– Polskie jabłka będą droższe od pomarańczy  – głosi nagłówek jednej z gazet przekonując, że fakt ten potwierdzają eksperci. Zdaniem gazety, konsumenci już teraz płacą za jabłka trzykrotnie więcej niż w ubiegłym roku, co czyni je owocami droższymi niż pomarańcze.

Jak zauważono w artykule, jabłka na bazarkach kosztują obecnie około 3,50 zł za kilogram, a ceny mogą wzrosnąć nawet do 5-6 złotych. W ubiegłym roku kilogram kosztował złotówkę. Na potwierdzenie przywołane jest nawet stwierdzenie Mirosława Maliszewskiego, w którym mówi, że wyższe ceny nie zrekompensują sadownikom strat po przymrozkach.

Ekspert, który potwierdza teorie zawarte w artykule stwierdza natomiast, że ceny rosną przez suszę  wyższe koszty pracy i energii elektrycznej.

Uogólniając, przeciętny Polak czytając ten artykuł może odnieść wrażenie, że znaczna część z ceny, które musi zapłacić konsument, trafia prosto do kieszeni sadownika.

Niestety, nigdzie nie zauważono, że mimo rosnących na bazarkach cen, sam sadownik otrzymuje niewiele więcej niż w ubiegłym roku, a marżę zgarniają pośrednicy.

Autorowi tekstu zależało na chwytliwym i sensacyjnym tytule. Niestety, w efekcie znowu traci sadownik. Nie dość, że po raz kolejny konsument jest uświadamiany, jak dobrze zarabia się na produkcji jabłek (co niestety ma niewiele wspólnego z rzeczywistością), to polskie jabłka stawiane są w złym świetle. Nie przedstawia się czytelnikowi rosnących kosztów produkcji i pracy, strat spowodowanych kapryśną pogodą i marzy pośredników

Od autora informacji nie sposób oczekiwać sprostowania, ale przydałoby się, aby reprezentacja branży sadowniczej ustosunkowała się do tych rewelacji. Bo ich wydźwięk niewątpliwie działa na niekorzyść sadowników, którzy, niestety, mają niewielki udział w tych domniemanych 6 złotych za kilogram.

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia