Ile waży skrzynia 2

Pamiętacie Państwo artykuł "Ile waży skrzynia?" z wiosny tego roku? Aktualnie ta firma poszukuje jabłek na obieranie. Kilka słów najpierw o ich ofercie. Cena to 0,6 zł/kg. Dla każdej partii jest potrącenie 5%, czyli 3 grosze. Firma nie widziała jeszcze jabłek, ale już wie, że potrącenie jest konieczne.

O ile potrącenie jest uzasadnione w przypadku kupowania jabłek deserowych za wagę w skrzyni, bo wiadomo, że nigdy 100% owoców nie spełni kryteriów, to jednak w przypadku obierki budzi to już pewne zdumienie, bo 5% z 300 kg to aż 15 kg, czyli jakieś sto sztuk owoców. Naprawdę w listopadzie ktoś ma aż sto sztuk owoców, w skrzyni Idareda, do wyrzucenia? Czy napisałem już, że firma pragnie owoców z chłodni? Co dyskwalifikuje owoce z obierania, co mogłoby się zawierać w tych procentach? Przecież nie parch czy ordzawienia, tylko gnicie i wyraźne obicia. Indagowana przez telefon miła pani próbowała argumentować, że ten procent to też na owoce poza wymiarem, ale pożądany przez nich wymiar to 7-10 cm, czyli bardzo szeroki. Osobiście nie znajduję uzasadnienia dla tak szerokiego procentu potrącenia w przypadku jabłek na obieranie i to dla Idareda, i to na początku sezonu.

Jednak analizujemy ofertę dalej: tarowanie. Firma sugeruje, że drewniana skrzynia waży 70 kg, choć gdy wspomniałem, że mam do sprzedania 400 skrzyń, to Pani powiedziała, że są w stanie negocjować ich wagę. Wiosną, w komentarzach pod artykułem "Ile waży skrzynia?", nie znalazłem nikogo, kto by potwierdził, iż jego skrzynie ważą po 70 kg. Naprawdę nie rozumiem takiego założenia. Sam obracam wieloma skrzyniami od różnych sadowników, nie pamiętam aby jakakolwiek partia skrzyń ważyła po 70 kilogramów. Nawet jeśli założyć, że takie się trafiają, to dlaczego robić z tego punkt wyjścia dla każdej transakcji? Odpowiedźcie sobie Państwo sami.

Termin płatności to 30 dni, ale uczciwie mi Pani przekazała, że może zdarzyć się poślizg do 4 tygodni. Przynajmniej szczerze to przyznają.

Pisałem już o ponoszeniu kosztów transportu? Firma potrąca 5 groszy z kilograma dla trasy długości 25 km w jedną stronę. To jest jakieś 1000 złotych na jednym tirze jabłek. W zasadzie to taniej byłoby wynająć zewnętrzny transport na tę trasę. Zaraz ktoś powie "to niech sadownicy wynajmują ten transport skoro jest taniej". Oczywiście będą mieli rację, sadownicy powinni to robić. Tylko nie w tym rzecz. Większość naszego środkowiska, to naprawdę prości ludzi. Może to przykre co napiszę, ale dużą część z nas przerasta wynajęcie zewnętrznego transportu. No i właśnie dla takich ludzi jest skonstruowana ta oferta. Oni zapłacą po te 5 groszy z kilograma byle ta firma sama im zabrała te jabłka z podwórka. Dlaczego w tych oferach nie ma wprost napisane, że cena to np.: 50 groszy, tylko piszą, że 60, ale za to minus transport i potrącenie, i waga skrzyni? Bo to lepiej wygląda. Taki "black friday", kiedy widzimy przekreśloną nieatrakcyjną cenę z wczoraj i wielkimi cyframi wypisaną dzisiejszą cenę. Rzuca nam się w oczy od razu atrakcyjność tej propozycji. Nie analizujemy, że nowa cena niewiele się różni od średniej rynkowej. Tak samo przy takich ofertach zakupu jabłek: od razu widzimy te 60 groszy, porównujemy je do 80 groszy dla deserowego Idareda i to porównianie wychodzi korzystanie. Dopiero głębsza analiza tej oferty uświadamia nam, że realnie to jest po 50 groszy.

To wszysko pokazuje, że wobec nas stosuje się modele zachowań z B2C a nie B2B. Nie jesteśmy partnerami w biznesie, bliżej nam do konsumentów. Najgorsze jest to, że ze strony sadowników nie ma chęci zmiany tego położenia. Intelektualnie i mentalnie nie chcemy być tymi partnerami. Przerasta nas ogranizowanie własnego transportu, poszukiwanie nowych kontrahentów, negocjowanie. Polski sadownik się tym w ogóle nie interesuje. Wracając jednak do oferty zakupu jabłek na obieranie i wagi skrzyń, muszę stwierdzić, że praktyki w tej firmie nie zmieniły się od wiosny. Ta sama konstrukcja oferty, mimo tak krytycznych komentarzy z ubiegłego sezonu. Jak widać, nikt w tej firmie nie przejmuje się perspektywą sadowników, bo po co? Przecież ci ludzie przywiozą te jabłka tak czy siak.

Powiązane artykuły

Burgred, czyli Evelina bez licencji w szkółce Bielak

Sad to fabryka

Co wy robicie?

Sadownicy polują

X