accountant 1238598 640Zła sytuacja sektora sadowniczego widoczna jest na wszystkich jego płaszczyznach. Bankructwem martwią się już nie tylko pojedynczy sadownicy, ale także grupy producenckie. Wiele z nich jest już na skraju upadłości. Pieniędzy na wypłaty brakuje, co pociąga za sobą coraz dłuższe terminy zapłat.

Sytuacji nie poprawia fakt, że owoce, którymi dysponują grupy nie są wysokiej jakości. – Trudno w tym sezonie sprostać wymaganiom rynku. Wiele owoców ma uszkodzenia po gradzie, brakuje też jabłek małych, a o takie pytają najczęściej klienci – mówi pracownik grupy z okolic Błędowa. Oficjalnie, sadownicy zrzeszeni w grupach czekają na termin wypłaty należnych pieniędzy od 90 do 180 dni. Faktycznie jest znacznie dłużej, o czym mówi w rozmowie z naszą redakcją producent zrzeszony w jednej z grup powiatu rawskiego. Na pieniądze czekać musiał ponad rok. Pojawia się mechanizm błędnego koła – grupy nie mają pieniędzy na wypłaty, dlatego zrzeszeni członkowie szukają innych możliwości zbytu, nie dotrzymując tym samym warunków zawartej umowy, to z kolei owocuje jeszcze większymi opóźnieniami i kolejnymi kredytami zaciągniętymi na płynność produkcji. Również projekt wycofania owoców z rynku nie przyniósł pieniędzy od razu. Wielu sadowników do tej pory czeka na należne środki.

Mechanizm ma swoje odzwierciedlenie nawet wśród dystrybutorów środków ochrony roślin. Firmy, aby utrzymać klientów, przedłużają terminy zapłat za produkty nawet do 360 dni. – Sadownicy nie mają pieniędzy na zapłaty, dlatego proponujemy roczny termin spłat. Za poczynione zakupy dziś, będą musieli zapłacić w następne lato – mówi przedstawiciel handlowy jednej z firm.

Jest produkcja, są kredyty i terminy należnych wypłat. Kiedy pojawią się pieniądze, ażeby zazębić mechanizm?

fot. Pixabay

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia