110% normy dla lutego, natomiast na większości terenu było to 70% normy. Choć mieliśmy nadzieję na powstrzymanie suszy albo na przynajmniej lepszy start dla roślin, wiemy, że glebowo nie jest dobrze.
Jeżeli dodamy do tego wycinanie pasów wiatrochronnych, mamy receptę na kolejny problem. Na początku wiosny obserwowaliśmy wywiewanie warstwy próchnicy, czyli najżyźniejszej, najbardziej bogatej warstwy gleby, która decyduje potem o produkcji rolniczej. W związku z zaburzonym rytmem temperatur i opadów mamy sporo problemów.
Patrząc na ostatnie kilka lub kilkanaście lat, nowy klimat Polski oznacza pogłębiającą się suszę, brak pokrywy śnieżnej albo ubogą pokrywę śnieżną. Jest to równoznaczne z problemami magazynowania wody, której brakuje wiosną, kiedy rośliny rozpoczynają cykl rozwojowy i szczególnie jej potrzebują.
Mamy nie tylko niższe stany rzek, cierpi cały ekosystem rzeki. Obserwujemy zmianę rytmu opadów. Podczas ostatniej powodzi obserwowaliśmy polaryzację kraju, gdzie na północnym wschodzie była susza, a na południowym zachodzie powódź. Walka o stabilizację klimatu to walka o to, żeby wciąż w Polsce roślinami alimentacyjnymi były ziemniaki, pszenica, żeby rzeczywiście można je było bez ryzyka produkować, a produkcja była dla rolników możliwa i opłacalna.
Zmiana klimatu oznacza więcej skrajności
Możemy powiedzieć, że zmiana klimatu jest pewną nierównowagą energetyczną planety. Przekłada się to na intensywniejsze pogody, gwałtowniejsze opady, częstsze gradobicia, intensyfikację zjawisk skrajnych. Nie możemy jednak uogólnić tych zjawisk dla całej planety, ponieważ znaczenie mają równie czynniki lokalne. Z całą pewnością możemy powiedzieć to, że energii w pogodzie jest więcej, a to nie jest dla nas dobra wiadomość.
Mówiąc o zmianie klimatu, właściwie mówimy też o tego typu intensywności zjawisk, gdzie albo wody będzie za dużo, albo za mało. Na zmianę. Mówimy o tym, czego się możemy spodziewać po typach pogód w roku. Z niepokojem patrzymy na sezon letni i rozwijającą się dodatnią anomalię temperatury na tropikalnym Pacyfiku, która może dać fale upałów w Polsce.
Są to procesy, które, żeby zrozumieć, wymagają globalnego spojrzenia. Nie wystarczy patrzeć wyłącznie na chwilową, lokalną pogodę za oknem. Trzeba łączyć przyczyny, skutki, patrzeć na procesy fizyczne i kontekst planetarny.
Michał Brennek, Instytut Geofizyki PAN Zakład Fizyki Atmosfery
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
- Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
- Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
- Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Słońce w majówkę nie wyklucza przymrozków. Co chłodna wiosna mówi o zmianie klimatu?
- Walka z przymrozkami i co dalej? Aktualna sytuacja w sadach
- Zabiegi regenerujące po mrozach Komunikat PROCAM
- Producenci owoców apelują o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej po niszczycielskich przymrozkach
- Wsparcie po przymrozkach – konieczne zmiany w systemie
- Mrozy zniszczyły plantacje truskawek. Straty sięgają nawet 90%
- Czerwińsk nad Wisłą: ruszył nabór wniosków o oszacowanie strat po przymrozkach

