Kradzież sprzętu jest dla gospodarstwa potężnym ciosem, szczególnie, jeśli w grę wchodzą maszyny drogie, nierzadko w kredycie. Można powiedzieć, że każdy rolnik jest świadomy, w jakiej sytuacji zostaje postawiona osoba poszkodowana i jak stratę ponosi budżet gospodarstwa. Niestety, jak słusznie zauważył rolnik wypowiadający się dla Agrobiznesu, popyt na kradzione części czy maszyny jest spory, bo o kradzieżach słyszy się bardzo często. „Gdyby nie było klienta, to nie byłoby i złodzieja” – mówi. Co można zrobić? Przede wszystkich ubezpieczyć to, co najcenniejsze.

Na złodzieja sposobu praktycznie nie ma – potwierdzał to każdy okradziony, z którym rozmawiała nasza redakcja. Ubiegłej wiosny relacjonowaliśmy sytuację sadownika z okolic powiatu rawskiego, któremu skradziono kilkanaście wózków sadowniczych.  Oczywiście stało się to pod osłoną nocy. Wszyscy domownicy byli w domu, zabudowa podwórka była zwarta, a terenu „broniły psy” – mimo to nikt nic nie usłyszał, a że wózków nie ma, zorientowano się dopiero rano. Przebiegłość złodziei jest niezwykła… Zapewne każdy już słyszał o rozcinanych drzwiach, kutym murze i wyprowadzaniu maszyn „spod okna”.

Oczywiście, każda kradzież to cios dla gospodarza. Ale, o ile można dać sobie radę po stracie kilkudziesięciu drzewek czy tyczek z konstrukcji, tak już utrata nowego ciągnika, opryskiwacza, czy nawet platformy zadecyduje o losie poszkodowanego na kilka przyszłych lat. Dziś większość nowych sprzętów kupowana jest na kredyt z nadzieją, że zapracują na siebie w gospodarstwie. Pół biedy, jeśli sprzęt był ubezpieczony. Gorzej, jeśli polisa nie była wykupiona, a tak jest bardzo często.

Co najgorsze, poszkodowani w większości sądzą, że w kradzież zamieszane są osoby miejscowe. Bo skąd złodzieje znaliby dokładne rozplanowanie gospodarstwa, skąd wiedzieliby, gdzie trzymane są sprzęty i od której strony zabrać się za kradzież? Nierzadko poszkodowani twierdzą, że „miejscowi” pomagają nawet w transporcie „fantów”.

Czy policja może odzyskać sprzęt? Niestety, często jest bezradna, bo skradzione maszyny już dawno mają swoich nabywców. Poszkodowani są często zawiedzeni, ale sami przyznają, że w takiej sytuacji trudno jest cokolwiek zrobić. Bardzo często natomiast publikują informacje o kradzieży w Internecie, licząc, że ktoś rozpozna ich sprzęt.

Co można zrobić? Przede wszystkim nikt nie może lekceważyć problemu. Warto tutaj przytoczyć słowa okradzionego, które usłyszeliśmy po jednym z takich zdarzeń. Cytujemy: „I niech rolnicy się nie oszukują w stylu: a u nas to nie kradną. Ja mówię –  przyjdą i do was. Też myślałem, że u nas to nie kradną i olałem totalnie sprawę. Nie zadbałem o swój dobytek”.

Jak zadbać o swój dobytek? Przede wszystkim, sprzęty należy trzymać w zamkniętych pomieszczeniach. Tak owszem, złodziej może poradzić sobie z każdym zamkiem, z każdą kłódką, ale jeśli utrudnimy sprawę, prawdopodobne, że zrezygnuje. Po drugie, bezwzględnie groźne psy – szczekanie może skutecznie zaalarmować. Trzeba też obserwować, co dzieje się wokół naszych zabudowań. Jeśli nie sobie, być może pomożemy sąsiadowi.

Warto przypomnieć, co mówili grójeccy policjanci na letnim spotkaniu dotyczącym kradzieży. Jak zauważał asp. Stanowski, sadownicy powinni samodzielnie zadbać o swój dobytek. Podkreślał, że zdarza się wielokrotnie, że rolnicy nie zamykają bram w gospodarstwach, zostawiają kluczyki w stacyjkach ciągników i samochodów, nie zamykają również domów. A chociaż zamykanie bram jest kłopotliwe, powinno się to robić ze względów bezpieczeństwa, jeśli nie na kłódkę, to chociaż na zasuwkę – pouczał.

Można również zamontować kamery, które zawsze odstraszać będą potencjalnych złodziei. Można je skierować również na przestrzeń publiczną. – Ludzi można kamerować i fotografować, jeżeli osoba nie jest publiczną, nie można jednak upubliczniać takiego wizerunku, umieszczać go w telewizji i Internecie. Można takie nagranie wykorzystać później na policji i w postępowaniu administracyjnym – wyjaśniał. – Mamy radę, jeśli będziecie Państwo kupować kamery, proponowalibyśmy lepsze, droższe niż 300 zł. Często okazuje się, że nagrania z tańszych (słabszych) kamer nie mają dobrej jakości i są bezużyteczne.

Asp. Stanowski radził także konsolidację we wsi i objazd sadów nocą. Nie chodzi o to, aby łapać złodziei. Jeśli dzieje się coś podejrzanego, można zadzwonić na policję, powiadomić sąsiada.