Włoskie czereśnie gniją pod drzewami lub są pokarmem dla zwierząt

O trudnej sytuacji producentów wiśni z włoskiej Apulii pisaliśmy już niejednokrotnie, publikowaliśmy filmy przedstawiające dramatyczne gest włoskich sadowników, których w interecie możemy znaleźć dużo. Niestety sytuacja nie uległa zmianie, czereśni nadal nie opłaca się zbierać, dlatego producenci uciekają się do drastycznych środków jak ten z filmu poniżej, gdzie owoce stanowią pokarm dla zwierząt.

Czereśnie nie są już sprzedawane hurtownikom i handlarzom, zamiast tego są wykorzystywane do karmienia zwierząt gospodarskich. Tak stało się na wsi Andria, gdzie stosy czereśni były rozładowywane na ziemi, aby dać je świniom.

Inny z producentów zdecydował się wyrwać sto drzew wraz z owocami.

Ciliegie1.jpg

„Dlaczego zaszliśmy tak daleko? Problemy są związane z minimalnymi lub zerowymi zyskami, jeśli nie nawet niewielkimi stratami, ale także z ogromną trudnością w znalezieniu siły roboczej”, wyjaśnia producent.

„Wyrwaliśmy sto drzew i planujemy usunąć kolejne. Wolimy skupić się na innych, bardziej dochodowych uprawach” – podsumowuje.

Kolejny film pokazuje owoce pozostawione na ziemi, aby zgniły. Ceny czereśni są tak niskie, że producentom nie opłaca się ich zbierać. 

 

Odpowiednia cena za czereśnię Ferrovia to 2,00 euro/kg. W tej chwili mali apulijscy producenci zarabiają zaledwie połowę, jeśli wszystko pójdzie dobrze, w przeciwnym razie jeszcze mniej.

Czereśnie stanowią nasze główne źródło dochodu – mówi Gianluca Giorgio z farmy San Martino – Ale w tym roku nawet za flagową czereśnie naszego regionu, nie jesteśmy w stanie uzyskać przyzwoitej ceny. Nie ma rozróżnienia między rozmiarami i nasz 26+ jest niedopłacany.Mniejsze owoce nie są nawet brane pod uwagę przez handlowców.W tej chwili przeznaczanie produktu do przemysłu to przegrana bitwa od początku i nieopłacalna: więcej by nas kosztowało zbieranie czereśni i transportowanie ich.
Według Giorgio jest to sytuacja niewytłumaczalna, nawet biorąc pod uwagę obecność produktów zagranicznych na rynkach oraz fakt, że ceny w północnych Włoszech wydają się w tej chwili lepsze.

Myślę, że to początek nowej ery. Mali producenci są pod klapą kilkunastu dużych handlowców, którzy bawią się w dobre i złe czasy w kupnie i sprzedaży. Nie ma unii: konieczne byłoby stworzenie między nami sieci, małej firmy zrzeszającej producentów z okolicy. Z drugiej strony obecna sytuacja pozwala na większe spekulacje, na naszą niekorzyść – tłumaczy Giorgio – Wiśnia to owoc, który nie poczeka: kiedy dojrzeje, trzeba go zebrać i szybko sprzedać. Protesty pojedyńczych osób są mile widziane, ale nie wystarczą, aby zmienić sytuacje. Powinniśmy wszyscy razem zmobilizować się, aby nadać wartość naszym okrzykom: to my, którzy żyjemy z produkcji czereśni!”.

Niektórzy wspierają producentów w czasie kryzysu, podczas gdy inni proponują przekazywanie owoców organizacjom non-profit i potrzebującym rodzinom lub zapraszają ludzi do zbierania wiśni bezpośrednio z drzew, aby uniknąć marnotrawstwa. 

W ciągu ostatnich kilku dni gesty te zwielokrotniły się w całej Apulii, prowadząc do debaty na temat bardziej zrównoważonej produkcji wiśni w przyszłości.

Źródło: freshplaza.it; freshplaza.com

Powiązane artykuły