Ile będzie do hektara?
Z informacji, jakie płyną na temat ewentualnej pomocy rządowej dla sadowników poszkodowanych przez przymrozki, wynika, że zostaną uruchomione kredyty klęskowe, prawdopodobnie jakieś zapomogi, wzorem lat ubiegłych, ewentualnie program dotacyjny dla instalacji antyprzymrozkowych. Ten ostatni cieszy chyba najbardziej, sam to postulowałem już w ubiegłym roku.
Kluczowe pytanie: ile do hektara?
Najbardziej jednak wszystkich interesuje: „ile będzie do hektara?”. To zrozumiałe, bo przy takich stratach żywa gotówka jest po prostu niezbędna w gospodarstwach, aby przetrwać. Ona zawsze będzie za mała, absolutnie nie wystarczy na pokrycie strat, jednak nie o to w tym chodzi – dobrze, że będzie cokolwiek.
Niechęć do kredytów klęskowych
Najgorzej branża przyjmuje wizję kredytów klęskowych. Zewsząd słychać głosy, że kredyt, nawet nieoprocentowany, trzeba wszak oddać i każdy wolałby dostać więcej pieniędzy na konto niż dopłaty do kredytu.
Dlaczego kredyty mają sens
Jednak kredyty mają bardzo silne atuty: zmuszają do efektywności ekonomicznej. Wiem, że w naszej branży liczenie czegokolwiek nie za bardzo się przyjęło, lecz to jeszcze jeden atut kredytów – zmuszanie do zarabiania na produkcji, aby oddać kredyt.
Rolnictwo pokochało dotacje – tam pisze się wniosek, łapie punkty i kasa jest przyznana, nawet jeśli inwestycja nigdy się nie zwróci. Kredyt jednak wymaga, aby zainwestowane sumy procentowały, przynosiły dochody i zyski, bo pożyczone pieniądze po prostu trzeba oddać, a pomocą jest jedynie niższe oprocentowanie.
Wady systemu kredytowego
W samej konstrukcji kredytów pomocowych można przyczepić się do paru elementów, coś tam poprawić, ale one mają sens. Wiem, że dla pewnej części ludzi nie są one żadną pomocą, bo niektórzy już są zadłużeni pod korek, jednak sama idea kredytów pomocowych jest dużo lepsza niż dotacji, bo wymusza efektywność inwestycji.
Te alokacje są zawsze za małe, oprocentowanie też mogłoby być trochę niższe, przydałby się szerszy katalog zakupów. Mimo to kredyty te rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, więc pewna część branży ich chce, umie je wykorzystać i obrócić tymi pieniędzmi w taki sposób, aby spłacić wzięte sumy i promocyjne odsetki od nich.
Problem skuteczności dotacji
W sadownictwo wpompowano gigantyczne sumy dotacyjne, w ostatnich latach dodatkowo jeszcze kolejne miliony w postaci zapomóg przymrozkowych, a i tak mamy problem z osiągnięciem pożądan ej dochodowości gospodarstw i stabilizacji dochodów przy kryzysach naturalnych.
Przez lata dotacje finansowały przechowalnie i kostkę przed nimi, choć sama kostka nijak nie zmienia przecież możliwości zarobkowania przez gospodarstwo, prawda? Po prostu grzechem było jej nie brać, skoro finalnie wychodziła za 50% ceny. Przy kredycie, nawet z zerowym oprocentowaniem, sens inwestycji w kostkę na podwórku radykalnie spada.
Dwa modele rolnictwa
Drodzy Państwo, nie jestem fanem kredytów – wiem, jak dużym obciążeniem psychicznym jest finansowanie się długiem – lecz prawda jest taka, że rolnictwo towarowe stoi finansowaniem zewnętrznym od samego początku swojego istnienia.
Czym innym były gospodarstwa chłopskie, gdzie produkowano dla siebie i niewielkie nadwyżki na rynek, a czym innym gospodarstwo towarowe, gdy cała produkcja jest produktem do dalszej odsprzedaży.
To są dwa zupełnie inne modele rolnictwa: pierwszy finansowany jest od środka i skierowany na własne potrzeby, drugi – na potrzeby rynku i finansowany przez rynek.
