Podwyżki na skupach
Polecane

Podwyżki na skupach

Stało się dokładnie to, co wszyscy przewidywali, ceny jabłek przemysłowych wzrosły. Przypomnijmy, że jakiś czas temu zanotowaliśmy nagłe tąpnięcie cen tych owoców – z 85 groszy zrobiło się 65. Już miałem napisać, że „ku zdziwieniu wszystkich uczestników rynku”, ale chyba byłoby to nadużycie, bo obniżka nikogo nie zaskoczyła. Raczej wpisywała się w stałą praktykę przetwórni, polegającą na niczym nieuzasadnionych ruchach cen w dół, by nie dopuścić do zbytniego ich wzrostu.

Surowca jest zdecydowanie za mało dla wszystkich naszych firm przetwórczych. Może jest go więcej niż w sezonie ubiegłym, ale i tak wolny rynek doprowadziłby do zabójczej dla zakładów rywalizacji cenowej o owoce i drastycznego spadku marż. Toteż gdy tylko cena staje się zbyt wysoka dla podmiotów skupujących, następuje dziwny, zsynchronizowany spadek na każdej rampie w Polsce. Oczywiście później cena powoli rośnie, bo wymusza to deficyt towaru, ale nim odbuduje poprzednią pozycję, mija trochę czasu, co daje zakładom chwilę na działanie przy wyższej marży.

Właśnie obserwujemy delikatny ruch w górę i zwyżkę ceny do 70 groszy loco skup. Przetwórnie uznały, że dopływ surowca z odmian letnich już się dokonał. Teraz zostaje tylko zbieranie opadniętych owoców i przerywka, a więc wolumeny są mniejsze, co pozwala kusić sadowników lekkimi podwyżkami. Największe ilości Delikatesa czy Paulareda już przeszły przez rynek, ten towar sprzedawał się po 65 groszy loco skup. Teraz aż do zbiorów będziemy zapewne obserwować tendencję stabilizacji ceny, a może i jej wzrostu.

W chwili, gdy na rynek trafią dostawy z głównych odmian plonujących w Polsce, w pierwszej kolejności Szampiona, prawdopodobnie ponownie doświadczymy prób zbicia ceny. Skala i trwałość tych manipulacji będą zależały od ilości towaru płynącego z sadów. Nie wiadomo jeszcze, jak w tym roku zbiory Gali wpłyną na rynek. Zazwyczaj odmiana ta nie miała dużego znaczenia dla podaży owoców do przetwórstwa, bo jest jej stosunkowo mało, a sadownicy nastawiają się raczej na rynek deserowy. W tym roku jednak dość duże kwatery tej odmiany zostały zdewastowane przez przymrozki. Gala dobrze znosi spadki temperatur, ale pozostawia to na jej skórce liczne ślady, które utrudniają sprzedaż na rynku deserowym. Może się więc zdarzyć, że duże ilości tej odmiany trafią do przetwórstwa i pierwsze obniżki cen rozpoczną się już około 10, a nie 20 września.

Na razie możemy się cieszyć lekkim wzrostem ceny skupowej, która ma skłonić sadowników do intensywniejszego dostarczania przerywki i zbierania opadłych owoców. Im bliżej zbiorów, tym problem masowego opadania jabłek wydaje się coraz poważniejszy. Widzimy to także w przypadku gruszek odmiany Konferencja. Sady dotknięte przymrozkami, w których wystąpiła partenokarpia, teraz zrzucają owoce – im mniej nasion w gruszce, tym słabsza jej pozycja na drzewie. To samo dotyczy jabłek, których opadanie obserwujemy już od dawna, szczególnie u odmian triploidalnych (Jonagoldy, Mutsu), ale także Szampiona i Glostera.

Problem nasila się od dłuższego czasu i nie ma nic wspólnego z brakiem wody, owoce bez nasion, z ich mniejszą liczbą lub słabymi nasionami, są po prostu bardzo podatne na opadanie. Pisaliśmy o tym już kilka tygodni temu, ale reagowanie na taką sytuację jest naprawdę trudne i ma ograniczoną skuteczność. Nawet stosowanie regulatorów wzrostu daje tu efekty bardzo umiarkowane.

Na „szczęście” przemysł lekko podrożał i wykazuje tendencję zwyżkową, więc możemy pozbierać opadłe jabłka i „nieźle” zarobić.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły