Sadownicy nie wierzą już w obietnice rządu
Polecane

Sadownicy nie wierzą już w obietnice rządu

8 czerwca w Obrazowie (powiat sandomierski) odbyło się spotkanie Ministra Rolnictwa z lokalnymi sadownikami. Głównym tematem rozmów były dramatyczne skutki gradobicia, które przeszło przez region w nocy z 5 na 6 czerwca 2025, powodując ogromne straty w uprawach. Skala zniszczeń – jak relacjonowali uczestnicy – objęła od połowy do nawet trzech czwartych obszaru powiatu. Zniszczenia są na tyle poważne, że w opinii wielu sadowników nie da się ich odtworzyć, co stawia ich w wyjątkowo trudnej sytuacji.

Spotkanie przebiegało w atmosferze silnych emocji i napięcia. Rolnicy nie kryli rozczarowania i braku zaufania do działań resortu, przywołując ubiegłoroczne obietnice, które – ich zdaniem – nie zostały dotrzymane. Zwracano uwagę, że mimo pierwotnie przyznanej pomocy finansowej, zastosowany został współczynnik korygujący, który obniżył wypłaty nawet o 36%. Zarzucano, że informacje przekazywane publicznie przez ministerstwo rozmijały się z rzeczywistością. Minister tłumaczył, że w 2023 roku szacunki komisji były zawyżone, co wymusiło korekty. Twierdził, że informował o tym publicznie, jednak nie przekonało to zgromadzonych.

Szczególne emocje budziła kwestia ubezpieczeń rolnych. Rolnicy alarmowali, że wielu z nich nie ma możliwości ubezpieczenia gospodarstw – znajdują się na tzw. „czarnych listach”, mimo wcześniejszego, wieloletniego korzystania z polis. Opowiadali o sytuacjach, w których na zawarcie ubezpieczenia pozostawały im zaledwie minuty lub godziny. Zwracano uwagę na nieuczciwe praktyki firm ubezpieczeniowych i bezradność państwa wobec tych działań. Postulowano powołanie państwowej spółki ubezpieczeniowej, która oferowałaby rolnikom realną ochronę, bez wyłączeń i ograniczeń. Minister przyznał, że rozmowy z ubezpieczycielami są trudne, a obecny system wymaga zmian.

Rolnicy domagali się konkretnych, natychmiastowych działań legislacyjnych, wyrażając zmęczenie ciągłymi konsultacjami i obietnicami bez pokrycia. Krytykowali fakt, że minister przyjechał bez gotowych propozycji, a deklaracje o trwających pracach i koniecznych procedurach nie spotkały się ze zrozumieniem. Minister podkreślał, że decyzje podejmowane są przez Sejm, Senat i Prezydenta, a proces legislacyjny wymaga czasu. Zapewniał, że prowadzone są rozmowy z Ministerstwem Finansów i że temat trafi na obrady rządu.

W trakcie spotkania poruszono także inne palące problemy: drastycznie niskie ceny skupu owoców (m.in. 20 groszy za kilogram jabłek, 50 groszy za porzeczki), monopolizacja rynku przez jeden zakład przetwórczy, niekontrolowany napływ tanich towarów z zagranicy – w tym koncentratów z Ukrainy, których jakość budzi poważne wątpliwości. Rolnicy zwracali uwagę na nierówne traktowanie – ich produkcja jest kontrolowana na etapie pola, podczas gdy importowane towary nie przechodzą takich samych testów.

Zgłaszano również problem z zatrudnianiem pracowników sezonowych – obowiązująca minimalna stawka godzinowa przekracza 30 zł, podczas gdy stawka dzienna wynosi jedynie 20 zł, co budzi poważne trudności w organizacji pracy.

Spotkanie dobitnie pokazało poczucie marginalizacji i niezrozumienia, jakie odczuwają polscy rolnicy. Ich zdaniem państwo nie tylko nie pomaga, ale wręcz utrudnia funkcjonowanie gospodarstw. Minister zapewniał, że traktuje ich poważnie i walczy o ich sprawy na szczeblu rządowym, jednak nie przedstawił konkretnych rozwiązań, które mogłyby przynieść natychmiastową ulgę. Podkreślił, że państwa nie stać na pełne pokrycie strat, ale będzie zabiegał o uruchomienie dodatkowych środków.

Zgromadzeni rolnicy opuszczali spotkanie bez poczucia, że ich problemy zostaną rozwiązane. Pozostaje nadzieja, że apel o systemowe zmiany nie pozostanie kolejnym niewysłuchanym głosem polskiej wsi.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły