Jesienny okres zbiorów zazwyczaj był dobrym okresem w handlu hurtowym. Powodem ku temu była mniejsza liczba sprzedających, którzy zajęci byli pracą w sadzie. W tym roku, mimo szczytu zbiorów, alejki są wypełnione sprzedającymi. Dlaczego? Przyczyn jest co najmniej kilka.

Pierwszą grupę stanowią, jak co roku, sadownicy bez infrastruktury chłodniczej. Sprzedawali oni większość jabłek na rynkach hurtowych w latach ubiegłych. Większość z nich uprawia jabłonie na małych areałach i są w stanie sprzedać w ten sposób większość owoców. 

Jest tez spora grupa ludzi z większymi areałami, których mocno dotknęły wiosenne przymrozki. Przy 20 – 30 % ubiegłorocznej produkcji decydują się sprzedać jabłka na rynkach hurtowych. Przyświeca im cel „nie włączania” chłodni. Sprzedanie owoców w dobrych cenach, bez kosztów przechowalnictwa, to kusząca wizja.

Są jeszcze tacy, których na rynek wypycha „rata kredytu”, a wcześniej tego nie robili. Na hurcie pieniądze mają od ręki i dzięki temu uzyskują szybszą możliwość spłaty wierzytelności.

Pomimo dużej podaży, cena nie spadła zbyt dotkliwie. Popyt na jabłka utrzymuje się także na dobrym poziomie. Wielu uważa, że gdy owoców pozbędą się dwie pierwsze grupy, handel znacznie się poprawi, a ceny wzrosną.

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia