Kluczowym w wyborze odmiany jabłoni jest rozumienie wymagań konsumenta, przekonywał w swoim wykładzie pt. „Perspektywiczne odmiany jabłek do obrotu międzynarodowego” dr Helwig Schwartau podczas XIII Międzynarodowych Targów Agrotechniki Sadowniczej – FruitPRO. W jakie odmiany warto inwestować, a jakich unikać? Według gościa z Niemiec, chcąc być podmiotem znaczącym na rynku eksportowym, powinniśmy zastanowić się nad uprawą odmian klubowych, później Gala, Red Delicious. Odmiany dwukolorowe nie mają, niestety, zbyt kolorowej przyszłości.

– Nie tylko Polska ma problem ze zbytem owoców oraz niskimi cenami. Co możemy zrobić z rosnącą produkcją, którą zawdzięczamy w dużej mierze Polsce? – rozpoczął swój wykład dr Schwartau. Zdaniem Prelegenta, biorąc pod uwagę tendencję, możemy przyjąć, że w następnych latach nie zmieni się nic znacząco w tej kwestii. Dawniej producent w zależności od tego czy był Włochem, Polakiem czy Niemcem, produkował to, co umiał najlepiej. Oczywiście przyglądał się, jaki rynek jest w jego zasięgu, co może osiągnąć, czego oczekuje tamtejszy konsument. Dzisiaj należy patrzeć przede wszystkim z punktu widzenia konsumenta i wymagań rynkowych. Dopiero na podstawie tego można zastanowić się, czy ja mogę daną odmianę wyprodukować.

Jak wygląda europejski asortyment odmianowy dla lat 2016 – 2008? Ilość Goldena spadła w tym czasie o 200 tys. ton, ale patrząc na to, co produkuje się we Francji i we Włoszech można powiedzieć, że i tak jest go o wiele za dużo. Jeśli chodzi o jabłka dwukolorowe, które ostatnio bardziej przybrały na ilości, powinniśmy wykreślić grupę Jonagoldów z wyjątkiem Red Jonaprinca. Odmiana Idared obciąża rynek i uważam, że w stosunku do wymagań europejskiego konsumenta nie ma przyszłości.

– Trzeba przyjrzeć się sprawie od strony zmniejszającej się konsumpcji, bo rocznie jako rynek europejski tracimy 100 – 150 tys. ton rocznej konsumpcji jabłek. Wykładowca w swoim przykładzie odwołuje się do rynku niemieckiego. – Dzisiejszy konsument nie patrzy już tylko na cenę. Zaczyna zwracać uwagę przede wszystkim na jakość. Patrząc na rynek niemiecki, można z łatwością zauważyć, jakie odmiany są popularne, a jakie nie. Mamy duży wzrost, jeśli chodzi o odmiany klubowe (ok. 15 % nasadzeń, m.in. Pink Lady, Kanzi). Pewien wzrost zauważamy także w sektorze jabłka ekologicznego. Kurczy się natomiast produkcja jabłek standardowych, które szybciej dojrzewają i nierzadko są gorzej wybarwione – zauważał dr Schwartau.

Bardzo ważne, abyśmy uświadomili sobie, kto tak naprawę jest konsumentem jabłek. Elstar to w Niemczech odmiana, taka jak Szampion w Polsce. Ponad 48 % Elstara kupują konsumenci +65 lat. Niebezpieczna jest świadomość, że na północy 40 % nasadzeń to właśnie ta odmiana. Spójrzmy na Pink Lady. Kto ją dziś kupuje? Pokolenie młodsze. Na Zachodzie Europy coraz częściej mówimy o odmianach klubowych (Pink Lady, Kanzi, Jazz). – Interesujące jest posłuchać, dlaczego w Polsce nie ma odmian klubowych. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie ma większego zaufania na linii wschód – zachód w tym temacie. Można by także mniemać, że zachodnia Europa chciałaby mieć przewagę na wschodem, ale patrząc z drugiej strony na koszty robocizny, nie dziwmy się, skoro wiemy, że w Polsce godzina kosztuje 3 euro, a chociażby w Niemczech 8,5 euro, a w krajach takich jak Belgia czy Francja dochodzi nawet do 12, 13 euro/h.

– Uważam, że Polska jako producent musi być bardzo uważna, aby być zintegrowaną z uprawą tych właśnie odmian. Oczywiście, szukamy w Europie pewnych alternatyw. Przykładowo, Belgia, Holandia, czyli kraje, które muszą wyeksportować 50 % swojej produkcji. Tu jest problem, bo my Niemcy, nie chcemy przyjmować tych jabłek. Przez brexit, Wielka Brytania też może tego zaprzestać. Zaczyna się tu również zwiększać produkcja gruszki, alternatywą są również wyżej opisywaneodmiany klubowe. Ich udział jest w tym momencie 10-procentowy – mówił Prelegent.

Spójrzmy na region południowego Tyrolu. Problemem jest tam nadal Golden. 40 % nasadzeń to Gala – jabłko typowo eksportowe. Łatwo rozpoznać więc, na co szykuje się te kraj, który posiada w tym momencie 65 różnych rynków eksportowych. Świadczy to samo za siebie, że zdolni są do przesuwania towaru z rynku na rynek. Można powiedzieć, że przed 15 laty Red Deliciousa praktycznie się nie uprawiało. Ale teraz utworzyły się rynki: Bliski Wschód, Afryka i ta odmiana znowu zaczęła być sadzona. Z tego co wiem, w Polsce również. Bardzo silną pozycję ma również Pink Lady (10 % nasadzeń to odmiany klubowe).

– Co jeśli chodzi o południowe Niemcy? U nas też co czwarte sadzone drzewko do Gala – podaje.

 

Oczywiście, Polsce nie pozostaje nic innego jak przygotować się na eksport do innych krajów. Jeśli mówimy o uprawie przyszłościowej, musi ona zahaczać o temat odmian klubowych.

 1

2

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia

Projekt strony www Sitte.pl Lublin