Drony: nowa era ochrony jabłoni i upraw jagodowych
Automatyzacja i precyzja to dwa słowa, które najlepiej opisują kierunek, w jakim zmierza współczesne sadownictwo. Jednym z najbardziej obiecujących rozwiązań, które zyskuje coraz większe zainteresowanie polskich sadowników, jest wykorzystanie dronów do aplikacji środków ochrony roślin i nawozów. Jak wynika z praktycznych doświadczeń ekspertów, technologia ta oferuje unikalne korzyści, ale wiąże się również z konkretnymi wymaganiami operacyjnymi. Pokaz dronów AGRODRON odbył się w tym roku w Muchnicach w gospodarstwie sadowniczym Anny Łempickiej. Poniżej spostrzeżenia z rozmów podczas tego spotkania.

Szerokie spektrum zastosowań
Choć drony kojarzą się głównie z monitoringiem, ich rola w sadach coraz częściej dotyczy bezpośredniej ochrony. Jak informował Piotr Wiśniewski, CEO w Agrodron, dotychczasowe doświadczenia obejmują skuteczne zabiegi w uprawach drzew ziarnkowych, przede wszystkim jabłoni i grusz. Drony były wykorzystywane w innych uprawach, m.in. roślin jagodowych ze szczególnym uwzględnieniem borówki wysokiej.
W ramach nalotów dronami możliwe jest aplikowanie niemal wszystkich preparatów dopuszczonych przez Ministerstwo Rolnictwa, które dają się rozpuścić w wodzie – od płynnych środków ochrony po nawozy granulowane. Tu jednak sadownicy i usługodawcy widzą problemy – polskie ustawodawstwo nie idzie na rękę praktykom i nie działa w kierunku zwiększenia puli środków do stosowania za pomocą dronów. To także zadanie dla firm wprowadzających środki ochrony roślin na rynek.
Firma Agrodron ma największe doświadczenie w stosowaniu dronów do aplikacji środków biologicznych, w tym kruszynka, m.in. w uprawach kukurydzy. Tu drony sprawdzają się pierwszorzędnie.

Rewolucja w technice oprysku - efekt mgły
Kluczową przewagą drona nad tradycyjnym opryskiwaczem jest sposób dystrybucji cieczy roboczej. Dron nie wytwarza grubych kropli, lecz generuje mgłę. Dzięki ruchowi powietrza wywołanemu przez śmigła, mgła ta penetruje koronę drzewa z ogromną precyzją.
Strumień powietrza generowany przez śmigła powoduje, że ciecz robocza dokładnie oplata roślinę i liście praktycznie z każdej strony. Co niezwykle istotne w sadownictwie, dron pozwala na skuteczne dotarcie z preparatem do szczytów drzew, gdzie tradycyjne opryskiwacze wentylatorowe często nie dolatują lub mają ograniczoną skuteczność.

Logistyka zabiegu i oszczędność zasobów
Zastosowanie dronów wymusza zmianę podejścia do przygotowania cieczy roboczej. Proces ten odbywa się zazwyczaj w dedykowanym mieszalniku zewnętrznym, skąd gotowy roztwór o odpowiednim stężeniu trafia bezpośrednio do zbiornika drona.
Zalety operacyjne:
- Oszczędność wody to jedna z najważniejszych korzyści, szczególnie istotna w regionach zagrożonych suszą.
- Wydajność. Tutaj reprezentant Agrodron podał przykład - przy dawce 600 litrów cieczy na hektar, jeden dron jest w stanie opryskać hektar sadu w około 1 do 2 godzin. Wydajność ta rośnie wraz ze zmniejszeniem wydatku cieczy na hektar (zakres stosowanych dawek to od 20 do nawet 900 litrów).
- Brak ugniatania gleby to także argument przemawiający za wykorzystaniem dronów. Dron nie porusza się po ziemi, co eliminuje problem niszczenia struktury gleby w międzyrzędziach.

Wyzwania i trudności aplikacji
Mimo wielu zalet, technologia dronowa posiada specyficzne ograniczenia, o których sadownik musi wiedzieć przed podjęciem decyzji. Jakub Milczarek wyjaśnił, m.in. zależność od dawki. „Czas pracy i wydajność są ściśle powiązane z ilością cieczy roboczej. Im wyższa dawka wody na hektar, tym częściej dron musi lądować w celu uzupełnienia zbiornika, co wydłuża cały proces’ - powiedział.
Drugi aspekt to warunki pogodowe. Choć drony radzą sobie z wiatrem lepiej niż mogłoby się wydawać (dzięki wymuszonemu ruchowi powietrza w dół), ekstremalne warunki mogą uniemożliwić precyzyjną aplikację. Trzeci argument, jaki podkreślił przedstawiciel Agrodron to koszty i profesjonalizm. Realizacja zabiegów wymaga specjalistycznego sprzętu i przeszkolonej ekipy. Często najbardziej opłacalnym modelem jest wynajęcie zewnętrznej firmy usługowej, która dysponuje odpowiednimi mieszalnikami i flotą urządzeń.
Drony w sadzie to nie tylko ciekawostka technologiczna, ale realne narzędzie wspierające ochronę roślin, szczególnie tam, gdzie liczy się oszczędność wody i precyzyjne dotarcie do górnych partii koron. Choć wymagają one innej logistyki niż tradycyjne opryskiwacze, ich skuteczność w tworzeniu „mgły ochronnej” stawia je w czołówce nowoczesnych rozwiązań agrotechnicznych.
Dr Dorota Łabanowska-Bury
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Drony: nowa era ochrony jabłoni i upraw jagodowych
- Kto zbierze polskie owoce?
- Najpierw ochłodzenie i burze, później wróci upał
- Jeszcze dwa tygodnie na złożenie wniosku o zwrot akcyzy za paliwo rolnicze
- Czy konopie włókniste mogą być opłacalną uprawą?
- Bronisze: Maliny mocno potaniały, borówki nadal w cenie. Letnich jabłek brakuje
- Niewypłacalny skupujący? Złóż wniosek o rekompensatę

