Czy kobiety zmienią polskie sadownictwo?

Miałem dziś przyjemność rozmowy z przedstawicielem kadry kierowniczej dużej firmy produkcyjnej z terenu powiatu grójeckiego. W trakcie rozmowy poruszyliśmy temat dostępności siły roboczej a raczej jej braku. Oni też – mówił – mają z tym problemy, lecz ostatnio to się drastycznie zmieniło. Mniej więcej od jesieni notują wzrost chętnych do pracy, bardzo znaczący wzrost, szczególnie jeśli chodzi o kobiety. Z toku rozmów kwalifikacyjnych wychodzi, że są to głównie przedstawicielki płci pięknej, do tej pory pracujące z mężami we wspólnym gospodarstwie a teraz pragnące zmiany branży. Firma, z racji położenia w zagłębiu produkcji owoców, już wcześniej miała do czynienia z przedstawicielami rodzin sadowniczych, którzy chcieli spróbować swoich sił u nich. Jednak aktualnie napływ takich chętnych jest wręcz zdumiewający.

Oczywiście to nie jest tak, że z wcześniejszego deficytu rąk do pracy, teraz mają problem ich nadmiaru, ale tendencja się odwróciła, chętnych do pracy przybywa, przy czym zdecydowaną większość tej grupy stanowią kobiety. Widać wyraźnie, że kobiety przestały dostrzegać w sadownictwie sposób na zarobkowanie. Nie da się ukryć, że to one, dysponując naszymi domowymi budżetami, robiąc codzienne zakupy, wyprawiając dzieci do szkoły, dostrzegają, że w domu zaczyna brakować pieniędzy w sposób drastyczny. Tu już nie chodzi o odkładanie na później, zmiany auta czy budowy altanki w ogródku. W wielu domach dotarło do ludzi, że spieniężenie zbiorów 2021 nie pozwoli nie tylko na odtworzenie normalnej produkcji w następnym sezonie, ale też nie pozwoli pokryć zwykłych życiowych potrzeb naszych rodzin. Szczególnie dotyka to tych gospodarstw, które zostały dotknięte przez klęski gradu albo gdzie produkcja opiera się na nierentownych odmianach (Gloster, Idared, etc.). Mężczyźni, niesieni emocjonalnym przywiązaniem do ojcowizny czy właściwą swojej płci chęcią udowodnienia, że sobie poradzą, są w stanie zaciskać zęby, ograniczać swoje potrzebny własne i nadrabiać, własną pracą ponad siły, braki finansowe. Mężczyźni pracując w sadzie, skupiają się na produkcji i nie dostrzegają tego, co kobiety widzą codziennie idąc na zakupy, że standard życia rodziny sadowniczej obniżył się znacznie w ciągu ostatnich lat. Nasze panie patrzą na zawartość portfeli, na które zarobił ich mąż i ceny w sklepach. Patrzą na potrzeby swoich rosnących pociech i porównują je z zawartością portfeli mężów, z dochodami jakie przynoszą ich gospodarstwa.

Od paru lat mieliśmy odpływ młodych ludzi z sadownictwa do innych branż, średnia wieku producentów rosła z roku na rok i to gwałtownie. Dostrzegaliśmy, że gdzieś tam, w przyszłości, może to wpłynąć na redukcję liczby naszych gospodarstw. Jednak ciągle ocenialiśmy to jako, może nie tak odległą, ale jednak pewną nieokreśloną jeszcze przyszłość. Natomiast zjawisko ucieczki kobiet z gospodarstw to coś, co może ruszyć lawinę. Kobiety pójdą do pracy, zaczną przynosić do domu konkretne, regularne pensje, będą miały wolne weekendy i coroczne urlopy. Dla mężczyzn to będzie koronny argument, że można spróbować żyć inaczej. Do tej pory opowieści o pracy w firmach to były gdybania a teraz najbliższe im osoby pokażą, że da się żyć inaczej. Obok tego będzie też to kwestia ambicjonalna, mężczyźni będą musieli się psychicznie pogodzić z tym, że to ich żony zaczęły utrzymywać dom a nie oni, no chyba, że sami pójdą do pracy. Zmiany powoli dostrzegą też sąsiedzi, będą widzieli, że porzucenie gospodarstwa daje szanse na lepsze życie, że sąsiedzi jeżdżą na wakacje, że mają nowe auto, że wiedzie im się całkiem nieźle na etatach. Przepływ kobiet z sadownictwa do pracy najemnej może być tym kamieniem, który uruchomi lawinę odejść z branży.

Oczywiście trzeba podkreślić, że to nie dotyczy wszystkich gospodarstw produkujących jabłka. Są wśród nas sadownicy, którzy sobie całkiem nieźle radzą i ich budżety naprawdę się spinają. Tam kobiety nie myślą o szukaniu pracy poza gospodarstwem, bo to żywi ich rodzinę całkiem dobrze. Czy odpływ kobiet z sadownictwa faktycznie stanie się impulsem do zmian w naszej branży? Obstawiam, że tak, że zdominowana przez mężczyzn branża zostanie wywrócona do góry nogami przez tę słabszą płeć.

Powiązane artykuły

Sadownicy polują

X