Zapraszamy do nowego projektu, który realizujemy we współpracy z doradcą sadowniczym Biocont, Piotrem Zielińskim.  Z racji na konieczność podejmowania działań mających na celu minimalizowanie poziomu pozostałości środków ochrony roślin w owocach, Pan Zieliński będzie relacjonował dla nas sytuację z sadu, w którym produkuje się jabłka z minimalną zawartością pozostałości przy użyciu produktów zarejestrowanych w uprawie jabłoni. Doradca zrelacjonuje presję ze strony chorób i szkodników, a także wyjaśni, jakie zabiegi wykonywać, aby jabłka miały najwyższą jakość i były bezpieczne.  Pierwsze dwie relacje pochodzą z sadu w Sadkowie Szlacheckim, a teraz do naszego projektu włączony został również sad Pana Andrzeja Kazimierczaka w Dąbrówce Starej.

 

Różowy pąk – intensywne zwalczanie mszyc

Różowy pąk to moment, kiedy należy bardzo intensywnie zwalczać mszyce. – Mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to najbardziej kluczowy moment w całym sezonie, jeśli chodzi o te szkodniki. Kolonie mszyc nie są jeszcze w znaczący sposób rozbudowane i efektywniej zwalczymy ich populację – wyjaśnia doradca. Podczas kwitnienia jabłoni, które w naszej strefie klimatycznej może przeciągać się nawet do kilkunastu dni, nie stosujemy absolutnie preparatów owadobójczych, mając na względzie dobro pszczół. Przez okres kwitnienia sad będzie zatem niezabezpieczony i wówczas mszyce mogą się namnożyć i będzie nam je bardzo trudno zwalczyć w dalszej części sezonu. Im bardziej efektywny produkt zastosujemy, tym lepiej. – W Sadkowie i Dąbrówce użyjemy środek Teppeki 50 WG. Ale pamiętajmy, że zwalczy on jedynie mszyce. Jeśli na podstawie lustracji naszego sadu zauważymy nasilone występowanie gąsienic zwójek, będziemy musieli zastosować również produkt je zwalczający (np. Runner 240 SC, ale nie stosujemy go na kwaterach, gdzie występuje już faza różowego pąka). Preparatów Runner 240 SC i Teppeki 50 WG nie łączymy. Na zwójki możemy zastosować również preparat Lepinox Plus w dawce 1kg/ha. Jest to preparat biologiczny i całkowicie bezpieczny, możemy go zastosować razem z Teppeki.

– Na początku tygodnia (16 tydz. roku) wykonaliśmy zabieg ograniczający presję mączniaka. W tym celu zastosowałem wodorowęglanem potasu (koniecznie musi być wybranie właśnie tej substancji, bo łączy się ona z siarką) i siarkę 2kg/ha – mówi.

Nawożenie dolistne

Ponieważ wegetacja postępuje błyskawicznie, a drzewa intensywnie zużywają zapasy nagromadzone jesienią (a pamiętajmy, że składniki mogły nie zostać pobrane w wystarczającej ilości ze względu na mokrą jesień i ich ewentualne wypłukanie), przy czym składniki z gleby nie są jeszcze pobierane na wysokim poziomie i drzewom może zabraknąć składników odżywczych. Z tego względu należy je bardzo szybko dostarczyć.

– Jak tylko wiatr będzie w granicach dopuszczalnej normy (liczmy na piątek wieczór tj. 20.04) wykonamy w Sadkowie nawożenie dolistne mocznikiem, borem i cynkiem oraz NPK  w mieszaninie z Teppeki 50 WG. 

Przyrost masy liściowej jest bardzo intensywny, a za chwilę nastąpi kwitnienie, które będzie jest procesem niezmiernie energochłonnym. Rośliny zużywają wówczas bardzo dużą liczbę składników pokarmowych. Jeśli roślina będzie zmuszona bazować tylko na zapasach, może się okazać, że nie będą one wystarczające, a wówczas niewiele będziemy mogli zrobić. Prosto mówiąc, zagłodzimy nasze drzewa.

– Podkreślam, kondycja liści rozetowych powinna być dla nas pierwszorzędna. Na rozety składają się liście, które rosną najbliżej kwiatów i przyszłych owoców. Odpowiadają one bezpośrednio za odżywianie kwiatów i późniejsze odżywianie zawiązka. Liście te powinny mieć jak największą powierzchnię, aby proces fotosyntezy i pobieranie składników pokarmowych przebiegało jak najefektywniej. Jeśli liście rozetowe byłby słabo rozwinięte, musielibyśmy liczyć się z możliwością wystąpienia znacznego opadu czerwcowego.

Głównym składnikiem takich liści jest azot, który powinniśmy roślinie dostarczyć dolistnie. Może to być sam mocznik, wówczas będzie najtaniej. Ale możemy sięgnąć także po nawozy wieloskładnikowe, np. NPK. Ważne, aby dostarczyć dużą ilość azotu, wybór uzależniony jest od preferencji sadownika. My zastosujemy mocznik. Pamiętajmy, że mocznika nie stosujemy na kwiaty, bo wywoła to efekt przerzedzający – relacjonuje doradca.  Ważnym składnikiem jest również fosfor. Odpowiedzialny jest za dostarczanie energii roślinie. Powinniśmy więc dołożyć starań, aby drzewom tej energii nie zabrakło. Będzie on zawarty w mieszance NPK. Pamiętajmy też, że w NPK jest już azot, więc dawkę mocznika musimy zmniejszyć. 

Bardzo ważny w tym momencie jest również bor. Jego niedobór wpłynie bardzo negatywnie na proces kwitnienia. Może się okazać, że nasze kwiaty będą niedopylone.  Należy mieć na uwadze, że nasze polskie gleby w większości cierpią na niedobór tego składnika.

Zastosujemy również cynk, który zagęszcza soki komórkowe, dzięki czemu w razie niebezpiecznych spadków temperatur, drzewa będą mniej wrażliwe na przymrozki.

Również należy pomyśleć o tym, aby w tym roku dużo wcześniej niż zazwyczaj zacząć nawożenie wapniowe. Zarówno poprzednia, jak i ta zima nie była łaskawa dla wszystkich sadów – zdarzają się kwatery, gdzie wiązki przewodzące są znacznie uszkodzone. Takie drzewa będą gorzej zaopatrywały się w wapń. Najpierw odżywiają się pędy, a dopiero później owoce, a to oznacza, że w wyniku walki konkurencyjnej owoce otrzymają mniejszą ilość wapnia. My zaczniemy podawać go dolistnie od razu po kwitnieniu.