Kiedy zabraknie nam wody?
Nie tak dawno temu miałem okazję zapoznać się z komunikatem Państwowego Instytutu Geologicznego na temat stanu wód podziemnych w Polsce. W maju 2025 roku zaobserwowano pogłębiający się spadek poziomu wód podziemnych, głównie w środkowej i wschodniej części kraju. Głębokie studnie są na razie bezpieczne, problem dotyczy głównie starszych i płytszych ujęć.
Nie da się jednak nie zauważyć, że mimo deszczowego maja sytuacja w zakresie wód podziemnych pogarsza się zarówno z sezonu na sezon, jak i z miesiąca na miesiąc. W kwietniu 2025 roku tylko 10% badanych punktów notowało zjawisko niżówki hydrologicznej, natomiast w maju już 14%. To dość duża zmiana w skali miesiąca, tym bardziej że w maju rzeczywiście padało sporo. Warto zwrócić uwagę, że w niektórych miejscach niżówka utrzymuje się już od kilku miesięcy.
Jeszcze nie mamy do czynienia z tragedią, ale nie da się ukryć, że kwestia wody może przerodzić się w poważny problem w dłuższej perspektywie czasowej. Jako branża ogrodnicza jesteśmy silnie uzależnieni od wody, bez nawadniania (a także bez wody do ochrony antyprzymrozkowej) trudno myśleć o produkcji owoców czy warzyw. Polska generalnie nie dysponuje dużymi zasobami wodnymi, a jednocześnie jesteśmy ogrodniczą potęgą opartą na wodzie.
Od wielu lat masowo rozbudowujemy systemy poboru wód głębinowych i jak na razie wszystkim jeszcze tej wody wystarcza. Jednak patrząc na skalę zamówień u studniarzy i długość terminów oczekiwania, trudno przewidzieć, jak sytuacja będzie wyglądać w przyszłości. Wodę chętnie czerpiemy ze studni, bo to dość wygodne rozwiązanie, ale jednocześnie bardzo słabo wykorzystujemy wodę opadową, która często bezładnie spływa rowami.
Nie chcę się tutaj rozwodzić nad sytuacją w miastach i nad betonowaniem czy brukowaniem każdej możliwej powierzchni, ale raczej zwrócić uwagę na nasze, rolnicze, problemy z zagospodarowaniem wody opadowej. Sami również kostkujemy place i podwórka – to nam potrzebne, więc trudno to krytykować, ale jednocześnie powinniśmy myśleć o przechwytywaniu ogromnych ilości deszczówki, która spływa z tych placów i dachów hal przechowalniczych. Tę wodę powinniśmy magazynować w zbiornikach i wykorzystywać do podlewania upraw latem.
Tymczasem u nas najłatwiej po prostu puścić wodę „luzem” na pola lub do rowów, gdzie jej wartość spada do zera, a jednocześnie kopie się kolejną studnię w sadzie. Przed polskim sadownictwem nadchodzi (a może już nadszedł) etap masowej instalacji systemów antyprzymrozkowych, które bazują na wykorzystaniu dużych ilości wody. Na dłuższą metę większość profesjonalnych sadów będzie je posiadać. Pisałem o tym niedawno i nie raz pojawiały się głosy, że rozwój tych systemów może powstrzymać właśnie brak dostępu do wód głębinowych, szczególnie gdy wszyscy sąsiedzi wiercą studnie na małym obszarze.
Zamiast kolejnych studni trzeba myśleć o zbiornikach retencyjnych, które będą przechwytywać wodę z opadów deszczu oraz zimowych roztopów śniegu (o ile ten w ogóle jeszcze będzie). Oczywiście nie wszędzie da się wszystko zrobić, tak jak nie wykopiemy studni w dowolnym miejscu, tak i nie założymy stawu byle gdzie. Może właśnie ten fakt powinien być argumentem za kierunkiem rozwoju całej branży?
Obowiązujące przepisy, biurokracja i koszty nie zachęcają do budowy zbiorników wodnych, znacznie łatwiej jest wywiercić studnię i jej nie zgłaszać. Staw jest droższy, trudniej go ukryć przed sąsiadami, a władze chętnie założyłyby licznik nawet na wodę z własnego stawu i obciążyły opłatą. Dlatego tak niechętnie patrzy się na takie rozwiązania.
Jednak w dłuższej perspektywie chyba będziemy musieli pójść właśnie w stronę zwiększania liczby zbiorników retencyjnych, zamiast dalszego kopania studni – bo w tych studniach po prostu może zabraknąć wody.

Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Przed upałami: Jak chłodzić rośliny i stymulować fotosyntezę?
- Jędrne jabłka bez chorób przechowalniczych
- Afera z nawozami. Magazynierzy sprzedawali „na lewo”, strata ponad pół miliona złotych
- Polskie czy importowane? Oznaczenia czereśni pod kontrolą
- 35°C na termometrach. Koniec czerwca przyniesie skrajne temperatury
- Nielegalne przepakowywanie importowanych owoców? Sadownicy żądają działań służb
- Ceny malin nie do przyjęcia. Plantatorzy grożą protestami

