Mróz zniszczy sady
Zima przyniosła nam wreszcie trochę mrozu. Temperatury spadły do -15 stopni Celsjusza, a prognozy wskazują na dłuższą obecność takiej aury w naszym kraju, a nawet na dalsze pogłębianie się mrozów. Ostatnimi laty mieliśmy dość lekkie zimy – nawet jeśli czasem przychodziły mrozy, były to raczej krótkie okresy, swoiste ekscesy pogodowe. Jeśli sprawdzą się prognozy zapowiadające cały styczeń z tak wyraźnymi spadkami temperatur, będzie to poważna zmiana wobec trendu z ostatnich kilkunastu lat. Piszę wyraźnie o trendzie, ponieważ w pogodzie liczą się długie obserwacje, a nie pojedyncze wyskoki.
Chciałem też zwrócić uwagę Szanownych Czytelników, że wśród meteorologów, którzy dość dokładnie przewidzieli styczniowe mrozy, są również tacy, którzy prognozują głębszą przebudowę układu pogody w Polsce. Nie mówimy tu o prognozach wiosny czy lata, lecz o rzeczywistej zmianie klimatu. Od dłuższego czasu w mediach dominuje narracja o ociepleniu klimatu, tymczasem naukowcy zwracają uwagę na zjawisko, które obecnie rodzi się na północnym Atlantyku.
Za pogodę w Europie odpowiada Prąd Zatokowy – prąd morski powstający w Zatoce Meksykańskiej, który niesie ciepłe masy wody aż po brzegi Norwegii. Dzięki temu Europa ma znacznie łagodniejszy klimat niż Rosja czy Kanada, choć leżą na podobnych szerokościach geograficznych. Rozwój cywilizacji na naszym kontynencie, w tym również w Polsce, jest więc głęboko uzależniony od ciepła, jakie niesie do nas Prąd Zatokowy.
Obserwujemy obecnie drastyczny wzrost ryzyka załamania się cyrkulacji AMOC, a tym samym naszego Prądu Zatokowego. Część naukowców widzi przyczyny tego zjawiska w ociepleniu klimatu, jednak akurat ci badacze dość słabo przewidywali obecną pogodę. Inni, którzy trafniej prognozowali, przyczyn załamania AMOC upatrują w zmianie sytuacji na Grenlandii. Same przyczyny nie są aż tak istotne – ważne jest to, że prądy oceaniczne regulujące klimat, również w Polsce, wyraźnie słabną, a wraz z ich zanikiem sytuacja klimatyczna w naszym kraju zmieni się radykalnie.
Obecna zima i prognozowany dłuższy okres mrozów mogą być jedynie uwerturą do wielkiej zmiany klimatu – i nie piszę tu o ociepleniu, wręcz przeciwnie. Brak Prądu Zatokowego oznaczałby w Polsce suchy klimat stepowy, z ciepłymi latami i mroźnymi zimami.
Jaki to ma związek z sadownictwem? Gigantyczny. Cała nasza branża zależy od przebiegu pogody w ciągu sezonu. Zima stulecia z lat 1978/79 oraz jej powrót w 1987 roku zmieniły oblicze sadownictwa, eliminując bardziej wrażliwe gatunki oraz odmiany jabłoni i grusz. Ciepłe zimy ostatnich lat skłoniły nas do powrotu do grupy Red Delicious, dlatego posadziliśmy bardzo dużo tych drzewek, które są wyjątkowo wrażliwe na silne mrozy. Ostatnio modne stały się również sady gruszowe, sadzimy tego gatunku relatywnie więcej niż dawniej, jednak przemarzanie podkładek opartych na pigwie zaczyna się już przy -10 stopniach Celsjusza.
