Sadownictwo upada, ale skrzynie drożeją?

Widmo bankructwa krąży nad naszą branżą – słyszę zewsząd. Na Jasną Górę poszła pielgrzymka prosić o uratowanie branży. Niektórzy mówią, że tak źle nie było na owocowym rynku jeszcze nigdy. Tymczasem na facebookowej giełdzie owocowej ogłoszenie o sprzedaży używanych skrzyniopalet jest jednym z najczęściej komentowanych i nie, ludzie nie chcą kupować skrzyń, aby palić nimi w piecu zamiast chrustu. Interesuje ich stan no i oczywiście cena. Sadownicy chcą po prostu kupować kolejne skrzynie.

Zresztą to nie pierwsze takie ogłoszenie, kilka tygodni temu skrzyniopalety drewniane sprzedawały się na Facebooku po 150 zł/sztuka netto i schodziły jak świeże bułeczki (mowa o używanych). Z ciekawości nawet dowiedziałem się czy jest szansa na małą negocjację ceny przy zakupie całej wystawionej partii, lecz okazało się, że absolutnie nie, bo popyt przewyższał oczekiwania sprzedającego i żałował wystawienia tak niskiej ceny. Zresztą chęć kupna nowych skrzyń też wyraża masa sadowników i cena 170 złotych netto nikogo nie odstrasza. W firmie produkującej skrzynie powiedzieli mi, że małe zamówienie na 100 sztuk, to dadzą radę zrobić w ciągu miesiąca, ale większe, powyżej 300 sztuk, to zapisują na wrzesień. Skrzynie do mnie przyjechały po 5 tygodniach, ładne, nowe, świeże, wręcz mokre jeszcze. To nie było drewno wysezonowane, które leżało w magazynie i czekało na zamówienie, oni mówili prawdę, że mają takie ilości zamówień, że ciężko im się wyrabiać z realizacją. Wszędzie słyszę o biedzie, o nieopłacalności produkcji, lecz obserwacja rynku nie do końca to potwierdza. Popyt na środki produkcji sadowniczej jakim są skrzynie, mimo wzrostu ich ceny, jest stabilny. Oznacza to, że w pewnej części gospodarstw produkcja się utrzymuje albo i wzrasta (bo po co im by były skrzynie?), ale też przynosi zyski, ponieważ za coś te skrzynie kupują.

Oczywiście widzę ogrom gospodarstw upadających, gdzie oszczędności na produkcji są naprawdę bardzo daleko idące. Widzę sady nieobcięte, pryskane tylko cieczą kalifornijską, gdzie nawet herbicydy są niepryskane. Tutaj gołym okiem widać załamanie produkcji z przyczyn finansowych. Jednak pewna część z nas dalej widzi ekonomiczny sens w prowadzeniu tej produkcji i na tych jabłkach zarabia. W internecie zawsze dominują te negatywne komentarze, przyjęło się w naszym kraju, że sukcesem nie warto się chwalić, lepiej jest narzekać, więc narzekanie wygrywa jako narracja o sadownictwie. Nie można zaprzeczyć, że produkcja jabłek stała się u nas po prostu trudniejsza niż to było 10-15 lat temu. Rynek się zmienił, rosyjska otchłań popytowa zniknęła i pojawiły się nowe bariery w handlu. Dla wielu ludzi okazały się one nie do przebrnięcia, natomiast całkiem spora grupa ludzi jakoś sobie radzi. To oni generują ten popyt na nowe i używane skrzynie i to na takim poziomie, że cena nawet używki nie chce spadać, a czas oczekiwania na nowe liczony jest na kilka tygodni albo i więcej.

Gołym okiem widać pewne pęknięcie jakie powstało w naszym środowisku. Są ludzie, którzy dalej widzą ekonomiczny sens w sadownictwie i tacy, którzy nie potrafią go tutaj dostrzec. Jedni potrafią jakoś ten biznes spiąć, a inni nie. Gdy rozmawialiśmy o potrzebie głębokich zmian w naszej branży i znacznej redukcji liczby sadowników, to słyszałem, że to proces obliczony na lata a tu się okazuje, że to może być naprawdę szybka zmiana. Środki produkcji nie tanieją, wręcz przeciwnie, bardzo wielu ludziom brakuje pieniędzy na proste uruchomienie sezonu (opryski, nawozy, paliwo, cięcie), nie mówiąc o jakichkolwiek inwestycjach w środki trwałe. Natomiast inni dalej inwestują, uciekają co raz bardziej tej pierwszej grupie, ona przestała ich nawet gonić, a może i się wręcz cofa? Do tej pory było tak, że liderzy inwestowali, pokazywali kierunek a reszta peletonu szła za nimi. Liderzy budowali nawodnienia, sieci itp., a reszta kopiowała ich rozwiązania. Teraz liderzy dalej inwestują, ale grupa pościgowa przestała ich gonić. Sadownictwo się zmienia na naszych oczach, bardzo szybko i drastycznie, ale nie upada, oj nie, cena skrzyń o tym właśnie świadczy.

Powiązane artykuły

Nowe możliwości w stosowaniu miedzi

Jak zwiększyć wielkość i jakość owoców?

Wiązanie drzewek do drutów – Zbigniew Marek

X