Związek między jakością a ceną
Marazm na rynku jabłek się pogłębia. Od dawna już ich ceny nie rosną na rynku deserowym, a na rynku przemysłowym obserwujemy lekką obniżkę względem sytuacji z początku roku. Oczywiście gdzieś majaczy perspektywa Białorusi po pierwszym kwietnia, ale jaki będzie efekt zniesienia embargo to zobaczymy. Dlaczego mamy taki marazm, choć faktycznie mamy mniej jabłek niż w poprzednich latach?
Rynek krajowy jest nasycony, jesteśmy branżą, która jest uzależniona od eksportu, a mamy z tym problem. Jeszcze jesienią i wczesną zimą eksportowaliśmy Jonagoldy do Holandii. Bardzo wielu z nas zrobiło na tym dobry biznes, bo oferowane stawki sięgały 1,5 zł/kg dla Red Jonaprince'a, dziś możemy o tym pomarzyć. Dlaczego teraz nie ma takiego eksportu do Holandii? Może dlatego, że nie bardzo nasze jabłka się nadają? Ostatnio sporo jeżdżę i oglądam owoce, zdecydowana większość otwieranych komór ma jabłka z bardzo, bardzo niską jędrnością. Dziś widziałem przepięknęgo Jonagoreda, bez ślada parcha, bez nawet jednego oczka, z pięknym, obfitym rumieńcem jednakże o jędrności 4-4,5 kG. Nawet na jakieś obieranie to się nie nadaje. Jak taki towar wyeksportować, już nie mówię o Holandii czy Niemczech, ale nawet na rynki nam bliższe, jak Czechy czy Rumunia? Kto będzie chciał się podjąć i zaryzykować sortowania i spakowania takich owoców oraz dania klientowi gwarancji na jakiś przyzwoity shelf life?
Druga kwestia to rozmiary owoców. Już do znudzenia piszę o tym, że nasz rynek krajowy nie szuka małych jabłek i nie ma najmniejszego sensu produkcja owoców marketowych w rozmiarze poniżej 75 mm, a jednak mamy ogromną masę takich owoców, szczególnie w Szampionie. Nawet taka redukcja masy zbieranych jabłek jakiej doświadczyliśmy w tym sezonie nie daje nam gwarancji dobrych cen jeśli oferujemy jakość poniżej oczekiwań rynku.
Zwróćcie Państwo uwagę, że dość dobrą albo wręcz bardzo dobrą mamy cenę dla owoców przemysłowych. Tutaj jakość nie ma znaczenia zbyt wielkiego, więc sama redukcja plonu spowodowała istotne zwyżki ceny r/r. Czy można było przewidzieć problemy z jakością plonów jeszcze przed zbiorami? Oczywiście, wręcz było to jasne, że wystąpią problemy z jędrnością. Nawet na tym portalu, z rąk mojego skromnego autorstwa, powstawały artykuły, które mówiły o ryzykach związanych z przechowywaniem jabłek z sezonu 2023. Pod koniec grudnia napisałem artykuł:https://www.e-sadownictwo.pl/wiadomosci/z-kraju/13483-uciekajaca-jakosc. Gdyby ci, którzy dziś otwierają komory z Red Jonaprincem o jędrności 4,5 kG wówczas zdecydowali się na weryfikację stanu swoich jabłek i podjęli decyzję o sprzedaży, to pewnie wcale by na tym źle nie wyszli.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Kolejna noc z przymrozkami – miejscami spadki poniżej -4°C
- Sady po przymrozkach: ochrona, nawożenie i strategia na kolejne dni
- Trzeci sezon z rzędu przymrozki pustoszą polskie sady. Straty sięgają nawet 100%
- Protest rolniczy czy wykroczenie? Kontrowersyjny wyrok w Zambrowie
- Trzecia noc z przymrozkami. Nawet -8°C przy gruncie tej nocy
- Stosowanie giberelin GA4+7 na drzewach ziarnkowych po przymrozkach
- Gdy liczy się skuteczność i bezpieczeństwo zapylaczy - który acetymipryd do ochrony okołokwitnieniowej?


Komentarze
Bezzębna babcia nie pogryzie
Do marketu kapcie wezmą
Aby dawaj