Gdyby zmiany klimatu rzeczywiście przyniosły powrót mroźnych zim w Polsce, wszystkie te sady gruszowe, kwatery Red Deliciousa, a nawet Gali, nie byłyby w stanie ich przetrwać. Wywróciłoby to do góry nogami kierunek rozwoju naszej branży. Załamanie AMOC jest realnym zagrożeniem, o którym świat nauki mówi od dawna, ponieważ potwierdzają to pomiary. Zagrożone byłyby nie tylko ciepłolubne odmiany i gatunki, lecz także niektóre podkładki, po które tak chętnie sięgamy we współczesnym sadownictwie.
Nie wiem, czy Państwo wiedzą, ale ostatnie osłabienie AMOC spowodowało tzw. Małą Epokę Lodowcową w Europie w wiekach XIV–XIX. Nazwa ta dobrze oddaje ówczesny stan rzeczy – zimy były tak surowe, że dochodziło do zamarzania całego Bałtyku. Armia szwedzka, która dokonała słynnego „potopu szwedzkiego”, przemaszerowała przez Bałtyk do Rzeczypospolitej.
Część środowiska naukowego zwraca uwagę, że obecne ochłodzenie i napływ arktycznego powietrza do środkowej Europy są elementem przebudowy klimatycznej, której skutkiem będzie załamanie się prądów oceanicznych, otulających nasz kontynent ciepłym i wilgotnym powietrzem zwrotnikowym. Podczas gdy my instalujemy pompy ciepła w ramach unijnych dotacji, Islandia uznała załamanie AMOC za krytyczne zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa i aktywnie się do niego przygotowuje. Problem ten analizują również rządy Norwegii, Irlandii oraz Wielkiej Brytanii, ponieważ kraje te wyraźnie ucierpiałyby na ewentualnych zmianach.
Jeśli obecne mrozy są zwiastunem szerszych zmian klimatycznych, nasza branża stanie przed wyzwaniem, przy którym rosyjskie embargo okaże się błahostką. Badania historii klimatu dowodzą, że podczas Małej Epoki Lodowcowej zimowe spadki temperatur regularnie sięgały -30 stopni Celsjusza, a standardem były bardzo zimne przednówki, przymrozki utrzymywały się nawet do czerwca. Taki układ pogody w okresie zimowo-wiosennym praktycznie niszczył szanse powodzenia większości upraw drzew i krzewów owocowych w Polsce. I właśnie przed powrotem takiego wariantu klimatu do naszego kraju naukowcy dziś ostrzegają.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Faza mysiego ucha – kluczowe zabiegi w sadzie jabłoniowym, Darek Ziarko, 02.04.2026
- Początek kwitnienia truskawek w tunelach: kluczowe zabiegi i nawożenie
- Po co sadzimy kolejne drzewka?
- Ochrona sadu na progu sezonu – monitoring zagrożeń i pierwsze zabiegi
- Przymrozki w nocy ze środy na czwartek – IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia
- 50 zł za przezimowaną rodzinę pszczelą – rusza wsparcie dla pszczelarzy
- 65 ton z hektara to za mało? Sadownik postanowił sprawdzić wiosenne cięcie korzeni


Komentarze
Ależ oczywiście, że oddziały Wittenberga przyszły z Niemiec, choć było to w lipcu a nie sierpniu. Jednak pozostałe oddziały szwedzkie regularnie korzystały z Bałtyku, zarówno latem jak i zimą. Polacy też korzystali z lodu na morzu do prowadzenia akcji wojskowych.
Głowy kierunek jaki objeły wojska szwedzkie była wielkopolska.
Wkroczenie z terenów inflant był drugorzędnym
Z terenów Inflant, które wtedy należały przeciez do Szwecji
Skąd szwedzi wzięli się w Kiejdanach?
Nie neguje wiedzy autora odnośnie pogody.
Ale odnośnie najazdu Szwedów w 1655 to przyszło oni z terenów Niemiec w sierpniu.
Co do reszty raczej się zgadzam.
To może być ciekawy czas dla naszego całego rolnictwa