Wnioski: efektywność ponad efektowność
Finansowanie zewnętrzne zawsze było obecne, niezależnie czy w formie dotacji, kontraktów, kredytów czy innych zapomóg. Rzecz w tym, aby premiowało ono rozwiązania ekonomicznie efektywne, a nie tylko efektowne – jak kostka brukowa na podwórku.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Koniec z „mikroczcionką” na etykietach ŚOR? Jest apel rolników
- Konferencja w kluczowym momencie. Teraz budujemy jakość i wielkość plonu
- Grad zniszczył uprawy w powiecie kraśnickim. Rolnicy liczą straty
- Wrócili w nocy z taczką po maliny. Nie spodziewali się, że plantacja jest monitorowana
- Indonezja otwiera się na polskie borówki
- Chłodny i deszczowy tydzień w Polsce. Letnia aura wróci dopiero w weekend
- Nowe przepisy uproszczą zasady ubezpieczania upraw


Komentarze
To zobaczą El Nino w tym roku
Może coś zrozumieja
Tych ludzi co ten badziew kupują chyba porypało
Właśnie ludzie pogonili prezydenta Krakowa bo poglądami należy do zjebów klimatycznych
Republika puszcza słowa rudego jak go zachwala, przed wyborem na prezydenta
Tylko u waszych ch zjebów się ociepla. Ameryka, Chiny i Południowa ma to w dupie
Ociepla się,ale to jest ocieplenie globalne całej planety,a ty oszołomie pisowski oceniasz to na podstawie własnego podwórka,widocznie jesteś taki zacofany i nie wiesz,że jeszcze poza twoja parafia są inne miejsca na ziemi
Idź pajac na miesięcznie albo inne spęd pissiorow i daj merytorycznie wymienić poglądy na temat branzy
Ty jesteś lewacki oszołom. Są upały i niskie opady, są i przymrozki i zimy bez śniegu.
Potencjał jest na 6 mln a nie możemy sprzedać 3 po godziwych cenach
Oczywiście,że klęski tylko pudruja problem i on kiedyś się objawi
A następnym problemem będzie koszt siły roboczej lub jej brak
I tak, wiem że mróz jest niesprawiedliwy bo u jednych jest a u innych nie i oni zarabiają.
Problem jest jeden
Jest za dużo i to my chcemy sprzedać a nie oni kupić
Dopóki nie dostosujemy wielkości produkcji do możliwości sprzedaży po opłacalnych cenach dopóty będziemy rozgrywani przez markety, grupy, przetwornie i każdego pośrednika
W tym roku straty są duże w Polsce... Zachód, południe ma jabłka
Kto powiedział, że nie przywiozła zamiast tu płacić 5 zł???
Czereśnie i truskawki przyjeżdżają to i jabłka przyjadą
Ale ussa może grozić i podatku amerykanskuego gówno z telefonu nie mozna wprowadzić
Komuna upadła i nie wróci
Podatki powinny być egzekwowane od wszystkich
Korporacje technologiczne z ussa nie są wyjątkiem
Chyba nie wiesz o czym piszesz
Problemem jest pozycja negocjacyjna marketów... Są za duże i za dużo sprzedaja
Grupy tylko muszą dostosować i zmieścić z marża
W tym roku nz jesieni jabłko było drogie... Marża grup byka symboliczna
Dopiero od lutego zrobilo sie taniej i grupy zaczęły zarabiać a cena wzrosła o 20-30 gr
Do tego największym problemem jest konkurencja Polsko polska
Nie da ta jednz grupa to inna dostarczy i cenę obniży
To jest dramat... Zawsze znajdzie się ktoś kto dostarczy taniej...przecież on nie dostarcza swojego towaru tylko zarabiz BZ marzy więc interesuj go obrót
Powinnien być jakiś państwowy bat podatkowy dla marketów, że jak są nie grzeczne to wybiórczo im dojebać podwójny podatek. Lub coś w tym stylu.
Jeżeli żadnych to do ubezpieczeń,zraszaczy również,bo na tym skorzystają tylko bogaci żeby być jeszcze bogatszym,a skoro mają to niech robią za swoje
Teraz są dobre ceny na wyjazd do egiptu
Wylot w poniedziałek
Pakować walizki
Lecz się....
Jesteśmy setki miliardów Cytuję Egon:
Ojej
To była ironia
Żadnych zapomóg, dotacji, dopłat
Przecież to logiczne
A ja znam takich co brali suszowe,mrozowe,a plony mieli takie,że lepiej zarobili niż w latach urodzaju i nie mieli oporów wyciągać łapki po darmowa kasę z odszkodowań
Te machloje prowadzą że mamy potem cenę z przed 25 lat . ‼️ Cierpią na tym wszyscy ci co za swoje kupują drzewka .
PROW-ÓW⬅️ - nie progów
A jak już jakieś dotacje to robić to tak żeby rzeczywiście prowadziły do zwiększenia produkcji i dochodu a nie na zasadzie że jakieś fikcyjne agencyjne wskaźniki się zgadzają
Sadownicy nie zaakceptuje żadnej jalmuzny bo muszą godnie płacić pracownikom