Import wypiera krajowe owoce. Niemcy pytają: czy chcemy jeszcze własnych sadów?
Bundesfachgruppe Obstbau, organizacja reprezentująca niemieckich producentów owoców, wspólnie z 17 regionalnymi stowarzyszeniami rolniczymi wystosowała pilny apel do polityków, handlu oraz konsumentów. Sadownicy ostrzegają, że sytuacja wielu gospodarstw jest tak trudna, iż coraz częściej pojawia się pytanie, czy zbiór owoców w ogóle ma jeszcze ekonomiczny sens.
Jak podkreślają autorzy listu otwartego, obecny kryzys nie jest jedynie chwilowym pogorszeniem koniunktury, ale może oznaczać trwały spadek krajowej produkcji owoców w Niemczech.
Jabłka z importu obok niemieckich kierowanych do przemysłu
W apelu niemieccy sadownicy zwracają uwagę na sytuacje, które – ich zdaniem – pokazują skalę problemu. W jednej hali tysiące ton niemieckich jabłek trafia do przetwórni soków, podczas gdy kilka metrów dalej pakowane są jabłka z półkuli południowej przeznaczone do sprzedaży detalicznej.
Podobne problemy dotyczą innych gatunków. Wysokiej jakości niemieckie czereśnie pozostają na drzewach, ponieważ rynek zalewają tańsze owoce z importu. Śliwki i borówki sprzedawane są często poniżej kosztów produkcji, a wielu plantatorów zastanawia się, czy zbiór będzie miał ekonomiczne uzasadnienie.
Dodatkowo Niemcy spodziewają się w tym roku najniższych od ponad 30 lat zbiorów truskawek gruntowych.
„Tracimy krajową produkcję owoców”
Według Bundesfachgruppe Obstbau nie można już mówić wyłącznie o przejściowym kryzysie rynkowym.
– Obecnie jesteśmy świadkami gwałtownego zaniku krajowej produkcji owoców – podkreślają przedstawiciele organizacji.
Sadownicy stawiają jedno zasadnicze pytanie: czy Niemcy nadal chcą rodzimych owoców? Ich zdaniem, jeśli odpowiedź brzmi „tak”, musi ona znaleźć odzwierciedlenie w konkretnych działaniach.
Niemieckie gospodarstwa sadownicze przypominają, że produkują zgodnie z wysokimi standardami jakościowymi, środowiskowymi i społecznymi. Inwestują w ochronę bioróżnorodności, zasobów wodnych, ograniczanie wpływu na klimat oraz nowoczesne technologie produkcji.
Jednocześnie – jak wskazują – warunki prowadzenia działalności stają się coraz trudniejsze. Rosną koszty produkcji, szczególnie koszty pracy, a gospodarstwa muszą mierzyć się nie tylko z ekstremalną pogodą, ale również z coraz trudniejszym otoczeniem gospodarczym i politycznym.
Co dwa dni znika jedna plantacja
Szczególnie mocno wybrzmiewa fragment dotyczący likwidacji gospodarstw.
Według organizacji w Niemczech obecnie znika mniej więcej jedna plantacja owoców co dwa dni.
Sadownicy zwracają uwagę, że społeczeństwo coraz częściej mówi o regionalności, zrównoważonym rozwoju i bezpieczeństwie żywnościowym, ale jednocześnie akceptuje wypieranie krajowych owoców przez import.
– Regionalność nie może być jedynie hasłem marketingowym, które obowiązuje tylko wtedy, gdy nie kosztuje więcej – apelują.
Ich zdaniem konsumenci oraz handel muszą mieć świadomość, że wybór krajowej produkcji wiąże się również z odpowiedzialnością za jej utrzymanie.
„Tego, co dziś znika, jutro nie odbudujemy”
Niemieccy sadownicy podkreślają, że ich celem nie jest całkowite uniezależnienie kraju od importu. Przyznają, że Niemcy nigdy nie wyprodukują wszystkich potrzebnych owoców.
Chodzi jednak o zachowanie krajowej produkcji i uniknięcie sytuacji, w której przyszłe pokolenia będą znały niemieckie jabłka czy inne owoce jedynie z historii.
– Nie chodzi już tylko o sadowników. Chodzi o to, jak chcemy się żywić w przyszłości. Czy chcemy utrzymać regionalną produkcję żywności, czy coraz bardziej uzależniać się od importu? – czytamy w apelu.
Na zakończenie organizacja zwraca się zarówno do handlu, jak i konsumentów:
„Wybierajmy świadomie krajową produkcję owoców. Nie tylko poprzez deklaracje i kampanie reklamowe, ale poprzez decyzje zakupowe – w sklepach i przy kasie.”
Sadownicy przypominają, że raz utraconych gospodarstw nie da się szybko odbudować.
„To, co dziś znika, jutro po prostu nie będzie mogło zostać odtworzone” – podsumowują autorzy listu.
Nie przegap najnowszych wiadomości
{source}[[a href="/sadownicy-poluja"]]Sadownicy polują[[/a]]{/source}
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Import wypiera krajowe owoce. Niemcy pytają: czy chcemy jeszcze własnych sadów?
- O przyszłorocznym plonie truskawki decyduje jesienna inicjacja pąków kwiatowych
- Wiśnie tanieją mimo braku surowca. ZSRP zwraca się do UOKiK o pilną interwencję
- #7 Komunikat sadowniczy Zbigniew Marek, 28.07.2026
- Tarcznik niszczyciel – kiedy wykonać zabieg?
- Czy zabraknie polskiej wczesnej truskawki?
- „Minęło 20 lat i nic się nie zmieniło”. Mocny głos w sprawie rynku wiśni


Komentarze
Muszą dosadzić bo mają za mało i inni weszli na ich miejsce