Czy da się ożywić martwe kwiaty?
Przymrozki przeorały naszą branżę i wprowadziły sporo nerwowości wśród producentów. Każdy pewnie próbował coś ratować, tak jak umiał, jak mógł i jak wiedział. Niestety, z tą wiedzą bywa różnie. Do tego mamy duży dystans do instytucji doradztwa jako branża – nie ufamy specjalistom, uważając, że doradzają niekoniecznie w naszym interesie, lecz lepiej płacącym firmom sprzedającym bądź produkującym środki ochrony.
Z drugiej jednak strony widzimy dużą popularność i zainteresowanie tezami wygłaszanymi przez sadowników-praktyków, którzy opisują swoje zabiegi, a ludzie czerpią z nich inspiracje i pomysły. W dużej części naszej branży gdzieś tkwi nieufność do profesjonalnego doradztwa i jakieś niezrozumiałe zaufanie do tego, że inny sadownik wskaże rozwiązania, podpowie szczerze i bezinteresownie, a skoro stosuje je u siebie, to muszą być sprawdzone.
Przymrozki są tak krytycznym wydarzeniem w sadzie, że chwytamy się różnorakich rozwiązań, a do tego ogromna część producentów w ogóle nie rozumie fizjologii drzew i procesów zachodzących w trakcie sezonu. Wobec czego pojawiają się „cudowne” rozwiązania chemiczne, które mają wręcz odwrócić skutki niskich temperatur. Czym innym jest wspomaganie roślin w stresie i próba utrzymania na drzewie każdego kwiatu czy zawiązka, nawet uszkodzonego, niż chęć wskrzeszenia obumarłego kwiatu do życia dzięki zastosowaniu środków chemicznych.
Reklama, która głosi, że stosowanie jakiegoś preparatu przed, po (albo łącznie) przymrozku umożliwia powrót do życia kwiatu, który wczoraj był czarny (czyli martwy), a dziś już jest zielony (czyli żywy), jest po prostu oszustwem. Jest to chwyt najgorszych lotów, bo wykorzystuje niewiedzę i panikę ludzi dotkniętych przymrozkami. Nie dość, że los pokarał ich trudnym początkiem sezonu i nie da zarobić, to niektórzy jeszcze próbują wyciągnąć z nich ostatni grosz, oferując „cudowne” rozwiązania i pokazując „efekty” tych rozwiązań, potwierdzane słowami praktyków. Jest to ze wszech miar bulwersujące, wręcz gorszące.
Marketing i reklama mają swoje prawa, aczkolwiek gdzieś istnieją granice tego działania. Zdolności regeneracyjne jabłoni są gigantyczne – naprawdę zdumiewa siła, z jaką drzewo stara się wydać plon. Dlatego tak staramy się wspierać nasze sady, dostarczając różnorakich substancji wspomagających. Jednak nie ma takiego rozwiązania, które ożywi martwą tkankę. Nie bawmy się w doktora Frankensteina.
Wysiłek sadowników, którzy próbowali ratować swój plon, jest godny podziwu, ich strata jest godna współczucia, ale naprawdę godne oburzenia jest udowadnianie im, że wystarczy zastosować ten jeden produkt i wczoraj brunatne tkanki na powrót staną się zielone i żywe. Wszystkie te produkty mają jakiś sens i mogą znaleźć zastosowanie w sadownictwie – nie można ich całkowicie potępiać i odrzucać, lecz na pewno nie przywracają one życia martwym kwiatom.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Parch, szara pleśń i przymrozki – trudny start sezonu
- Jak opryskiwać sad po przymrozkach?
- Trwa szacowanie start po przymrozkach. W teren ruszyły komisje
- Zmiana pogody. Ciepły początek tygodnia, później deszcz i ochłodzenie
- Czy da się ożywić martwe kwiaty?
- Przymrozków nie cofniemy, ale możemy odzyskać czas fotosyntezy
- Regeneracja truskawki po stresie – najważniejsze zabiegi teraz

