Analizując rynek owoców w naszym kraju i myśląc o zwiększeniu spożycia rodzimych gatunków przez Polaków warto zastanowić się, gdzie dokonują oni głównie zakupów.

Powszechne jest przekonanie, że odbywa się to przede wszystkim w małych sklepikach, zwanych powszechnie zieleniakami, albo warzywnikami.

Otóż z danych GUS wynika kilka ważnych, także dla naszego sektora informacji, których lekceważyć nie można.

Jedną z tendencji jest wzrost sprzedaży żywności, co oznacza, że Polacy wydają coraz więcej na produkty do jedzenia. W ogólnej puli wydatków ich znaczenie rośnie i stanowią one ponad 25 % (zakupy żywności, w tym owoców). Niestety wskaźnik ten niewiele rośnie, tak, jak w przypadku innych dóbr. Oznacza to, że coraz więcej wydajemy na zakupy inne niż spożywcze i trend ten dość szybko rośnie. Oznacza to też, że pomimo większych wydatków, w ilościach nie kupujemy więcej żywności- płacimy więc więcej przy tej samej ilości produktów. Żywność dla konsumenta drożeje.

Dotyczy to także owoców i przetworów z nich, na które przeciętny Polak wydaje coraz więcej, kupując te same ilości co wcześniej.

Drugą tendencją jest rosnący udział w sprzedaży żywności sklepów wielkopowierzchniowych, tj. mających ponad 1000 metrów kwadratowych powierzchni handlowej, a spadający udział małych sklepów, tj. poniżej 100 metrów kwadratowych. Trend ten utrzymuje się od kilkunastu lat i nic nie wskazuje, żeby coś się w tej sprawie zmieniło. Tak więc Polacy coraz częściej kupują żywność w dużych sklepach, a ograniczają zakupy w małych sklepikach.

Pewną ciekawostką jest powstanie w minionym roku około 400 nowych sklepów owocowo- warzywnych. Może to oznaczać zwiększoną dochodowość tego typu biznesu lub zmianę przyzwyczajeń niektórych konsumentów. Jednak skala tego jest bardzo niewielka wobec ogólnej liczby wszystkich sklepów, których jest około 340 tysięcy. Nie możemy więc absolutnie mówić o stałym trendzie.

Także bardzo niepokojące jest systematyczne zmniejszanie roli targowisk i bazarów, w tym tych, na których handluje się owocami i warzywami. Liczba miejsc, gdzie można kupić bezpośrednio od rolnika ciągle maleje, co jest bardzo niepokojące. Tylko w niektórych województwach obserwujemy próby zahamowania tego zjawiska, np. na Mazowszu Sejmik Wojewódzki wspiera powstawanie nowych hurtowych i detalicznych targowisk.

Ze wszystkich tych informacji wynika jeden główny wniosek- sklepy wielkopowierzchniowe systematycznie przejmują handel żywnością, w tym owocami i warzywami. I o ile kiedyś miejscem tego typu zakupów były głównie bazary i małe warzywniaki, o tyle dziś większość handlu produktami ogrodnictwa odbywa się w dużych marketach.

Nie możemy tego nie uwzględniać dokonując nowych inwestycji w gospodarstwach, w tym nasadzeń drzew i krzewów, bowiem tego typu handel wymaga specjalnego produktu- trwałego, powtarzalnego, uniwersalnego, oferowanego w dużych jednolitych partiach. Inne produkty, jak np. stare odmiany będą miały coraz mniejsze rynkowe znaczenie, a ich pozycja będzie niszowa.

 

Mirosław Maliszewski,

Prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej

Najnowsze komentarze