Przymrozki – fałszywa recepta na uzdrowienie rynku?
Miniony weekend przyniósł silne spadki temperatur, które w wielu regionach kraju miały poważne skutki dla sadów. W części gospodarstw przymrozek utrzymywał się nawet do godzin porannych, powodując uszkodzenia pąków kwiatowych jabłoni i grusz, a także roślin pestkowych i jagodowych.
Sytuacja ta, jak zwykle w takich przypadkach, wzbudziła emocje i dyskusje wśród sadowników. W sieci nie brakuje dowodów na ogromne zaangażowanie i pasję osób związanych z produkcją owoców. Sadownicy prześcigają się w pomysłach na zabezpieczenie drzew przed mrozem oraz dzielą się doświadczeniami z terenu. Obok merytorycznych porad pojawiają się jednak również wypowiedzi, które budzą emocje.
Sadownik Jacek Pruszkowski w nagraniu opublikowanym w swoich mediach społecznościowych zwraca uwagę na komentarze, szczególnie wśród młodych sadowników, którzy sugerują, że „dobrze by było, gdyby sporo naszej produkcji zmarzło”. W ich ocenie mniejsze zbiory wynikające z przymrozków miałyby być sposobem na poprawę sytuacji rynkowej w sadownictwie. Sadownik ostro polemizuje z takim podejściem, nazywając je naiwnym i dziecinnym.
Zadaje retoryczne pytanie, czy rzeczywiście rozwiązaniem problemów branży ma być sytuacja, w której jednemu zmarznie, drugiemu nie, albo gdy straty dotykają wszystkich w jednakowym stopniu.
Doświadczenie pokazuje bowiem, że mniejszy plon nie zawsze przekłada się na lepsze ceny. Jak podkreśla, nawet w latach słabszego owocowania problemy ze sprzedażą i rynkiem wciąż występują.
Zamiast liczyć na pogodowe anomalie i „uzdrawianie rynku” poprzez straty w produkcji, potrzebna jest, jak wskazuje, poważna dyskusja o przyszłości branży. Kluczowe są działania systemowe, nowe propozycje dla sektora oraz większe zaangażowanie w rozwój sadownictwa. Jak podkreśla, zamiast komentarzy życzeniowych i emocjonalnych ocen, potrzebna jest praca, edukacja i realne rozwiązania.
A Wy po której stronie stoicie w tej dyskusji?
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Borówka przed kwitnieniem – nawożenie dolistne i fertygacja
- Start truskawek – fertygacja i regeneracja plantacji po zimie, Zbigniew Marek, 15.04.2026
- Zmowa w skupach owoców. Milionowe kary od UOKiK
- Polsko-ukraiński dialog o rolnictwie i integracji z UE
- Przymrozki na Węgrzech: sadownicy liczą straty po fali arktycznego chłodu
- Akcja regeneracja i biostymulacja porzeczki czarnej: Jak zadbać o plantację po przymrozkach?
- Rekordowe zadłużenie i globalne napięcia: jaka przyszłość czeka polskie rolnictwo?


Komentarze
Żadnego zaangażowania systemowego
Rynek, sam to wyreguluje
Będziemy produkować tyle ile można sprzedać z zyskiem
Realne rozwiązania.... Usunąć 50% nasadzeń i po temacie
Wszelkie doplaty tylko destabilizuja branże
Nie może zmarznac, zbiory muszą być pełne by pokazać naszą potęgę
Jesteśmy mistrzami produkcji i najlepiej nam wychodzi sadzenie, pryskanie i koszenie... Szkoda, że nie myślenia ale cóż... Nie można mieć wszystkiego