Parch, szara pleśń i przymrozki – trudny start sezonu
Po tygodniu intensywnej walki z przymrozkami przyszedł czas na ocenę strat i podjęcie decyzji dotyczących dalszej ochrony sadów. Dariusz Ziarko odwiedził jedno z gospodarstw, aby sprawdzić, jak wygląda sytuacja bezpośrednio po tych trudnych warunkach.
Już na pierwszy rzut oka widać, że przymrozki odcisnęły swoje piętno. Wiele kwiatów, szczególnie tych już rozwiniętych, uległo uszkodzeniu. Choć z zewnątrz często wyglądają jeszcze dobrze, ich wnętrze jest czarne – co oznacza, że nie będą w stanie zawiązać owoców. Największe nadzieje sadownicy pokładają obecnie w pąkach znajdujących się w fazie tzw. „balona”. To właśnie tam można jeszcze znaleźć żywe, zielone tkanki, które dają szansę na częściowy plon. Szacuje się jednak, że może to być zaledwie 5–10% potencjalnych zbiorów.
Mimo trudnej sytuacji, sadownicy nie zamierzają rezygnować z ochrony swoich upraw. Wręcz przeciwnie – nadchodzące opady deszczu oraz rosnące temperatury stwarzają idealne warunki do wysiewów parcha jabłoni. Dlatego konieczne są zabiegi zapobiegawcze, oparte m.in. na fungicydach takich jak połączenia substancji aktywnych typu difenokonazol czy kaptan. Kluczowe będzie również reagowanie po opadach, aby ograniczyć rozwój choroby.
Równolegle trwa pełnia kwitnienia, co oznacza zwiększone ryzyko wystąpienia szarej pleśni. W tym okresie niezwykle ważne jest odpowiednie zabezpieczenie kwiatów, przy jednoczesnym zachowaniu ostrożności wobec owadów zapylających. Zabiegi ochronne powinny być wykonywane wieczorem, po zakończeniu oblotu pszczół, aby nie zakłócać ich pracy.
Nie bez znaczenia pozostaje również kondycja drzew. Długotrwała susza utrudnia stosowanie niektórych regulatorów wzrostu, takich jak proheksadion wapnia, którego skuteczność zależy od odpowiedniej wilgotności. Dlatego wielu sadowników planuje jego zastosowanie dopiero po spodziewanych opadach. W międzyczasie stosowane są preparaty regeneracyjne, zawierające m.in. gibereliny i aminokwasy, które mają wspomóc odbudowę uszkodzonych tkanek.
Wśród sadowników pojawia się także ostrożny optymizm. W niektórych przypadkach obserwuje się częściową regenerację uszkodzonych słupków kwiatowych, co daje nadzieję na choćby minimalny plon. Jednak ostateczna ocena sytuacji będzie możliwa dopiero po zakończeniu kwitnienia i opadzie czerwcowym.
Obecny sezon pokazuje, jak wymagająca i nieprzewidywalna jest praca w sadownictwie. Każda decyzja – od ochrony chemicznej po zabiegi wspomagające regenerację – może mieć kluczowe znaczenie dla końcowego wyniku. Jedno jest pewne: mimo strat i trudnych warunków, sadownicy nie tracą nadziei i dalej walczą o swoje plony.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Parch, szara pleśń i przymrozki – trudny start sezonu
- Jak opryskiwać sad po przymrozkach?
- Trwa szacowanie start po przymrozkach. W teren ruszyły komisje
- Zmiana pogody. Ciepły początek tygodnia, później deszcz i ochłodzenie
- Czy da się ożywić martwe kwiaty?
- Przymrozków nie cofniemy, ale możemy odzyskać czas fotosyntezy
- Regeneracja truskawki po stresie – najważniejsze zabiegi teraz

