W tym roku, bardziej niż w innym, sadownicy poszukują tańszych środków i alternatywnych metod ochrony. Oby, jak w tym przypadku, walka z chorobami i szkodnikami kończyła się pomyślnie, bez skutków ubocznych w postaci poparzeń, zniszczenia plonu i nasadzeń.
W okolicach Warki zdarzają się w tym sezonie wypadki żółknięcia i poparzenia liści, jak wstępnie stwierdzono, środkiem ochrony roślin.
W tym konkretnym przypadku liście jabłoni z dnia na dzień robiły się coraz bardziej żółte, co wyglądało naprawdę groźnie. Na szczęście pogoda w tym czasie była pochmurna, deszcze zmyły preparat i sytuacja zaczęła się poprawiać. Zastosowano też nawozy dolistne, które miały ograniczać pojawianie się zmian. W efekcie tego szczęśliwego splotu wydarzeń kilka hektarów sadu najprawdopodobniej ocaleje (a nawet zaowocuje), o czym świadczą pojawiające się młode zielone przyrosty.
Jak bardzo denerwowali się właściciele, można sobie tylko wyobrazić…

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia