Zenek, jabłka i branża w pigułce
Polecane

Zenek, jabłka i branża w pigułce

Wystarczył jeden krótki wywiad z Zenkiem Martyniukiem, w którym gwiazda disco polo zdradziła, że zjada 3-4 jabłka dziennie, by rozgorzała żywa dyskusja wśród sadowników. Padły pochwały, żarty, ale też cała seria komentarzy ujawniających to, co wydaje się bolączką branży: wewnętrzne napięcia i podziały.

Zenek Martyniuk w jednym z wywiadów powiedział: „Codziennie jem w granicach trzech, czterech jabłek, przez cały rok.” Mało kto z celebrytów promuje jakikolwiek produkt w tak spontaniczny sposób. Bez kontraktu, bez kampanii, bez scenariusza. Ot, człowiek mówi, że lubi jabłka. I zamiast wykorzystać to jako świetną okazję do promocji, w komentarzach pojawiła się seria uwag w stylu:

„Jaki poziom branży… takie autorytety”, „Zenek to antyreklama jabłek”, „Ta muzyka to tylko po kielichu na weselu”.

Jakby to, kto jaki gatunek muzyki lubi, miało decydować o wartości komunikatu. Co ciekawe, ci sami komentatorzy później mówią o „niskich cenach” i „braku promocji jabłek w Polsce”. A gdy promocja pojawia się sama - to źle, niewłaściwie, „nie ta półka”.

Równocześnie pojawiały się komentarze wskazujące na pozytywne aspekty:

„Każda promocja jest dobra”, „Cleo, Zenek – ważne, żeby mówić o jabłkach”, „Poziom samooceny w naszej branży to odrębne zjawisko.”

To pokazuje drugi biegun – ludzi z wizją, patrzących perpektywicznie, którzy rozumieją, jak działa marketing. Że liczy się zasięg, rozpoznawalność, sympatia, a nie czy dany artysta pasuje do naszych playlist.Widzieli w tym szansę na promocję jabłek. Zenek ma ogromną publiczność i rozpoznawalność – nic dziwnego, że jego wizerunek był wykorzystywany nawet w kampanii prezydenckiej, najpierw przez Rafała Trzaskowskiego, później Karola Nawrockiego.

Wszystko to razem daje obraz dobrze znany wszystkim z sektora: narzekamy, że nie ma promocji, a gdy się pojawi – narzekamy, krytykujemy i hejtujemy – nawet gdy jest zupełnie bezinteresowna.

Może jednak warto czasem docenić to, co mamy? Jeśli człowiek o gigantycznym zasięgu mówi otwarcie, że codziennie je polskie jabłka, to nie jest powód do wstydu. To powód, by podziękować i wykorzystać moment. Bo wizerunku jabłka nie budują branżowe konferencje. I może czasem warto przestać walczyć między sobą, a zacząć wspólnie cieszyć się, że ktoś robi dla jabłek reklamę i to za darmo. Nawet jeśli nie śpiewa muzyki z „naszej półki”.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły