Polska największym beneficjentem niższych zbiorów  w Turcji
Polecane

Polska największym beneficjentem niższych zbiorów w Turcji

Według analiz Mintec, w sezonie 2025/26 Turcja zmaga się z wyjątkowo słabymi zbiorami jabłek – produkcja ma być mniejsza aż o 40 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Przyczyną tak drastycznego spadku są przede wszystkim wiosenne przymrozki, które uszkodziły pąki i doprowadziły do dużych strat. Turcja mierzy się również z coraz trudniejszymi warunkami klimatycznymi, takich jak niestabilne temperatury, problemy z dostępem do wody i okresowe susze. W efekcie część owoców osiąga gorsze parametry jakościowe i trafia do przemysłu.

Sytuacja produkcyjna przyczyniła się także do zawirowań na rynku eksportowym. Turecki rząd wprowadził obowiązkową rejestrację eksportową jabłek, co oznacza, że każda wysyłka musi być zatwierdzona przez Ministerstwo Handlu. Nie jest to formalny zakaz eksportu, ale dodatkowe formalności i ograniczona podaż powodują, że możliwości wysyłki za granicę są mniejsze niż w poprzednich latach. Część eksporterów otwarcie przyznaje, że w tym sezonie eksport może oberwać najmocniej, a Turcja będzie zmuszona skupić się na obsłużeniu rynku krajowego.

Jednocześnie rosną koszty przetwórstwa. Z powodu mniejszej dostępności surowca ceny koncentratu jabłkowego w Turcji znacząco wzrosły. Według danych Mintec notowania tureckiego koncentratu jabłkowego o niskiej kwasowości sięgnęły jesienią 2150 euro za tonę, co oznacza wzrost o ponad 10 procent w skali miesiąca. Dla porównania, w tym samym czasie w Polsce koncentrat średniokwasowy kosztował około 1750 euro za tonę i był nie tylko znacząco tańszy, ale wręcz notował spadki cen. Taka różnica sprawia, że Turcja staje się w eksporcie dużo mniej konkurencyjna niż Polska.

Sytuacja ta otwiera interesującą perspektywę dla polskich sadowników i przetwórców. Jeśli Turcja będzie ograniczać eksport, część odbiorców na świecie może ponownie zainteresować się zakupami w Polsce. Dotyczy to szczególnie takich rynków jak Bliski Wschód, Afryka Północna czy część Azji, gdzie polski koncentrat był znany i ceniony, ale w ostatnich latach nie zawsze mógł konkurować cenowo z surowcem tureckim. Teraz układ sił może się odwrócić. W tym sezonie to Polska ma lepszy bilans podażowo-cenowy, a jeśli krajowe przetwórnie utrzymają atrakcyjne ceny, zapotrzebowanie zagranicznych odbiorców może rosnąć.

Nie oznacza to jednak braku zagrożeń. W skali globalnej największym graczem wciąż pozostają Chiny i to od ich cen zależy, jak długo utrzyma się korzystne okno możliwości dla Polski i Europy. Jeżeli Chiny wejdą w ten sezon z dużą podażą, mogą ponownie zdominować rynek, szczególnie jeśli zaoferują niższe stawki. Ryzykiem pozostają również zawirowania logistyczne na świecie – w ostatnich miesiącach transport morski w wielu kierunkach bywał niestabilny i drogi, co może utrudniać handel, zwłaszcza w kierunku rynków dalekich.

Powiązane artykuły